Zbuduj swój system działania • 9 dni • 0 zł

Sukces, cele i cena, którą płacimy za marzenia

Miałam przyjemność być gościnią podcastu, w którym rozmawiałyśmy o celach, sukcesie, odwadze i o tym, dlaczego czasem największą przeszkodą na drodze do realizacji marzeń jesteśmy my sami.

To była rozmowa nie tylko o biznesie.

To była rozmowa o życiu.

O tym, jak budować cele, które naprawdę są nasze.

I jak nie zgubić siebie po drodze.

Sukces nie zawsze daje szczęście

To może być zaskakujące, ale zdarza mi się pracować z osobami, które osiągnęły spektakularny sukces i nadal nie są szczęśliwe.

Dlaczego?

Bo sukces sam w sobie nie gwarantuje spełnienia.

Jeżeli budujemy go po to, żeby coś sobie udowodnić, zasłużyć na akceptację albo spełnić oczekiwania innych ludzi, może się okazać, że po osiągnięciu celu nadal czujemy pustkę.

Dlatego zanim zaczniesz wspinać się po drabinie sukcesu, warto sprawdzić, czy stoi ona przy właściwej ścianie.

Presja to przywilej, sukces to obowiązek

W rozmowie padło zdanie, które często powtarzam:

Presja to przywilej, a sukces to obowiązek.

Brzmi prowokacyjnie.

Ale chodzi o coś prostego.

Jeżeli marzysz o dużych rzeczach, musisz zaakceptować, że pojawi się wysiłek, dyskomfort i momenty zwątpienia.

Nie ma wielkich efektów bez ceny.

Pytanie brzmi tylko: czy ta cena jest zgodna z tym, czego naprawdę chcesz?

Nie wszystko, co działa u innych, będzie działało u Ciebie

Jednym z tematów naszej rozmowy były modne recepty na sukces.

Klub 5 rano.

Idealne poranki.

Poradniki obiecujące szybsze osiąganie celów.

Problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy kopiować cudze życie zamiast budować własne.

Bo jeżeli ktoś wstaje o piątej rano, ale zasypia o dziewiątej wieczorem, to jest zupełnie inna sytuacja niż wtedy, gdy śpisz cztery godziny i próbujesz robić to samo.

Nie potrzebujesz cudzej rutyny.

Potrzebujesz swojej.

Kobiety częściej wątpią w siebie niż w swoje kompetencje

Podczas rozmowy dużo miejsca poświęciłyśmy kobietom i ich podejściu do celów.

Z mojego doświadczenia wynika, że wiele kobiet ma kompetencje, wiedzę i doświadczenie potrzebne do osiągnięcia sukcesu.

Problem pojawia się gdzie indziej.

W pytaniu:

„Czy ja na pewno dam radę?”

Mężczyźni częściej myślą:

„Świetnie. Wchodzę.”

Kobiety częściej zastanawiają się:

„Co jeszcze powinnam zrobić, żeby zasłużyć?”

I właśnie dlatego tak ważna jest praca nad własnym poczuciem wartości.

Boimy się nie porażki, ale sukcesu

To jeden z najbardziej zaskakujących wniosków, jakie obserwuję podczas pracy z klientami.

Wiele osób deklaruje, że boi się porażki.

A gdy zaczynamy rozmawiać głębiej, okazuje się, że bardziej boją się tego, co wydarzy się po sukcesie.

Nowej odpowiedzialności.

Widoczności.

Ocen innych ludzi.

Zmiany życia.

Bo sukces nie zmienia tylko wyniku.

Zmienia również nas samych.

Najgorsze cele to cudze cele

Jednym z najważniejszych tematów rozmowy było rozpoznawanie własnych pragnień.

Bo czasami gonimy za czymś tylko dlatego, że tak wypada.

Bo rodzina tego oczekuje.

Bo środowisko uważa to za właściwą drogę.

Bo „tak powinno być”.

Tylko że życie przeżywa się po swojemu.

Nie według cudzych scenariuszy.

Nie według oczekiwań innych ludzi.

Nie według społecznych szablonów.

Duże cele mają sens

Jestem zwolenniczką dużych celów.

Nie dlatego, że każdy musi zdobywać świat.

Ale dlatego, że duży cel zmusza nas do rozwoju.

Kiedy cel jest zbyt mały, bardzo łatwo go odłożyć.

Kiedy jest ambitny, zaczynamy szukać nowych rozwiązań, wiedzy, ludzi i możliwości.

I właśnie wtedy pojawia się prawdziwa zmiana.

Nie odkładaj życia na później

Na koniec rozmowy mówiłam o czymś, co jest mi szczególnie bliskie.

Nie wszystkie cele muszą dotyczyć biznesu.

Czasem celem jest:

  • nauczenie się hiszpańskiego,
  • zrobienie prawa jazdy,
  • wyjazd w wymarzone miejsce,
  • rozpoczęcie nowego hobby,
  • napisanie książki,
  • odzyskanie czasu dla siebie.

Nie chodzi o to, żeby każdy został milionerem.

Chodzi o to, żeby zacząć żyć trochę bardziej po swojemu.

Bo często największa zmiana zaczyna się od jednej kartki papieru i pytania:

„Czego ja naprawdę chcę?”

Jeśli chcesz posłuchać całej rozmowy, zapraszam do odsłuchania podcastu. Rozmawiałyśmy o celach, sukcesie, odwadze, pieniądzach, przywództwie i o tym, dlaczego warto przestać odkładać własne życie na później.

(00:00) Jak chcesz być osobą odnoszącą sukces, to zobacz, jak zachowują się osoby, które ten sukces odniosły. I teraz znowu przecinek. Wątków różnych. Presja to przywilej, a sukces to obowiązek.

(00:13) Czasem przychodzą do mnie osoby, które osiągnęły spektakularny sukces, a nie są zupełnie szczęśliwe. Dlatego, że ten sukces nie był zgodny z ich tożsamością. Ci, którzy będą nam dmuchać w skrzydła, powiedzą brawo, idziesz po swoje marzenia. A są niestety już wtedy tacy, którzy będą nam dmuchać w oczy, że powiedzą, że i tak nam się nie uda.

(00:34) To jak odróżniać coś, co nam jednak nie służy? Podam przykład. Jest taki słynny klub Piąta Rano, tak? Jest mnóstwo rolek na Instagramie, Facebooku mówiąc, że milionerzy wstają o piątej rano.

(00:48) Tutaj poruszyłaś bardzo ważny temat, że jeżeli coś bierzemy, to najpierw zobaczmy, czy nam to służy, czy nie służy. Bo jeżeli nam to nie służy, to miejmy odwagę powiedzieć, wiecie co, ja się wolę wyspać. Moim ważnym gościem dziś jest Karolina Karolczak, mentorka, trenerka, coach. Cześć Karolina, dzień dobry.

(01:11) Dzień dobry, witam serdecznie. Zobacz, całą listę pytań mam do ciebie o celach i wyzwaniach. Rozpoczął się rok ognistego konia, chyba już się trochę rozpędził. A skoro mamy rok ognistego konia i ma być to rok przełomowy, no to myślę, że wiele osób nie tylko na początku stycznia czy pierwszego stycznia postawiło sobie cele na ten 2026, ale pewnie i teraz chciałoby je zrealizować.

(01:34) Zanim o celach, bo pewnie na tych celach się skupimy w czasie naszej rozmowy, chociaż mam parę jeszcze innych wątków dotyczących kobiet, to chciałam ciebie zapytać, kiedy pierwszy raz pomyślałaś, żeby stanąć po tej drugiej stronie mocy, czyli żeby uczyć innych jak osiągnąć cele, a nie tylko skupiać się na swoich wyzwaniach. To był moment, kiedy dostałam telefon z Brian Tracy Polska i poproszono mnie, abym stanęła na scenie razem z Brian Tracy, który był od nastoletnich moich lat moim mentorem. I nagle poproszono mnie, jako kobietę pracującą typowo z biznesu, aby zacząć mówić o realizacji celów w biznesie.

(02:17) I wtedy, to był dokładnie 8 marca, stanęłam na scenie z Brian… Dobra data. Dobra data. Wtedy na scenie był i Jakub Bączek, Paweł Tkaczyk, Brian Tracy, a ja byłam z korporacji.

(02:31) W ogóle takie jakby no-name w porównaniu do tych wybitnych osobowości. Paweł Tkaczyk był tutaj u mnie też między innymi w studiu. Umawiał nie o celach, nie o celach rozmawialiśmy, ale właśnie o tym jak sprzedać, jak budować swoją markę osobistą, jak sprzedać siebie. I właśnie wtedy się poznaliśmy z Pawłem Tkaczykiem i ja razem z Brianem Tracy na jednej scenie.

(02:55) I to był taki zwrot w moim życiu, bo nagle część osób zobaczyła, słuchaj, ty pracujesz z nim, ty się u niego szkolisz, czy ja mógłbym przyjść do ciebie i się trochę porozmawiać o moich celach, o moim coachingu. Wtedy zaczęłam pracować z Brianem dość regularnie, bo odwiedzaliśmy większość krajów w Polsce. Przepraszam, większość miast w Polsce. I przebywaliśmy ze sobą cały czas.

(03:22) Ja się od niego uczyłam poprzez słuchanie go, poprzez, też traktowałam go i traktuję cały czas jako swojego mentora. Ale on również pokazywał mi problemy klienckie i zawsze miał coś takiego, mówi, wiesz Karolina, a myślałaś o tym. I to był dla mnie taki początek drogi. Wtedy zaczęłam już myśleć o metodologii, teraz celomanii, jak zbudować cele i jak doprowadzać osoby do realizacji celów.

(03:48) I pracując w korporacji zaczęli przychodzić do mnie klienci. I zaczęłam z nimi pracować, to był jeszcze czas offline, gdzie jechało się na spotkanie z klientem, gdzie nie było możliwości spotkania online. I nagle sukcesy moich klientów, zrealizowane cele zaczęły powodowały to, że ta liczba klientów była coraz większa. A ja mam jakby takie dwie nogi, z których czerpię, tak?

(04:11) Praca w coachingu, praca również teraz, pracuję z wybitnymi fachowcami polskimi w transie, w hipnozie, również w NLP i to jest praca w coachingu, ale również to doświadczenie korporacyjne pokazało mi jedno, że najpiękniejsze plany, najpiękniejsze cele One mogą mieć miejsce pod warunkiem, jeżeli zajmiemy się implementacją. Czyli to działanie jest kluczem, ale również mental jest kluczem. Czyli patrząc na realizację celów i jak zadajemy sobie teraz pytanie, co zrobić, żeby zrealizować swoje cele, mamy dwie nogi. Mental?

(04:48) Musisz w to uwierzyć, musisz w to zobaczyć, ale druga rzecz, musisz mieć system i zacząć działać. Czyli najpierw ta afirmacja, czyli taka wizualizacja, chyba tak można to nazwać? Mówiąc o mentalu, czy nie? Po pierwsze, patrząc na mental są dwie rzeczy.

(05:02) Najpierw należy być w celu, czyli wyobrazić sobie efekt końcowy miejsca, w którym jesteśmy. I teraz mały przecinek, bo lubię słowo afirmacje, ale ktoś mi kiedyś zwrócił uwagę. Ty nie mów, że coś będzie się działo, tylko ty powiedz, że to już się zadziało. Dokładnie, czyli patrząc teraz też jesteśmy i w momencie roku konia, ale jesteśmy też w momencie olimpiady, gdzie się bardzo mówi o przygotowaniu mentalnym sportowców.

(05:33) To właśnie ktoś, kto idzie po złoty medal nie może mówić, będę walczył o złoty medal, tylko go zdobędę, zdobyłem, jestem olimpijczykiem. W afirmacji są dwie rzeczy. Po pierwsze Oettingen pokazała w badaniach, że jeżeli my tylko afirmujemy bez działania, to po 7-8 miesiącach te osoby mają wyższy współczynnik depresji. Czyli są rozczarowane afirmowaniem, ale nie mówi się jednej rzeczy, Możemy sobie afirmować, ale jeżeli na poziomie tożsamości i misji nie przerobimy tego, to te afirmacje nam nie pomogą.

(06:09) Afirmacje powinny oddawać stan, który widzimy nasz w przyszłości i który wierzymy. Teoretycznie to powinniśmy wiedzieć, bo na przykład chcę poznać, nie wiem, przekładając nawet nie na cele zawodowe, ale na prywatne. fantastycznego mężczyznę. No jak będę siedziała non stop w domu i nie będę wychodziła, to ta moja afirmacja też nie zadziała.

(06:29) Może to skrajny przykład, ale to nie jest skrajny przykład do głowy. Bo jak patrzymy na kartę celów, jak pracujemy z klientami, to wiadomo jest zdrowie, to co nam daje naszą wewnętrzną energię. Później jest finanse, później nasz rozwój, ale później są relacje i związki. I uśmiecham się, bo z Beatą Tadlą miałyśmy na ten temat bardzo mocną rozmowę na temat przygotowania do bycia w relacji.

(06:55) I teraz pozwolę sobie tutaj podać przykład, że jak przychodzi do mnie mężczyzna i pracujemy nad celami, To jest samochód, firma, status, prestiż i później jest ta partnerka. Niestety mężczyźni mają bardzo mocne nastawienie na własny sukces, finanse i tą karierę, bo i sportowcy, natomiast ta partnerka jest gdzieś z boku. Więc oni budują trochę swoje ułożenie, że oni idą po swoje cele, A związek rodzina jest jakby pełnym uzupełnieniem tego, ale nie zawieszają się na działaniu. Niestety i tutaj nie chcę w żaden sposób nikogo urazić, ale to powtarzam w wielu takich podcastach kobiecych, że jak przychodzi klientka, to mówi wprost.

(07:43) Jak poznam tego wybitnego, przystojnego, inteligentnego, to zacznę chodzić na tenis, uczyć się języków, podróżować. Jakby zawiesza życie do momentu poznania partnera. to trochę ma miejsce, że jakby zacznę żyć, jak on się pojawi w moim życiu. I metoda, która pomaga, to jest najpierw spisać, jaki ten partner ma być, a później zadać sobie pytanie, czy ten partner chciałby być właśnie, tak jak mówisz, z osobą siedzącą w domu, w związku.

(08:14) Więc jeżeli najpierw zobaczymy partnera, a później zbudujemy… Przebojowe, inteligentne, oczytane itd. Więc wtedy jak mamy już opis partnera i mamy przekonanie, że z takim człowiekiem chcemy być, to musimy zobaczyć czy on będzie chciał być z taką osobą jak my. I wtedy tworzymy nasz samokoncept.

(08:35) Czyli ruszamy się na siłownię, trochę sportu, trochę sztuki, trochę życia. I wtedy jak zajmujemy się własnym życiem, to nagle widzimy, że to życie jest wspaniałe i nie musimy czekać na tego partnera. A najczęściej jest tak, że wtedy kiedy już zaczynamy żyć tym życiem, to ten partner się pojawia, bo my na niego nie czekamy. Bo my nie jesteśmy w takim napięciu.

(08:58) Ty powiedziałeś bardzo ważną rzecz, tak mi się wydaje teraz. To właśnie, że cele celami, ale my na niej też nie czekamy, aż one się spełnią, tylko dalej konsekwentnie realizujemy swój plan działania. I dokładnie, bo są dwie metodologie i o tym się wielokrotnie zapomina. Część osób mówi, afirmuj, wizualizuj, bądź w celu.

(09:21) Ale niektórzy mówią, działaj. A cały taki klucz, z którym pracuję z wybitnymi sportowcami, to jest be, do, have. To be oznacza, że najpierw bądź tym olimpijczykiem, bądź tym mistrzem, później działaj, A na końcu nim zostaniesz. A my najczęściej mówimy, że jak będę kimś, zostanę kimś, to będę to robił i w końcu to się wydarzy.

(09:45) A to jest odwrócenie. Czyli na przykład jeżeli chcesz być osobą odnoszącą sukces, to zobacz jak zachowują się osoby, które ten sukces odniosły. I teraz znowu przecinek. Tak.

(09:57) Dużo wątków różnych. Ja nie wiem czy na godzinę nam starczy. No właśnie. Osoby, które odnoszą sukces.

(10:05) Jakie one są? To powoduje, że pewne osoby odnoszą sukces, a drugie tylko pozostają w swoich celach. To powiem dwa takie, dwa sformułowania, które są kluczem. Presja to przywilej, a sukces to obowiązek.

(10:23) Ciekawe. Oznacza to, że jeżeli chcesz odnieść sukces, to musisz sobie zdać sprawę, że będzie trzeba za to zapłacić cenę na początku. Czyli poświęcasz rok, poświęcasz dwa, trzy lata albo nawet więcej na stworzenie życia, którym chcesz żyć. Ale płacisz rachunek na początku, żeby później odcinać kupony.

(10:45) Dobra i teraz znowu mały przecinek. Co znaczy, że płacę rachunek za to, jak wysokie z twojego doświadczenia, z doświadczenia też twoich klientów, osób, z którymi pracujesz, jak wysoki to jest rachunek za sukces, który ktoś odniósł. Bo jak patrzymy na życie niektórych osób, czy to z pierwszych stron gazet, sieci i tak dalej, to nam się wydaje, że te życia są tak kolorowe, tak bajeczne. A wiemy, czytając, znając wiele osób, że to tak właśnie nie wygląda.

(11:16) Właśnie pracuję z takimi osobami. Nie mogę tutaj podać nazwisk, bo mam podpisaną NDA. Bo ważne jest, aby budować nasz rozwój w czterech obszarach równocześnie. Czyli kluczem jest to nasze zdrowie, nasza wewnętrzna energia.

(11:32) Później są relacje, później są finanse, a później jest nasz rozwój zawodowy, rozwój życiowy. I ważne, żeby sobie zobaczyć, jak to będzie się rozwijało za rok, za dwa, za trzy w tych samych aspektach. I niestety czasem przychodzą do mnie osoby, które osiągnęły spektakularny sukces, a nie są zupełnie szczęśliwe. Dlatego, że ten sukces nie był zgodny z ich tożsamością.

(11:57) Czyli, jakby to powiedzieć, nie zaakceptowały całego swojego obrazu w przyszłości z połączeniem tego, z czym ten sukces się wiąże. To oznacza, że jeżeli wyznaczasz sobie cele na przyszłość, to musisz zobaczyć, jak całościowo twoje życie ulegnie zmianie. Na poziomie relacji, na poziomie zadbania o siebie, na poziomie systemu w biznesie i na poziomie własnych przekonań. Osoby, które odniosły sukces, jeżeli nie mają przepracowanych przekonań, jeżeli mają dalej blokujące przekonania i takie poczucie bycia niewystarczająco dobrym, to jest związane z poczuciem własnej wartości, Co powoduje, że bez względu na to jaki sukces oni osiągną, dalej będą nieszczęśliwi.

(12:43) Więc tutaj wracamy do podstaw i budujemy wyjście do sukcesu jako niedowód. naszego poczucia wartości, tylko budujemy sukces jako dzielenie się naszą wiedzą, dzielenie się naszym biznesem i produktami ze światem. To jest taki poziom wyjścia, z którego wychodzimy. Albo wychodzimy z poziomu braku i bez względu na to, co zrobimy, będziemy nieszczęśliwi, albo wychodzimy z poczuciem zadowolenia z siebie i zrozumienia własnej osoby i wtedy ten sukces trochę smakuje inaczej.

(13:17) To tak jakbyśmy poszli do restauracji i jeli z poziomu, wiesz, pięć dni po głodówce i jesteś w restauracji, ty zupełnie inaczej konsumujesz potrawę, a kiedy jesteś najedzony i jesteś w restauracji, zupełnie na tą sytuację inaczej patrzysz. Więc kluczem jest ten punkt wyjściowy. Powiem jedną rzecz. Milionerzy i osoby, które odniosły sukces w ogóle nie różnią się w celach i w tych dążeniach od osób, z którymi pracuje z różnych przestrzeni życiowych, bo my wszyscy chcemy tego samego.

(13:49) Czyli sukcesu. Spokoju. To jest najważniejsza wartość, która się pojawia podczas pracy z klientami, to jest spokój. Czyli takie poczucie, że panuję nad swoim życiem, wiem co się za chwilę wydarzy, zdrowie, relacje.

(14:05) Sukces i pieniądze, ale on jest rozumiany, jeżeli jest dobrze ten cel ustawiony, jako realizację marzeń, misji i wizji życiowej, a nie wynika to po prostu z udowodniania własnej wartości. Czy można budować ten sukces, mówię o tych początkowych fazach, kiedy musimy jeszcze ten wysoki rachunek zapłacić, a nie odcinać kupony. Wprowadzając w swoje życie równowagę na wielu różnych polach, czyli łączysz to życie zawodowe z życiem osobistym. No i się uśmiecham, bo to jest taki przykład instagramowego zdjęcia, że kobieta prowadzi biznes, siedzi na bali, pije macze i jest podpis prowadzę własny biznes, pracuję 4 godziny dziennie z kim chcę i jak chcę.

(15:01) Z mojego doświadczenia i z historii moich klientów niestety pojawia się pewna prawda, że takiego obrazka na początku drogi zawodowej czy budowaniu różnych rzeczy nie będzie. Wtedy następuje zmiana równowagi i przesunięcie po prostu ciężaru. na pewien obszar i tutaj nie ma co się oszukiwać, bo tak jest. Ale ważne jest, żeby to zrobić świadomie i powiedzieć rodzinie, domownikom, przyjaciółom, że słuchajcie, to, że nie odbieram telefonu, to, że nie widuję się z wami co tydzień, tak jak było kiedyś, to nie dlatego, że Nie chcę z wami być, tylko to jest dla mnie bardzo ważny moment życiowy.

(15:45) Poproszę was o wsparcie, bo buduję swoją przyszłość. I ja się śmieję, bo Brian Tracy powiedział, Karolina, zawsze jak ktoś ma przed sobą taki skok, to warto powiedzieć wszystkim dookoła, co się dzieje w naszym życiu, żeby inni zrozumieli dlaczego. I ci, którzy będą nam dmuchać w skrzydła, powiedzą brawo, idziesz po swoje marzenia. A są niestety już wtedy tacy, którzy będą nam dmuchać w oczy, że powiedzą, że i tak nam się nie uda.

(16:14) A to weryfikuje wtedy i przyjaciół, i środowisko, w którym się, wiesz, obracamy. A myślę, że im starsi jesteśmy i bardziej doświadczenie, to chcemy wokół siebie mieć osoby, które nam sprzyjają i mają podobne czy wartości, niż otaczać się pewnie fałszywymi osobami, czy z różną motywacją. Ale to też warto sobie uświadomić, bo czasami myślę, że żyjemy w trochę błędnym przekonaniu i czas to weryfikuje. Wrócę jeszcze do tego sukcesu, chociaż chciałam ten początek rozmowy.

(16:42) Poszło inaczej, dobrze. Nie, no to fantastycznie. Bo to rozmawiamy, że to rozmowa nadaje też pewien kierunek i pewne tempo. Słuchając też czasami swoich znajomych i też wiele różnych osób, to mam wrażenie, że my uwielbiamy, przynajmniej kiedyś była taka moda, poradniki.

(17:02) Jak to właśnie spowodować, żeby ten nasz tydzień pracy był krótszy, najlepiej 4 albo 3 dniowy, że wystarczy, że tak sobie to wszystko zorganizujesz, że masz 3 dni pracy, 4 dni odpoczywasz i tak dalej. Jak ludzie się nasłuchają. naczytają tych wszystkich poradników, a jednocześnie uwierzą, że dzięki temu można odnieść ten sukces, próbują wdrażać to. Ja nie chcę to wszystkich wrzucać do jednego wora, bo tak absolutnie nie jest.

(17:27) Ale opowieści, które też słyszałam i z którymi się też znajomi dzielą, na końcu wychodzi to, że niewiele z tego wynika. Bo jakby za dużo było jednak, za mało było tej pracy włożonej do tego, żeby właśnie iść po swoje. To jak odróżniać coś, co nam jednak nie służy? Podam przykład.

(17:49) Jest taki słynny klub Piąta Rano. Jest mnóstwo rolek na Instagramie, Facebooku mówiąc, że milionerzy wstają o piątej rano. I przyszła do mnie klientka, mówi, że wdrożyła wszystkie procedury, metodologię, ona idzie po sukces, ale jest tak umęczona, że ona nie wie jak się nazywa. Po prostu zbudowała dzięki tym poradnikom.

(18:13) Portret swojego codziennego życia, że wstaję nawet 4.50, później siłownia, później post, później analiza celów. Po prostu zbudowała życie, które doprowadziło ją do wydronowania własnej energii. I frustracji de facto na koniec. Dokładnie.

(18:30) I zaczęłam tak drążyć. A zawsze, wie mi się, część moich klientów śmieje, że ja zawsze zadaję dwa pytania. Ile śpisz? Jak się nawadniasz?

(18:39) Co jesz? Ile ćwiczysz? To są cztery filary budowania własnej energii. Ona mówi, ja już jestem w klubie piąte rano.

(18:47) Ja mówię, super, ale o której się kładziesz spać? No tak koło wpół do pierwszej w nocy. Ja mówię, no to patrząc jesteś w ciągłym deficycie snu i to powoduje, że nie masz odporności, inaczej reagujesz na zdarzenia, bo już ci ten poziom odporności spada, tak? Ja mówię klub Piąta Rano działa dla tych, którzy o 21.00 są w łóżku.

(19:12) Więc warto, i to co mówisz o tych poradnikach, najpierw sobie zebrać całą wiedzę, oczywiście, ale później zobaczyć na własne uwarunkowania życiowe. Zobaczyć co możemy, a czego nie możemy i co jest zgodne z nami. Ponieważ jestem przeciwniczką mód, które się pojawiają i nagle wszyscy je implementują, bo to nam da sukces. Nasze cele powinny być najpierw przez nas zdefiniowane, a później przeformatowane przez systemy, które nas do tego doprowadzą.

(19:45) I powiem tak, i tutaj poruszyłaś bardzo ważny temat, że jeżeli coś bierzemy, to najpierw zobaczmy, czy nam to służy, czy nie służy. Bo jeżeli nam to nie służy, to miejmy odwagę powiedzieć, wiecie co, ja się wolę wyspać. I też mogą odnieść sukces. Dokładnie tak.

(20:03) Po prostu zrobię pewne rzeczy o godzinie 8, a o 10. Kto sobie stawia częściej większe cele? Kobiety czy mężczyźni? Wydaje mi się takie pytanie dość tendencyjne, bo odpowiedź pierwsza mi się nasuwa, że jednak mężczyźni, ale może wyprowadziliśmy z błędu.

(20:22) No niestety nie. Metodologia jakby mówi wprost, że cele muszą być nawet dziesięciokrotnie większe. Muszą być bardzo duże z jednego powodu. Wrócę do tematu wagi, bo tutaj bardzo ładnie to odzwierciedla.

(20:37) Wszyscy teraz ruszą z superciałem na wakacje, tak? Jakby każdy teraz pewnie od marca wdroży program sylwetki wakacyjnej. I teraz tak, jeżeli masz cel, że chcesz schudnąć 3-4 kilo, to jest taki cel, który cię ani ziembi, Ani parzy. Bo jak schudniesz dwa, to też będziesz zadowolona.

(20:59) Jak nie schudniesz, to też przejdzie. Ale jeżeli sobie zbudujesz cel zupełnie inny, który jest większy, że ja chcę być osobą fit, ja chcę być osobą zdrową, która jak ktoś patrzy, to mówi jak ona pięknie wygląda, jak on super wygląda. Kogoś, kto jest osobą zdrową, który ma wdrożone dobre nawyki, które wygląda rewelacyjnie i najczęściej to jest związane jeszcze z przebudową ciała, czyli zupełnie nie minus 4 kilo, tylko zupełnie inną strukturą mięśni do tłuszczu. I to powoduje, że musimy użyć zupełnie innych narzędzi.

(21:36) Musimy się skonsultować ze specjalistami, musimy się regularnie badać. Czyli jeżeli ten cel jest taki większy, musimy iść po zasoby, z których wcześniej nie korzystaliśmy. Więc metodologia dużych celów mówi jedno, niech on będzie jak największy, bo zmusi cię do myślenia i do działania, którego do tej pory nie robiłaś. Dobrze, to teraz z drugiej strony, jeżeli mamy tak duży cel i często nie widzimy przez długi czas efektu, po pierwsze, czy się szybciej nie zniechęcamy, czy nie lepiej mieć tą metodę małych kroków, zanim dojdziemy do tego, wiesz, swojego dużego celu, realizując po drodze inne punkty?

(22:14) To teraz tak, budujemy dużo cel, ale dzielimy sobie działanie w tym celu na kwartały. I polecam na przykład książkę 12-tygodniowy rok, który jest dedykowany do celów na krótkim sprincie. Na przykład prawo jazdy, zdanie danego egzaminu, praca magisterska, praca doktorska, który powoduje, że przez 12 tygodni pracujemy w danym celu, ale odpuszczamy różny aspekt. Dlaczego?

(22:41) Wspaniałe pytanie z Twojej strony. Bo to problem nie jest w naszych celach, tylko problem jest w metodologii dedykowanej do celu. Każdy cel powinien mieć dedykowaną metodologię do jego osiągnięcia. Jeden cel, który jest dla nas bardzo ważny, może mieć przyczyny, że go nie osiągamy, może być na poziomie podświadomym, na poziomie przekonań, na poziomie złego samokonceptu i tutaj na przykład pracujemy hipnozem albo transem.

(23:12) Bo to są rzeczy, do których wracamy z poziomu dzieciństwa, żeby naprawić. Ale jest inny cel, gdzie po analizie okazuje się, że my go nie mamy zrealizowanego ze względu na zasoby, zachowanie i środowisko, co jest na poziomie świadomym. Czyli każdy cel musimy sobie troszeczkę pooglądać i zobaczyć, dlaczego go nie osiągamy. I to, że go nie osiągamy też jest bardzo dobrą wiadomością, bo może być coś na poziomie świadomym albo podświadomym, co nas blokuje.

(23:40) I rozumiem, że sami nie jesteśmy w stanie tego wybadać, zbadać dokładnie. Potrzebna nam jest tutaj już fachowa pomoc. Przychodzą do ciebie bardziej kobiety czy mężczyźni? Powiem tak, 70% to kobiety, natomiast mężczyźni, z którymi pracuję są wybitni.

(23:59) Ja się uśmiecham, bo są to osobowości ze świata sportu, osoby publiczne, ale oni mają bardzo wysoką świadomość celu i oni przychodzą najczęściej z jednym, z dwoma celami. Po prostu mówią, chcę być tam. I działamy. Udaje się?

(24:17) Udaje się. Patrząc w sumie kart celów i takich klienckich celów miałam już ponad tysiąc, więc jak widząc każdy kolejny cel, jakby realizacja celów jest na poziomie 90-80%. Czasem te cele się zmieniają, bo to z czym klient przychodzi nie jest tym z czym wychodzi. I czasem przychodzimy z zupełnie innym celem, a później się okazuje, że mamy zupełnie inne.

(24:48) Więc też ja zawsze sprawdzam, czy cel, z którym przychodzi klient jest faktycznie jego. Dobra, a teraz pytanie, co Cię najbardziej zaskoczyło? Nie mówimy o nazwiskach. Co takiego było dla ciebie dość zaskakującego, że ktoś być może właśnie przyszedł zupełnie z czymś innym, a wyszedł zupełnie z czymś innym?

(25:05) Albo już z założenia, no miał, nie chcę powiedzieć, że dziwny, bo nie ma dziwnych celów, tylko taki, może nie wiem, czy nietypowy, coś takiego zaskakującego. Mam taką historię, o której zawsze opowiadam. Gitara. Przyszedł do mnie klient i miał wspisany cel, że chce być właścicielem takiej i takiej gitary.

(25:25) Tak, tylko ta gitara kosztowała jakieś 100 tys. euro, była jedną z unikatowych jednostek na świecie. I teraz tak, on pojechał do właściciela tej gitary, zagrał na tej gitarze. ale dowiedział się o cenie, dowiedział się o kosztach i podziękował.

(25:46) Zapisał sobie ten cel. Ja próbowałam zrozumieć, dlaczego ten cel jest dla niego ważny. Okazało się, że on oprócz pracy zawodowej jest wybitnym muzykiem i to jest rodzaj gitary, który ma niesamowite brzmienie. I pracowaliśmy nad innymi celami, zmienił pracę, rozwinął biznes i po dwóch latach patrzy, dzwoni i słyszy.

(26:09) Wiesz co, ja Ci powiem jedno. Wszystko co sobie zapisałem podczas pracy z Tobą się zrealizowało, ale chciałam Ci powiedzieć, że dzisiaj odbieram gitarę. Jak to? Bo ten właściciel, u którego był 3 lata wcześniej, czy 2 lata wcześniej, się przeprowadzał.

(26:25) Musiał się przeprowadzić, zmienić wielki dom na mniejsze mieszkanie i tak większość gitar próbował odsprzedać. Ale właśnie tej jednej gitary było mu szkoda. Nie chciał oddać w ręce osoby, która niedoceni po prostu tej wartości, więc zadzwonił do mojego klienta i mówi, czy jest dalej zainteresowany tą gitarą. On mówi, że no nie ma takich funduszy.

(26:48) On mówi, dobrze, to sprawdź ile możesz zorganizować. i ja ci ją sprzedam. Bo ty masz talent, jesteś w stanie pokazać jej wartość światu, a ja nie chcę oddać jej w ręce osoby, która tego nie doceni. Trzy lata trwał proces, ale to był ostatni cel z kartki, który został skreślony.

(27:11) To świetna opowieść, bo to właśnie pokazuje, że te niektóre cele są trochę bezterminowe. I teraz pytanie, czy należy sobie wyznaczać datę, czy nie? Każdy cel powinien mieć datę, bo jeżeli mamy wyznaczoną datę, to nasz mózg działa w przyspieszeniu, szuka rozwiązań, szuka możliwości realizacji celu. Ale też ważne, żeby sobie spisać te daty, bo czasem jest tak, że my na początku roku, szczególnie nawet teraz, nawrzucamy tych celów z krótkimi datami i to się po prostu nie poukłada.

(27:46) Więc warto sobie zobaczyć, kiedy co chcemy uzyskać z jednego powodu. Żeby ta realizacja pewnych celów następowała krok po kroku, ale najczęściej jest, że jak spiszemy swoje cele, to pojawia się najważniejszy cel, którego realizacja powoduje realizację innych. I warto sobie z tymi celami popracować, warto przejrzeć datę, zobaczyć kolejność. To jest już planowanie strategiczne celu, a nie tylko praca za firmacją.

(28:15) Bardzo dobrze, że my to afirmujemy, my widzimy, my wizualizujemy, ale później sobie układamy po prostu w strategię działania. Czy kobiety, które do ciebie przychodzą, często mówią, że albo inaczej, mają problem z powiedzeniem, chcę więcej? My sabotujemy wielokrotnie. To, co sabotuje nas w sukcesie, to nie jest porażka, że my się boimy porażki, my się boimy sukcesu.

(28:43) I najczęściej jak ktoś przychodzi, to dziwne co mówisz teoretycznie, ale prawdziwe. Bo jeżeli siada przede mną wybitna bizneswoman albo wybitna postać i mówi ja chcę tego, ja chcę tego, ja chcę tego. Ja mówię ok, ale czy ktoś o tym wie? No nie.

(29:03) Jeżeli ktoś nie zna Twoich celów, to Ci nikt w nich nie pomoże. To też jest bardzo ważne, że trzeba zbudować też system, który pomaga Ci w realizacji celów. To jest tak, że część tych osób boi się powiedzieć o tych celach z jednego powodu. że zostaną wyśmiane, że obecne towarzystwo nie zaakceptuje tych celów, po które one idą.

(29:26) Wiesz, w pracy czasami to jest tak, że nieraz mówisz wprost, a dostajesz zupełnie co innego, no bo środowisko jest niesprzyjające, prawda? Więc czasami nie mówimy specjalnie, żeby właśnie to, po co idziemy różnymi drogami, nie zostało nam gdzieś tam nawet na poziomie marzeń odebrane. Tak, ale to jest tylko kwestia jakby układanki, bo możemy nie powiedzieć w środowisku niesprzyjającym, ale możemy iść do osoby, która osiągnęła to, co my chcemy i akurat ona nam sprzyja i spytać się wprost, jak to mogę zrobić? Co mi rekomendujesz?

(30:01) Najlepiej się radzić tych, którzy już osiągnęli to, co my chcemy. A najczęściej to środowisko niesprzyjające lub to, które nas nie wspiera, to są osoby, które nie osiągnęły tego i najczęściej widzą przeszkody. I trochę tak jak ty mówisz, to pytanie, które zadałaś, to jest tak, że my boimy się wyznaczać niesamowite cele, no bo co jeśli się uda? Wiesz, to jest taki strach.

(30:27) Nie mówmy o tych celach, bo może zapaszymy. Nie utożsamiajmy się z nimi, no bo jak ci wszyscy wokół Ale to jest ciekawe, co mówisz. Przez długi czas też mi się wydawało, że lepiej o pewnych rzeczach nie mówić i działać. W swoim przekonaniu, rozumieniu i tak dalej.

(30:46) Właśnie, ja nie wiem skąd to się bierze, żeby nie zapeszać. I teraz to, co się dzieje przy tym chińskim roku, to zaczynają pisać do mnie klientki, czy powinnam powiedzieć o moich celach, czy powinnam mieć duże cele, albo może będę udawała, że chcę te małe, a będę myślała o tych dużych. I to trochę tak wygląda. Cele powinny być duże, powinnyśmy sobie je spisać, powinniśmy sobie troszeczkę porozmawiać ze sobą.

(31:14) Nawet ze sobą. Czy ja tego chcę, czy ja tego nie chcę? Czy to mi da szczęście? Czy nie da.

(31:21) Czy to jest moje, czy nie jest moje? Bo najgorsza jest sytuacja, kiedy my biegniemy po cele, które nie są nasze. Co to znaczy nie są nasze? To znaczy, że środowisko, dom nam to narzuca?

(31:33) Tak. Dużo masz takich osób? Tak, gdzie okazuje się, że w ogóle ich misja życiowa, wizja i to samo się zupełnie gdzie indziej. I teraz trzeba…

(31:43) Następuje ten moment takiego przewrotu i, może to jest ładne słowo teraz, dosyć często używane transformacji i jakby wskakują na tą właściwą drogę, pewnie zawodową swoją. No to jest właśnie moment, kiedy ty też pewnie słyszysz większość takich historii, kiedy ktoś był prawnikiem, bo tata był prawnikiem, dziadek był prawnikiem, a osoba, która za każdym razem idzie do biura, czuje ból w żołądku i mówi, co ja tutaj robię. To nie chodzi o to, żeby wyrzucać całe życie do góry nogami. To ważne, żeby na przykład zobaczyć, jakie mam jeszcze potencjały.

(32:20) Jeden z moich klientów, z wybitnego pracownika, przeszedł w stronę konsultanta, pracującego ze startupami, korzystając z wiedzy prawniczej. Oznacza to, że nie można i nie trzeba całego życia z dnia na dzień wyrzucać, tylko zobaczyć, jakie jeszcze mam potencjały, co mogę jeszcze robić i co mi sprawia przyjemność. Czy nas stopuje, Karolina, bo mówimy o celach, o porażkach. To ciekawe, co powiedziałaś, że bardziej boimy się sukcesu niż porażki.

(32:48) Powiedziałabym pewnie odwrotnie, że bardziej boimy się porażki, no bo kojarzy mi się, że ten sukces to jest właśnie to zwieńczenie tego naszego celu. Więc to ciekawe, na co zwróciłaś uwagę. Czy to, co nas ogranicza, mam na myśli też kobiety, bo od kobiet jakby zaczęliśmy trochę, że boją się sięgać po więcej. Ale to nie jest pytanie, które kieruje tylko w stronę kobiet.

(33:14) Czy nas ogranicza bardziej w naszym rozumieniu brak kompetencji, czy jednak odwagi? Bo jak rozmawiam z kobietami, to mam wrażenie, że one niedoceniają swoich kompetencji, że umniejszają sobie na wielu różnych płaszczyznach, że jak są konkursy nawet do rad nadzorczych, że jak nie spełniają jakiegoś wymogu jednego, to już twierdzą, że się nie nadają i nie składają swojego takiego, wiesz, przysłowiowego CV. Myślę, że mężczyźni mają mniejsze z tym problem. Mężczyzna, kiedy dostaje propozycję awansu, najczęściej myśli nareszcie.

(33:48) Już czekałem na to, nareszcie zostałem dostrzeżony. Bez tej dłuższej analizy czy dam radę. Niestety kobieta, która dostaje tą samą propozycję awansu, która ma jeszcze zrobione 3-4 certyfikaty, dwa jeszcze razy studia podyplomowe, zaczyna myśleć, co jeszcze powinnam zrobić, żeby zasłużyć na to stanowisko albo udowodnić, że nie jestem przez przypadek. I ja podziwiam tą cechę u mężczyzn, którzy mówią po prostu, idę tam.

(34:17) Wszystko inne się jakoś poukłada, ale ja mam cel i idę. Kobieta, zanim stworzy swój cel, musi jeszcze 10 razy sprawdzić, czy jest wystarczająco dobra. I to tak ma miejsce. I pracując z wieloma wybitnymi kobietami, gdzie nagle okazuje się kwestia awansu, zdobycia wybitnego stanowiska, pojawia się wielokrotnie znak zapytania.

(34:42) Może on się nie pojawia od razu, ale pojawia się taki cichy głos, czy ja dam radę. Ale kiedy patrzymy na potencjały, bo też mam technikę, że proszę klientkę, żeby wypisała to w czym jest dobra, potencjały, które powodują, że ona da radę, nagle nie ma punktu, którego można się doczepić. I to jest takie trochę mocne, że część kobiet, pomimo że może wziąć pewne rzeczy i powiedzieć to jest moje, one dalej szukają potwierdzenia, czy one na to zasługują. A czy już przełamałyśmy tą barierę i potrafimy rozmawiać o pieniądzach, czy to jest kolejny temat dla nas tabu?

(35:26) Powiem tak. Łatwiej nam jest rozmawiać o seksie niż o pieniądzach. I jak tworzę mastermindy, czy jestem na konferencjach, dziewczyny zaczynają rozmawiać o seksie, nie ma w ogóle tematu tabu. Nagle, i to wybitna seksuolog mi też to potwierdziła, a nagle pojawia się temat pieniędzy i nagle jest takie…

(35:49) Chęć uniknięcia tematu. Dlaczego? Po pierwsze nie wyceniają się kobiety pracujące szczególnie jako freelancerki, jako specjalistki na B2B odpowiednio. Czyli podniesienie cen, kiedy czasem pracuję z klientką na temat podniesienia cen to jest 6 miesięcy pracy.

(36:07) Bo ona się boi, że odejdą klienci, że nie będzie osób właściwych na właściwym miejscu, że może powiedzą, że gwiazdorze. W ogóle pieniądze wielokrotnie są takim tematem tabu i paraliżują. Dlaczego? Bo to też wynika i szukałam odpowiedzi nie tylko z mentalności pieniędzy i z mentalności bogactwa, ale też w naszej szerokości geograficznej rozmowa o pieniądzach i mówienie tak, idę po swoje finanse.

(36:39) Tak jak mówi Anna Przytakiewicz, która była u ciebie, że właśnie ona kocha luksus wzajemnością. I mówi, że chce iść po więcej i to jest postawa, która mówi tak, to są moje oczekiwania. A kobiety, no może podniesiemy ceny, może coś tam, może jakoś tam. Nie ma.

(36:57) Często się, nie mówię nawet o sytuacjach zawodowych, ale też i w takim prywatnym otoczeniu, często same siebie odbieramy, jak ktoś zaczyna mówić o tym luksusie, bogactwie. Nie ma w tym nic złego. Jeden lubi to, drugi lubi tamto. Generalnie lubimy otarzać się ładnymi rzeczami.

(37:15) Szufladkują te osoby jako materialistki. I same sobie gdzieś pewnie narzucamy pewne łatki, a chorujemy na ocenozę. W związku z tym nie chcemy z jednej strony być szufladkowane jako te materialistki, a z drugiej strony chcemy sięgać po swoje. Tak, ale jeśli chodzi o pieniądze, to jest taki rodzaj podziału, że okej, nie mówmy na zewnątrz, ale jeżeli chcemy wycenić swoje usługi, jeżeli patrzymy, jak konkurencja się wycenia na rynku, a my jesteśmy 20% poniżej cen rynkowych, ja się pytam dlaczego, to jest strach, że nie przyjdą do mnie

(37:53) klienci. Pomimo, że masz kalendarz pełny na następne trzy miesiące. Ale boimy się, że jak podniesiemy ceny, to nagle to rynek odbierze. Inaczej.

(38:03) I to pracuje z wybitnymi prawniczkami, architektkami, z różnego rodzaju specjalizacjami i mężczyźni nie mają problemów w podnoszeniu cen, a kobiety tak. I to jest chyba to, co ty mówisz, że jedna rzecz to powiedzenie kocham luksus wzajemnością, ale druga rzecz w podejściu do wyceny własnych usług, a jeszcze to, co się pojawia wśród kobiet to praca za darmo. Czyli taki wielokrotny przykład podawałam tutaj też w tym studiu. Opowiadała mi koleżanka, która zarządzała takim magazynem Dużym magazynem.

(38:46) I mówi, że jak zawsze poprosiła jakiegoś mężczyznę o napisanie tekstu, to najpierw było pytanie za ile? A dopiero później temat, podejść do tematu. A kobieta zawsze pytała odwrotnie. Czyli najpierw rozkminiała ten temat, czy ona będzie w stanie napisać, podejść do tego tematu, zrobić dobrze zadanie.

(39:03) a dopiero gdzieś na końcu albo później po napisaniu tego tekstu pytała o wynagrodzenie. To jest mniej więcej to, o czym Ty mówisz. Dokładnie. Jeszcze jedna rzecz, żeby tylko pokazać odzwierciedlenie.

(39:17) W zeszłym tygodniu miałam przyjemność być na konferencji, gdzie prowadziła ją Agata Jankowska z Forbes’a, z Forbes Women i powiedziała jedną rzecz, że jak dzwoni do mężczyzny z pytaniem, udzielenie odpowiedzi, Albo byciem na jakimś spotkaniu, on mówi tak będę i kiedy, a kobieta najpierw się dopytuje jaki temat, czy jest wystarczająco dobra. Dopytuje czy przypadkiem nie został pomylony numer telefonu i czy faktycznie do niej dzwonią. Ja zazdroszczę tej siły mężczyznom i tego podejścia bycia w celu.

(39:50) Dlatego mężczyźni, z którymi pracuję są wybitni, bo ja też pewnego podejścia od nich się uczę. A jak odróżnić taką zdrową ambicję, którą większość z nas ma, mówię o ambicji, od takiej presji, która nas niszczy? Presja, która nas niszczy powoduje… Najzabawniejsze jest to, że jeżeli mamy presję na osiągnięcie celu, my go nie osiągniemy, bo tak mocne napięcie bycia w celu powoduje, że zaczynamy działać destrukcyjnie.

(40:23) Nie widzimy pewnych możliwości, mamy jedną wytyczoną drogę i to też widać przy pracy z sportowcami, że sportowiec, który Nie akceptuje procesu pójścia po medal, a tylko chce ten medal. Wielokrotnie go nie osiąga, bo napięcie jest duże i waga dołożona. Psychika się kłania. Jeżeli dokładamy do celu zbyt dużą wagę, go nie osiągniemy.

(40:48) Więc cały klucz jest w tym, żebyśmy dobrze się czuli w drodze do celu, ale żeby realizacja tego celu nas nie niszczyła. To wszystko jest bardzo dobrze to brzmi, ale to jest pewnie trudne w praktyce do wypośrodkowania, tak żeby właśnie ten swój sukces czy cel osiągnąć. A czy po twoich latach doświadczenia i też pracy w korporacji, bo jednak trochę lat tam spędziłaś, zanim przeszłaś, mówię, na drugą stronę mocy i zaczęłaś uczyć innych, czy jest coś, czego dziś już nie uczysz, nie podajesz takich rozwiązań, choć wcześniej w nie wierzyłaś? Tak, kiedyś dla mnie słowo, były takie dwie rzeczy, czyli motywacja.

(41:36) Jeszcze zawsze w korporacjach się mówi, niech twój zespół będzie zmotywowany, idźcie do przodu motywacja. Teraz zrozumiałam, że motywacja jest skutkiem. Czyli jak osiągamy wyniki, jak czujemy się w komforcie, to nagle zaczynamy być zmotywowani. Kiedyś myślałam, że trzeba zmotywować siebie i zespół, żeby zacząć działać, a teraz wiem, że motywacja nie jest na początku drogi.

(42:01) i nie powinno na motywacji opierać realizacji celu. To powoduje, jak są eventy firmowe albo wyjazdy, że wszyscy w pierwszym dniu mówimy, że pójdziemy po cele zarządu, osiągniemy sukces, a za dwa miesiące już nikt o tym nie pamięta. Motywacja powinna być skutkiem działania, które przynosi efekty, a nie początkiem i dlatego też pracuję nie tylko, pracuję z wieloma korporacjami, gdzie przekładam cele nadrzędne na cele zespołu. I mamy warsztaty, gdzie nagle sprawdzamy, czy zespół rozumie cele zarządu.

(42:40) I to uśmiecham się, bo to jest to, co powiedziałaś. Ostatnio prezes bardzo dużej firmy mówi, Pani Karol, no u mnie wszyscy są zmotywowani, my idziemy, to wszystko osiągniemy. A ja mówię, to mam do Pana prośbę. Czy mógłby Pan przejść się po niższych piętrach Pańskiego Budynku i spytać osoby na poszczególnych stanowiskach, jakie są ich cele na ten tydzień, na ten miesiąc, na tę pół roku, jak oni rozumieją cele firmy?

(43:09) Fakt faktem na początku wywołał popłoch i wszyscy zaczęli mówić, coś się dzieje, ale później zrozumiał, że jego wizja w ogóle nie ma przełożenia na niższe stanowiska, że wielokrotnie cele jego zespołu są zupełnie inne. I on powiedział, czyli ja muszę najpierw popracować z moimi ludźmi, żeby oni zrozumieli o co mi chodzi. Wątk komunikacyjny. De facto, może gdzieś jako cała organizacja mówimy czasami jednym głosem, ale każdy to rozumie pewnie zupełnie inaczej.

(43:47) Czy wystawiając sobie cele, idąc za tym sukcesem, cały czas nawiązuję do tego pędzącego gnistego konia. Od tego zaczęłyśmy. Czy można być skutecznym liderem, a jednocześnie miękkim w ludzkim. Może tak bym to określiła.

(44:03) Dokładnie tak, bo kiedyś jak spojrzymy na definicję bycia dobrym liderem, to 25 lat temu to, co było w tak zwanej topce i każdy lubił taką postawę liderską, już nie jest. Teraz lider po pierwsze powinien być empatyczny, słyszeć innych, ale również widzimy, że z badań to wynika, że my lubimy liderów, którzy mają pasję poza pracą. Ci, którzy biegają, dbają o siebie, są takim przykładem siły życiowej, którzy patrzą jakby na całość procesu bardziej holistycznie. Już nie ma tego lidera, który który nie dba o siebie, który nie ćwiczy, który nie wszędzie daje radę i który nie jest otwarty na nowości.

(44:53) Teraz lider powinien rozwijać się w kierunku AI. Wykładam na dwóch uniwersytetach nowe technologie AI. Lider powinien być otwarty na nowości. Powinien również być otwarty na różnice międzypokoleniowe i zrozumieć, że część jego pracowników nie pamięta świata, w którym nie było Googla, ani internetu.

(45:14) Że część pracowników jest w zupełnie innej przestrzeni życiowej niż on. Więc teraz lider powinien być otwarty, umieć słuchać, być prawdziwy. To taki trochę jakby psycholog, też po części. Tak.

(45:31) Powiedzieć, kiedy mam gorszy dzień, to powiedzieć, słuchajcie, ja mam dzisiaj naprawdę gorszy dzień. Może sobie, a nie wchodzić na spotkanie, kiedy mam gorszy dzień i po prostu że tak powiem, kompensować swoje niepowodzenia na zespole, bo później zespół jest rozdrgany i patrzy, czy jest dobry dzień u prezesa, czy nie jest dobry dzień u prezesa. Wiesz, tak w wielu firmach funkcjonuje. I dobry lider jest teraz liderem, który się uczy i rozwija i ma trochę takiej retrospekcji w sobie.

(46:08) Tak na koniec chciałam się zapytać też o Twoje cele. Ale zanim jeszcze o celach, to tutaj bardzo często przez naszą rozmowę przewija się słowo sukces. Osiągamy ten cel. Czy to będzie mniejszy sukces, czy większy?

(46:27) I co się dzieje? Czy my sobie to źle zdefiniowaliśmy? Jeżeli osiągamy to, odhaczamy na swojej liście, ale właśnie nie czujemy satysfakcji. Znaczy nie potrafimy tego w żaden sposób świętować, docenić, tylko już biegniemy po kolejny cel, może ciut większy, który sobie wyznaczyliśmy.

(46:45) Co to o nas mówi? Jest takie słynne powiedzenie, że sukces i szczęście to cele, a reszta to komentarze. Czyli jeżeli mamy dobrze postawione cele, one dają nam szczęście i spełnienie. One pasują do tego, na czym nam zależy.

(47:05) A jeżeli nie czujemy tego szczęścia, Wręcz czujemy taki dyskomfort albo brak radości z osiągnięcia celu. To oznacza, że to nie były nasze cele. Albo my nie zmieniliśmy się na poziomie tożsamości na osobę, która te cele zrealizowała. I to się bierze na początku, jakby ta praca związana z tym, żeby sukces dał nam szczęście i cel, to my musimy wykonać tą pracę na początku.

(47:32) Czyli ja wielokrotnie powtarzam, że zanim zaczniesz się wspinać po drabinie, sprawdź czy jest oparty o właściwą ścianę. A my nie sprawdzamy tego, tylko czasem lecimy. A później się okazuje, że to do czego dążyliśmy jest dla nas Pustym hasłem, które nam tego szczęścia nie przynosi. Kto powinien korzystać z mentoringu?

(47:58) Bo chcąc, nie chcąc jest teraz taka moda na to, żeby mieć coacha albo korzystać właśnie z coacha, z mentora. Czy to służy wszystkim? Kto de facto powinien korzystać z tego? Znaczy ja uważam, że wszyscy, tylko powinno być to dopasowane do naszych potrzeb.

(48:19) Czyli jeżeli chcemy schudnąć i super wyglądać latem, idziemy do dietetyka i do trenera na siłowni, na przykład. To też nie musi być praca jeden na jeden, jest bardzo dużo aplikacji, jest bardzo dużo mastermindów, szkoleń, ale warto, żeby sprawdzić, czy ta osoba która ma nas poprowadzić do celu, osiągnęła podobne cele, na których nam zależy. To jest trochę tak, że nikt nie poprowadzi cię drogą, którą sam nie szedł. I warto rozsądnie wybrać osobę, od której czerpiemy wiedzę.

(48:52) Bo ona, jeżeli przeszła podobną drogę jak my, To ona zna tę bólę. Ona wie, co czasem nam będzie przeszkadzać i pomoże nam w tym pomóc. Ja uważam, ja jestem w mentoringu i pracuję z najlepszymi jakby cały czas, bo się rozwijam. Dodaję różnego rodzaju metody do własnego działania po to, żeby być coraz lepszą.

(49:16) Czyli z jednej strony jest tak, że Będąc mentorem musisz się samemu rozwijać i szukać nowych technik. Z drugiej strony jest tak, że każdy powinien mieć dla siebie mentora, coacha, wsparcie trenera, ale czasem mentorem nie musi być osoba, która Szczególnie w przypadkach typowo biznesowych albo sportowych może być osoba, która dokładnie osiągnęła to, na czym nam zależy. Czyli warto sobie poobserwować tą osobę, zobaczyć co ona robi. Jeżeli mamy możliwość chociaż porozmawiać z nią 10-15 minut, to z nią porozmawiać.

(49:52) I warto sobie wybrać pewne osoby, na których będziemy się wzorować i z ich wiedzy czerpać. Bo nigdy nie wiemy, co spowoduje tą naszą zmianę. W tej drodze do osiągania celów, tak mi się wydaje, nawet jestem przekonana, czasami pojawiają się zwątpienia. No właśnie, to co powiedziałaś wcześniej, czy damy radę, czy to jest dobrze ustawiona nasza ścieżka, czy de facto się do tego nadajemy.

(50:24) Kiedy miałaś taki ostatni moment zwątpienia? Ja się uśmiecham, bo już od pewnego czasu nie mam takich zwątpień, bo jakby efekty moich klientów powodują, że tych zwątpień nie mam, ale mam inne, jeśli chodzi o książkę. Na ten rok już jest zaplanowana premiera, ale ja zwątpienia związane z książką miałam cały zeszły rok i tutaj moja wydawczyni dała mi tą przestrzeń, abym ja sobie odpowiedziała. Ja już myślałam w następujący sposób, jestem za mała, kto ją przeczyta, to jest bez sensu, nie nadaje się do tego.

(51:03) I te zwątpienia ciągle krążyły. Dopiero jakby prośby moich klientów, Karolina, my na nią czekamy. Bardzo cię o to prosimy i ustawienie sztywnego deadline pokazało mi, że nie ma odwrotu. To pokazuje, że bez względu na to, czy się jest mentorem, czy coachem, każdy z nas ma gdzieś podobne pytania, czasami nawet i rozterki.

(51:29) To pytanie już na koniec. 2026. Twoje cele? Mam dwa.

(51:35) Właśnie książka. I to już wiem, premiera październik. Mówię specjalnie, bo mówienie o tym celu powoduje, że ja nie będę miała odwrotu. Padło publicznie, więc już nie ma odwrotu.

(51:49) A druga rzecz, bardzo mi zależy, żeby jak największa liczba osób zaczęła pracować ze swoimi celami. Żeby zadała sobie pytanie, Co mogę zrobić, aby żyło mi się lepiej? I ja się cieszę, jak dostaję maila od kogoś, że ktoś zaczął ćwiczyć. Że ktoś poszedł na naukę języka.

(52:09) Ktoś pojechał z mężem na Sycylię. Bo te cele nie muszą być wielkie. No widzisz, miało być ostatnie pytanie, ale muszę to pytać. Bo głównie skupiłyśmy się, tak mi się wydaje w moim rozumieniu, skupiłyśmy się na tej pracy zawodowej.

(52:23) Może dlatego, że też ja myśląc o celach, pierwsze co przychodzi mi na myśl to są jednak sprawy związane z pracą, czyli ze sprawami zawodowymi. Czy przychodzą do ciebie osoby, które właśnie Nie chcą ustawiać celów dotyczących swojego biznesu, swojej pracy, tylko chodzi o cele prywatne. No to jest kilka takich obszarów. Dokończenie pracy doktorskiej albo magisterskiej, bo to gdzieś wisi.

(52:56) Wygranie jakiegoś konkursu, na przykład proam w tańcu towarzyskim. Bo np. to jest marzenie. Wyjazd na Malediwy się pojawia, pojawia się znalezienie partnera.

(53:11) Te cele są tak różne i ja już się uśmiecham, bo są cele np. wyjazdu z mężem na dwa tygodnie. gdzie jest taka bardzo mocna tożsamość mamy, gdzie małżeństwo nie wyobraża sobie zostawić dzieci z dziadkami na dwa tygodnie, no bo to będzie świadczyło, że są niedobrymi rodzicami. Nauka hiszpańskiego, przeprowadzka do innego kraju, nauka na nartach, nauka prawa jazdy.

(53:42) I serio z takimi celami ludzie do ciebie przychodzą? Tak. Ja mam klientkę, która robi teraz prawo jazdy i się tak cieszymy za każdym razem jak przejdzie jazdę, bo to była jej największa blokada. A to dla niej jest świadectwo tego, że ona jest w pełni niezależna.

(54:01) Bo w dzieciństwie jej mówiono, nie rób prawo jazdy, od tego masz męża, on cię będzie woził. I coś takiego zostało przyklejone. Ona mówi, ale ja mam takie marzenie. Jakie jest twoje marzenie?

(54:16) Chcę mieć prawo jazdy. No i jeździć, tak? Ale dla niej to już jest wyjście z tego schematu, że masz męża i będziesz cię woził. Są różne i te cele są tak niesamowite, jak ta gitara.

(54:30) Jest gitara, jest samochód, jest podróż na Maledziwę, jest Porsche. Te cele są niesamowite. Ja się tylko uśmiecham, bo nie ma celów, które nie są do osiągnięcia. Ja mówię na takim poziomie dobrej świadomości.

(54:48) Jeżeli w 50% mamy zasoby, żeby osiągnąć dany cel, to jesteśmy w stanie go zrealizować. Mój klient dostał się do szansy na sukces. To był jego cel. Jeden klient właśnie kupił gitarę, następny pojechał na koncert.

(55:06) To są takie, a jedna klientka wydała książkę. A jedna przyszła w wieku 62 lat i powiedziała, wiesz co Karolina, ja bym chciała zostać coachem. I bo już mam 62 lata i chciałabym żyć po swojemu. Zrobiła wspaniałe studium coachingu, teraz pracuję jako silver coach.

(55:29) Próbuję powiedzieć jedno, że moim takim marzeniem na ten rok jest to, że każdy z nas ma w sobie rzeczy, które nam w duszy grają. Czy pójście na kurs Latino, czy wyjechanie, czy wyjazd na niesamowitą wycieczkę. Pomyślmy o tym i nie odkładajmy tego na później, bo jak spiszesz swoje cele i zaczniesz w kierunku ich pracować, to najlepszym jest to, że czasem jeden cel, który zapiszesz, a nie działasz w jego kierunku na poziomie świadomym i tak się zrealizuje. I to jest takie moje marzenie na ten rok, żeby jak największa liczba osób ruszyła po swoje.

(56:06) Może jest trochę utopijne, ale to jest moja misja życiowa. To jest twoja misja, to są twoje też marzenia. Teraz tylko wystarczy na razie na początek wziąć kartkę, spisać, a potem działać albo wesprzeć się fachową wiedzą. Dzięki piękne, że przyszłaś.

(56:25) Mam nadzieję, że to będzie początek naszej rozmowy, którą będziemy jeszcze mogły kontynuować dalej. Bardzo ci dziękuję. Dla mnie to była przepiękna rozmowa, bo była nieoczywista. Ona popłynęła zupełnie może inaczej, ale popłynęła przewspaniale.

(56:42) I dziękuję Ci za tą uważność i za niesamowite, celne zadawanie pytań, które dokonują zmiany. Bardzo dziękuję. Bardzo mi miło. Dziękuję.

Udostępnij post!

Facebook
Email
WhatsApp
LinkedIn
Telegram
Print
Threads

Skuteczność zaczyna się od świadomości.

Raz w tygodniu dzielę się merytoryką, która pomaga podejmować lepsze decyzje – w biznesie, przywództwie i codziennym działaniu.
To treści oparte na doświadczeniu, nie teoriach.