Waga pojawia się w kartach celów niemal każdej osoby, z którą pracuję. I niemal każda z tych osób popełnia te same błędy — nie z braku silnej woli, ale z braku dobrego planu. Ten live powstał właśnie po to.
Gosia Lenartowicz jest psychodietetyczką, która od lat przeprowadza pacjentki przez proces redukcji masy ciała — nie ten dwutygodniowy, który kończy się efektem jojo, ale ten prawdziwy: przemyślany, oparty na liczbach i dopasowany do życia, które każda z nas faktycznie prowadzi.
W tej rozmowie rozmawiamy o tym, dlaczego 90% osób wykłada się już na pierwszym etapie — zanim jeszcze zacznie właściwą redukcję. O tym, że 200 kalorii dziennie więcej to po sześciu miesiącach pięć kilogramów, których nikt się nie spodziewa. O tym, co dzieje się z naszym mózgiem jesienią i dlaczego sięgamy po croissanta, zamiast po sałatkę. I o tym, dlaczego siłownia cztery razy w tygodniu bez dobrego planu może sprawić, że… przytyjemy.
„Można z konsekwencją i determinacją w kółko powtarzać te same błędy. I frustrować się, że nie wychodzi — nie wiedząc, że to błąd.” — Gosia Lenartowicz
Rozmawiamy też o tym, dlaczego październik, listopad i grudzień to nie czas czekania na styczeń — tylko najlepsza okazja, żeby ten styczeń zacząć w zupełnie innej formie. O śnie, nawodnieniu, masie mięśniowej po trzydziestce i piątce i o suplementach, które naprawdę mają sens. Bez magii, bez skrótów. Za to z konkretną matematyką, której nikt nam wcześniej nie wytłumaczył.
Jeśli waga pojawia się w Twoich celach i czujesz, że coś ciągle nie gra — ta rozmowa jest dla Ciebie.
Wybierz swoją formę
Obejrzyj całą rozmowę na YouTube albo przeczytaj pełną transkrypcję poniżej.
Transkrypcja
Karolina Karolczak
(00:00) Dobry wieczór. Witam was serdecznie na dzisiejszym live, na którym będziemy mówić o wadze celu albo o celu wagi. Czekam tutaj na dołączenie mojej dzisiejszej gościny. Momencik.
(00:24) Patrzę. Czekam. Patrzę, patrzę. Mam nadzieję, że się uda.
(00:37) Chwila, moment. Jeszcze raz. Czekam, Małgosia ma już zaproszenie. Czekam, aż dołączy.
(00:56) Więc widzę, że się już zbieracie, pojawiacie się. Czekam krok po kroku. Mam nadzieję, że się uda. Jeszcze raz.
(01:14) Zapraszam tutaj na ogłosie. Dobra, dobra. Mam nadzieję, że się uda. Już widzę pierwsze komentarze Bartka, którego mi Jeszcze patrzymy.
(01:32) Czekamy dalej. Słuchajcie, czasem to jest tak z tymi live’ami. Czekam aż małko się dołączy. Zapraszam do dołączenia.
(01:52) Udało się. Udało się, jesteśmy. Bardzo się cieszę. Już powoli kolejne osoby są na naszym live.
(02:03) Pozwól, że ja na początek powiem, że z wielką przyjemnością i z wielką radością witam Ciebie dzisiaj. Dziękuję, że przyjęłaś moje zaproszenie na live, który jest trochę pod przewrotnym tytułem Cel Wagi, a Waga Celu. I chciałabym powiedzieć, że jesteś wybitnym dietetykiem, psychodietetykiem, osobą, która mówi o tym, jak połączyć odchudzanie i jak zrealizować cele z tym związane. Ja tutaj Monika nas pozdrawia, że wita nas serdecznie.
(02:35) Co ja bym chciała tylko powiedzieć? Jedną rzecz. Dlaczego jest ten live? Kiedy pracuję ze swoimi klientami na temat celów, I to jest bardzo istotne.
(02:45) Większość klientów w karcie celów umieszcza wagę. Ta waga jest połączona z poczuciem własnej zwartości, z dedykowanym celem. Wiele klientów traci poczucie własnej wartości, demotywuje się w momencie, kiedy nie mogą tej wagi osiągnąć. I tak jak ja zawsze powtarzam, że nad wagą trzeba pracować w dwóch aspektach.
(03:08) W jednym aspekcie to jest kwestia mindsetu, ale druga kwestia to jest kwestia systemu. Zdecydowanie tak. I teraz moje pytanie, gdybyś mogła powiedzieć, jak to jest z tym celem wagi? jakie błędy popełniamy, jak sobie, ja zaraz też powiem, jak z tym celem pracować, ale co pierwsze ci się nasuwa.
(03:29) Dzisiaj też miałyśmy taką wspaniałą rozmowę poranną telefoniczną, gdzie trochę porozmawiałyśmy o tym, jak ciężko jest rzucić wagę, szczególnie kobietom.
Gosia Lenartowicz
(03:39) Ciężko jest, myślę, że nie tylko kobietom, w ogóle generalnie jest ciężko zrzucić wagę, bo to co my słyszymy, to słyszymy takie złote rady, że po prostu jedz mniej, ruszaj się więcej. No i temat załatwiony, tak? Proste. Natomiast w praktyce to takie proste nie jest, bo gdyby to było takie proste, to nie mielibyśmy w styczniu takiego wysypu ludzi, którzy wchodzą w Nowy Rok z planem Nowy Rok, Nowa Ja czy Nowy Ja i nie mielibyśmy powtórki tego systemu we wrześniu po wakacjach, po tych wszystkich urlopach,
(04:23) weselach, grillach. i innych tego rodzaju imprezach. I to takie proste nie jest. I jeżeli ktoś nam mówi, nie chudniesz, bo nie jesteś w deficycie, no to tak naprawdę ma trochę racji.
(04:38) Nie powiem, że nie. Natomiast my z tą wiadomością de facto nie wiemy, co mamy zrobić. Bo po pierwsze, my możemy być w 100% przekonani, że my w tym deficycie jesteśmy i mnóstwo osób rzeczywiście takie przekonanie ma, to jest pierwsza rzecz. A druga rzecz, my możemy mieć to poczucie, że może być tak, mogło się tak zadziać, że gdzieś z tego deficytu wyskoczyliśmy, ale jesteśmy tak przeraźliwie głodni na co dzień, i tak nie mamy siły na to, żeby ruszyć się i jakąś aktywność podjąć, że my w sumie nie wiemy,
(05:16) co mamy zrobić, bo chcielibyśmy, ale się nie daje. I tak naprawdę z tą informacją nie chudnisz, bo nie jesteś w deficycie, no okej, no fajnie, tylko co ja mam z tym zrobić dalej?
Karolina Karolczak
(05:29) Co, jak już jestem przeraziwie głodna i po prostu ciągle myślę o jedzeniu, a wszyscy mówią, że jesteś w deficycie. Więc pierwsza rzecz, tak bym powiedziała, że jeżeli myślimy o redukcji wagi, albo myślimy, to po pierwsze chyba też powinniśmy się zastanowić, po co nam jest to potrzebne. Czy to jest tylko jakaś liczba? Co jest, jak to jest jakaś liczba w głowie?
(05:53) Ale tak naprawdę nie zabieramy się tego do odpowiednio, do strategii w firmach, do wielu rzeczy zabieramy się projektowo, a do redukcji wagi nie zabieramy się w sposób systematyczny. I teraz tak, ok, mamy cel w głowie, nawet go akceptujemy i wiemy po prostu ile chcemy ważyć, ale co teraz z tą wiedzą zrobić? Jak podejść do tego systemowo?
Gosia Lenartowicz
(06:17) No przede wszystkim musimy wszystko zaplanować, musimy wszystko dobrze policzyć, bo jeżeli chcemy osiągnąć cel, który jest liczbowy, czyli chcemy określoną liczbę zobaczyć na wadze łazienkowej, no to jeżeli cel jest mierzalny, to my nie możemy pominąć kwestii, które do tego celu nas doprowadzają, które również są mierzalne. Więc jeżeli mamy takie poczucie, bo owszem liczenie kalorii jest bardzo trudne i jest męczące, jest mozolne i w pewnym momencie będziemy tego mieli serdecznie dość, natomiast jeżeli chcemy osiągnąć cel mierzalny, to musimy liczyć. I jeżeli gdzieś ktoś nam powiedział albo my mamy takie poczucie, że można zredukować masę ciała bez liczenia kilokalorii, no to jesteśmy w dużym błędzie. Musimy to zacząć liczyć.
(07:17) Przede wszystkim musimy dobrze policzyć własne zapotrzebowanie energetyczne. To jest kluczowe. I na tym, z mojej praktyki gabinetowej, 90% osób się wykłada. Już na tym aspekcie.
(07:34) Więc jeżeli my mamy źle policzone zapotrzebowanie energetyczne, no to jak wyliczymy deficyt, to nam się wszystko rozjedzie. Druga rzecz to jest kwestia właśnie tego deficytu. Bo jest różnica między tym, ile musi wynosić deficyt, żebyśmy redukowali masę ciała, a tym, ile my de facto teraz jemy i ile będzie wynosił ten deficyt, jeżeli porównamy sobie tą wartość wyjściową, ile ja teraz jem, z tym, ile ja mam jeść. po tym deficycie, na którym będę chudła.
(08:10) I jeżeli się okaże, że to jest tysiąc kalorii, bo często się tak okazuje, bo nam się wydaje, że jemy mało, ale jak policzymy sobie te wszystkie kawki z mlekiem, które nam tłumią głód w ciągu dnia, te wszystkie takie po dzieciach, co tam dojadamy, tu skórka od chleba, tu kawałek paróweczki, tu jakiś plasterek wędlinki, no bo spróbujemy tylko, czy dobre, bo kupiliśmy wczoraj, Więc nagle się może okazać, że tych takich kawałeczków i tych takich małych rzeczy, czy nawet jednego tylko preceleczka od koleżanki, no bo częstuję, ale my jesteśmy na diecie, no to przecież nie zjemy całej paczki, to wezmę tylko jednego albo dwa. I nagle się może okazać, że tych niby nic robi nam się 300-400 kilokalorii.
Karolina Karolczak
(08:54) I jeszcze to niby nic, po prostu pomnażane codziennie, bo nie zwracamy na to uwagi, powoduje, że będąc w deficycie, tyjemy.
Gosia Lenartowicz
(09:05) Bo my nie jesteśmy w deficycie. Właśnie o to chodzi, że nam się wydaje, że my jesteśmy w deficycie. A nie jesteśmy. Albo sytuacja, kiedy ktoś policzy sobie zapotrzebowanie energetyczne, bierze pod uwagę swój aktualny poziom aktywności fizycznej i to, co sobie założył, co sobie zaplanował, z czym się umówił z samym sobą, czyli np.
(09:27) Teraz robię 4000 kroków dziennie, bo mam pracę biurową, pracuję przykładowo w banku, w większości siedzę, ale sobie zaplanowałam, że ja będę robiała 10000 kroków. I jeszcze sobie zaplanowałam, że dwa razy w tygodniu zrobię jakiś trening. Obliczyłam sobie pod to zapotrzebowanie, ale wiadomo jak to w życiu. Nagle się okazało, że nie byłam w stanie pójść dwa razy w tygodniu na tą siłownię, tylko poszłam raz albo wcale w danym tygodniu, no bo życie mi się rozjechało.
(09:58) Miałam robić te 10 tys. kroków, ale tak, deszcz padał, no to przecież nie wyjdę, bo zimno, zaraz będę chora. i pochorują się dzieci i cała rodzina, więc dzisiaj nie poszłam. Kolejnego dnia też miałam dobić do tych 10 tysięcy, ale przyszła sąsiadka na herbatę, coś się rozjechało.
(10:16) Więc efekt jest taki, że my mamy pewne wyliczenia, których chcemy się trzymać, Ale realia są takie, że w tym konkretnym tygodniu to się totalnie rozjechało, bo i aktywność się nie spięła, taka treningowa, i ta aktywność taka spontaniczna też się nie spięła, no bo ten deszcz padał, czy ta sąsiadka przyszła i już tych kroków nie zrobiłam. Więc te wyliczenia, które zrobiłam, totalnie już się nie zgadzają. Pomijamy też kwestię tego, że te wyliczenia trzeba aktualizować w miarę, jak masa ciała spada.
(10:53) Więc jest mnóstwo takich czynników, o których większość osób nawet nie pomyśli. Już nie powiem, że nie wie, bo może gdzieś tam słyszała, ale w procesie redukcji nie pomyśli, że je trzeba wziąć pod uwagę, bo redukcja to jest proces. To jest dokładnie taki sam proces jak każdy inny. I jakby my rozumiemy, że jeżeli chcemy, nie wiem, nauczyć się obcego języka, przejść maraton, czy mamy jakiekolwiek inne cele, czy na przykład zawodowe jakieś cele, chcemy zdobyć jakąś kwalifikację, żeby rozwijać się w firmie, w której pracujemy, no to dla nas jest jakby logiczne, że my musimy stworzyć sobie
(11:36) pewien plan i osadzić ten plan w naszym życiu takim prywatnym. W tym normalnym takim życiu.
Karolina Karolczak
(11:46) Ja przepraszam, że tu przerywam, ale najczęściej jest tak, że ktoś mówi, że będzie się odchudzać. To jest mój deficyt i generalnie ja mało jem, jeszcze pójdę na siłownię i będę chudła. I później jest tak, że klientka mówi, że ćwiczyłam trzy razy w tygodniu, nawet cztery albo pięć. No trochę więcej podjadłam, bo byłam głodna po treningu i dzisiaj nic nie dzieje.
(12:11) Przez trzy tygodnie wchodzę na wagę i waga nic. I co ja mam robić? I teraz zobacz, powiedziałaś jedną rzecz, że jeżeli wyznaczamy sobie cyfrę, która jest naszym celem, to jest liczba, cyfra, to jest wartość, którą chcemy zobaczyć na wadze i my chcemy też dość szybko osiągnąć dwa tygodnie. Po prostu 3 tygodnie i my już chcemy mieć 5 kilo z głowy, tak?
(12:35) Tak. A wy powiedziałyście jedną bardzo ważną rzecz, że trzeba to uzbroić w liczbę. W liczbę faktycznego deficytu kalorycznego i być ze sobą szczery i w ręce pisywać, co każdego dnia się działo. A jeszcze jedna rzecz, że tę liczbę osadzamy na osi czasu.
(12:53) I to nie jest tak, że w dwa tygodnie młodsza od 10 lat prawdziwy chyba taki proces schudnięcia jest procesem długoterminowym.
Gosia Lenartowicz
(13:02) Dokładnie. No wyobraźmy sobie, że kupiliśmy ziarenko w sklepie ogrodniczym. Może nie ziarenko. Być może część dziewczyn ma takie doświadczenia.
(13:17) Ja mam, że można wyhodować z pestki po awokado kwiatka, po prostu liście, normalnego takiego kwiatka, którego gdzieś tam na parapecie. Postawimy. I teraz wyobraźmy sobie, że zjadłyśmy awokado, mamy tą pestkę i my chcemy w tydzień, żeby już były liście. I żeby to było piękne, żeby nam zdobiło salon czy inne pomieszczenie.
(13:43) Nie da się. Przede wszystkim musimy wiedzieć, co z tą pestką zrobić. Czyli potrzebna nam jest taka baza, taka wiedza, żeby to w ogóle wykiełkowało. I dokładnie tak samo jest w każdym innym celu, również w redukcji masy ciała.
(13:58) I potrzebny jest czas. Inaczej się nie da. Nie wyrośnie nam szczypiorek, marchewka, pietruszka, cokolwiek w tydzień czasu. My musimy mieć wiedzę, jak to w ogóle wyhodować, żeby to urosło, żeby to nie zginiło albo żeby, bo jak będziemy za bardzo podlewać, no to zgnije.
(14:15) Więc te zasady takie musimy znać, co zrobić, żeby to w ogóle miało ręce i nogi. No i musimy poświęcić czas. Nie da się inaczej, natomiast my chcemy za szybko i jeżeli chcemy za szybko, no to nasz organizm też ma ku temu swoje metody, żeby nam pokazać palec, że nie, nie, nie, nie tędy droga. I są mechanizmy tak zwane adaptacyjne, które będą chronić nas przed niską podażą energii.
(14:48) Bo dla naszego organizmu to jest głód, który jest zagrożeniem życia. Więc organizm będzie robił wszystko, żeby nas skłonić do tego, żebyśmy tego jedzenia szukali, to pierwsza rzecz. no i będzie oszczędzał na wydatkach energetycznych. Więc nagle my sobie zaplanowałyśmy dwa razy w tygodniu siłownię, a nam się nie chce w ogóle z kanapy wstać, żeby mieszkanie odkurzyć.
Karolina Karolczak
(15:11) I jesteśmy dodatkowo głodne.
Gosia Lenartowicz
(15:16) Dokładnie. Więc jak nie ma mądrego planu, jak my nie wiemy po drodze, co nas może spotkać, bo zobacz, jak wybierasz się w góry, to przede wszystkim czytasz sobie o całym tym sprzęcie, jesteś wyposażona, a druga rzecz, ty wiesz, co cię może po drodze spotkać. I tak samo jest z redukcją. Trzeba wiedzieć, co po drodze może się wydarzyć i jak na to zareagować.
(15:44) I jeżeli my nie mamy dobrego planu, no to w którymś momencie się wyłożymy, a jak pokazują statystyki, biorąc pod uwagę ile osób zaczyna redukcję, a ile ją kończy efektywnie, czyli masa ciała jest zredukowana i nie ma efektu jojo, no to widać, że nie jest to takie proste i niestety większość osób się na tym wykłada.
Karolina Karolczak
(16:07) No i dziękuję, że to mówisz, bo wiele osób, które walczy z dietą, to każdy mówi, jedz mniej, odstaw ciasteczka, zacznij się ruszać, tak? I to, co jest niesamowite… To większość ludzi ma zryw w styczniu i te siłownie zapełnione w styczniu to już jest taki schemat. W styczniu niespełno, luty już jakoś sobie.
(16:27) Tutaj też są pytania jak radzić sobie też w menopauzie. Jeszcze były pytania ze strony Bartka. Tutaj mężczyzna też bardzo napisał i pewnie do nich za chwilę dojdziemy. Natomiast tutaj ja tylko przeczytam pytanie Bartka.
(16:44) A jak się okazuje, że serio jestem w deficycie, ale mi ciągle mięśnie rosną. bo ostatnio zrobiłem badanie, okazuje się, że przy wadze 117 kg mam 90 kg mięśni. Ja bym chyba badania sprawdziła, nie?
Gosia Lenartowicz
(17:01) Tak, chciałabym zobaczyć ten pomiar, bo to aż jest niewiarygodne, że to tak jest, więc tam coś mogło w tych urządzeniach pomiarowych pójść.
Karolina Karolczak
(17:11) Nie tak, ale teraz powiem dlaczego robimy tego live’a. Tego live’a też robimy zgodnie trochę z metodologią 12-tygodniowego roku. Że tak naprawdę każdy, kto teraz myśli, że zacznę od stycznia, żeby nie zmarnował października, listopada i grudnia. I żeby styczeń zaczął z nowymi nawykami, w zupełnie innej formie i też w pewności siebie.
(17:35) Bo co się dzieje najczęściej? Najczęściej dzieje się tak, że już październik robi się zimno. W listopadzie zaczynamy powiadać, a w grudniu jest Wigilia, święta, sylwester, wyjazdy. Tak, to nikt nie patrzy, bo to wiadomo.
(17:48) I my mówimy, a co mi tam? Szkoda zachodów. Tak, zacznę od stycznia. I nagle okazuje się, że wielokrotnie od momentów jesiennych do momentów styczniowych przybywa jakieś 3-4 do 5 kilo w tak zwanym międzyczasie.
(18:03) i później się bardzo denerwujemy na siebie, więc nie dość, że zaczynamy styczeń jakby w sytuacji, w której jesteśmy gorsze niż teraz, więc wszystkie dziewczyny i panowie, które nas oglądacie, moja wielka prośba, nie zmarnujcie października, listopada i grudnia, bo to jest jeszcze potencjał, który spowoduje, że styczeń możemy zrobić i zacząć zupełnie inaczej. I teraz mam takie pytanie, a ja bardzo lubię szukać rzeczy pod takich 5 błędów, które robimy od razu, jeżeli ktoś mówi, dobra, zapisuję, widzę już w komentarzu, tutaj Agnieszka też pisze, jeżeli ktoś mówi, chce przynajmniej mieć te 5-6 kilo mniej do końca roku, żeby przynajmniej zacząć w innej formie i być naprawdę w dobrym nastroju na Sylwestra, a nie mówić, jak to się wielokrotnie dzieje, róbcie mi zdjęcie z daleka, bo ja się dopiero po świętach będę odchudzać i się czujemy gorzej i nie jesteśmy radośni.
(19:00) Więc jakie 5 błędów, ja bym Cię tak poprosiła, gdybyś mogła powiedzieć o 5 błędach, które popełniamy, o 5 rzeczach, które możemy zrobić od razu, żeby nam się udało.
Gosia Lenartowicz
(19:10) Ja jeszcze się odniosę do tego, co powiedziałaś, że zaczynamy od tego stycznia i zaprzepaszczamy to wszystko, co się dzieje jesienią, to nie ma tylko związku z masą ciała. Bo owszem, jeżeli my patrzymy na to, co się dzieje za oknem i twierdzimy, że w zasadzie to nam się teraz nie chce, to może poczekamy do tego stycznia, to jest duży błąd. Nie tyle w kontekście masy ciała, co w kontekście naszego samopoczucia. Bo my jesteśmy bardzo światłoczuli i jądro nadskrzyżowaniowe, które znajduje się dokładnie w tym miejscu w naszej głowie, żeby nasz organizm dobrze funkcjonował, to jądro nadskrzyżowaniowe musi dostać sygnał świetlny.
(19:55) A jak wiemy, tego światła na jesieni jest coraz mniej. Dlatego my, jak jest lato i często osoby, które bardzo źle się czują w miesiącach zimowych, czekają na tę wiosnę, żeby już troszeczkę się naładować tym słońcem. I ma to rzeczywiście potwierdzenie w nauce. I my tego słońca dla samopoczucia potrzebujemy.
(20:16) I zobacz teraz, co się dzieje. Mamy w tej chwili październik. W przyszłym tygodniu sprawdzę nam, że ma być już troszeczkę lepiej słonecznie, ale w tym tygodniu jest pochmurno, rano jest szaroburo. Więc my generalnie już mamy mniej tego słońca.
(20:31) Nasze jądro nadskrzyżowaniowe nie dostaje tego sygnału, żeby powiedzieć nam i wszystkim naszym narządom, pora wstać, pobudka. Więc my troszeczkę funkcjonujemy już jak w takim zimowym śnie. I teraz. Jesteśmy przemęczeni, nic nam się nie chce, bo nie ma tego światła, więc my potrzebujemy aktywować serotoninę.
(20:56) Co nam podpowiada nasza głowa? Słodkie. Więc my zaczynamy sięgać po batonika, po croissanta, po coś takiego, co nam poprawi nastrój. Generalnie jak jesteśmy zmęczeni, to mamy większą skłonność do tego, żeby sięgać po taką żywność poprawiającą nastrój.
(21:15) To na ogół nie jest sałatka z pestkami dyni, czy grillowanym kurczakiem, tylko to będzie jakiś makaron, jakiś chlebek, no bo też żeby było szybko, bo nam się generalnie… Węglowodanowo. I co my sobie robimy? Przede wszystkim masa ciała przybiera, to jest pierwsza rzecz.
(21:34) Druga rzecz, zaburzamy sobie glikemię, która będzie powiązana z produkcją serotoniny i dopaminy i w ogóle z całym funkcjonowaniem receptorów. Więc generalnie ten spadek nastroju będzie wynikał po pierwsze z małej ilości światła, po drugie z rozregulowania glikemii, a po drugie z brakiem substratów w ogóle do produkcji neuroprzekaźników i do produkcji hormonów. Bo my jak zaczniemy sięgać po croissanty, białe bułeczki, biały makaron z jakimś tam sosikiem, bo szybko, To zobacz, co my sobie robimy. Nie tylko my sobie rozjeżdżamy tę masę ciała i powodujemy, że ta masa ciała nam rośnie, a my wystarczy, żebyśmy jedli 200 kcal więcej codziennie, żeby po 6 miesiącach przytyć 5 kilogramów, biorąc pod uwagę, że kilogram tkanki tłuszczowej to jest 7700 kilokalorii.
Karolina Karolczak
(22:35) 200 kalorii dziennie to są nawet nie 3 kostki ptasiego mleczka. To są czasem, jak zwrócimy uwagę, to jest łyżka masła więcej albo 2 łyżki masła orzechowego zjedzonego w biegu lub kilka orzechów z rozpędu.
Gosia Lenartowicz
(22:54) tego w ogóle nie czuć. Dokładnie. To może być oliwa, którą chlustamy po prostu na patelnię, czy masło, które nie odważamy, tylko po prostu smarujemy. No kto zjada, wiesz, dwie czy trzy kostki ptasiego mleczka, jak ma kiepski nastrój, to od razu cały balkonik leci, nie?
Karolina Karolczak
(23:12) Tak, dokładnie. Czyli tak. Małe podjadanie, małe grzeszki dziennie po 6 miesiącach dają nam 5 kg więcej.
Gosia Lenartowicz
(23:21) 5 kg! Teraz mamy tak październik, listopad, grudzień, styczeń, luty, marzec i nagle budzimy się na wiosnę. 5 kilogramów więcej i tak naprawdę nie wiadomo skąd. Tak po prostu.
(23:36) Tak po prostu. Bo w sumie ktoś powie, ale ja się nie objadałam jakoś bardzo. Ja nie chodziłam na kebaby, nie chodziłam na pizzę, nie szłam na lody. No to skąd?
(23:45) I jeszcze jadłam zdrowe jedzenie. Zdrowe jedzenie, a to jest tylko te 200 kalorii. Więc tak jak powiedziałam na początku, jeżeli my nie wyliczymy zapotrzebowania energetycznego porządnie i nie zaczniemy liczyć, ale ktoś powie, ale to jest męczące, bo jest na początku. Liczenie tych kalorii jest męczące, ale robimy to na początku.
(24:05) Bo jak my się nauczymy, ile kalorii ma jajko, Ile kalorii ma łyżka oliwy? Ile kalorii ma pół awokado? One mniej więcej ważą tak samo. Ile kalorii będzie miał jeden orzech laskowy?
(24:16) Ile kalorii ma pomidor, czy ogórek kiszony, czy jakaś inna jeszcze rzecz? No to na początku my musimy to ważyć, ale potem my się już uczymy tego jak dzieci w szkole.
Karolina Karolczak
(24:26) Ja mam aplikację, w której wpisuję ile zjadłam, pokazują mi makro i ważę codziennie albo staram się, jak gdzieś jestem, mniej więcej kupować odważone porcje i rzeczywiście pilnuję. I pomimo, że jestem osobą dość drobną, to mnie przeraziło, że nagle Zjadłam o 400 kalorii w ciągu dnia, a wydawało się, że przecież nią zdrowo. Tu sałatka, tu coś. Więc jakby to pierwsza świadomość, czyli to, co powiedziałaś.
(24:57) Czyli idąc w tych błędach. Po pierwsze, zimą idziemy w stronę złego jedzenia.
Gosia Lenartowicz
(25:04) Tak. Musi być stabilna glikemia na zimę. Musi być. To jest fundament.
(25:09) Więc musimy po prostu zwracać uwagę na całą matrycę żywieniową. i na to, jaki jest indeks glikemiczny tych potraw. Bo takie wahania poziomu glukozy, że my na przykład rano nie mamy czasu zjeść, więc biegniemy do pracy, gdzieś sobie w sklepie kupujemy drożdżówkę albo w ogóle nie jemy. spada nam poziom cukru, potem nam wystrzela, bo nagle pojawia się głód i zjadamy coś, co po prostu się nawinie.
(25:38) Czy zaczynamy dzień od tej drożdżówki, mamy ogromny pik glukozy, potem mamy ogromny spadek. Efekt jest taki, że my jesteśmy senne w pracy, więc sięgamy po kawę. żeby sobie troszeczkę ten nastrój poprawić i troszeczkę podnieść ten poziom energii, dodajemy do tego mleko. Więc znowu mamy wyrzut cukru, bo niektórzy też słodzą.
(26:01) To też zależy, jaka to jest kawa i jakie to jest mleko. Może to być mleko roślinne też z dodatkiem cukru, więc tutaj jest dużo takich zmiennych. Natomiast chodzi mi o to, że jeżeli my nie jemy regularnie, jeżeli my nie mamy tego talerza właściwie skomponowanego, bo to nie tylko o kalorie chodzi. Ostatnio też omawiałam na swoim Instagramie wiadomość od jednej z obserwatorek, która, żeby ułatwić sobie proces redukcji, bazuje na takich białkowych produktach i produktach gotowych, gdzie możesz kupić cały taki obiad w markecie, tam już jest policzone makro i wszystko.
(26:41) I ona była zaskoczona, że po pierwsze rozjechała jej się glikemia, a po drugie bardzo spadła ferytyna. I teraz gdzie jest błąd? Kalorie się zgadzają, teoretycznie powinna chudnąć, ale spadła ferytyna, no bo białko to jest jedno i kalorie to jest jedno, ale to nas nie zwalnia z tego, że my musimy pilnować zapotrzebowania na żelazo, na witaminę B12. na magnes, na cynk, etc. Druga rzecz, takie gotowe produkty powodują, że my tych kalorii wchłaniamy więcej niż gdybyśmy wchłonęli, gdyby to było świeżo przygotowane w domu.
(27:19) I trzecia rzecz, Totalnie pomijanie kwestii antyoksydacji też w diecie, żeby łagodzić stan zapalny, bo jeżeli my się tak bardzo skupiamy na tych kaloriach i nie patrzymy, co jest w tej diecie, może nam rosnąć poziom kortyzolu i może nam się zatrzymać woda. I efekt jest taki, że niby wszystko się zgadza liczbowo, Ale nie ma efektów. Nie ma efektów. Ważymy więcej kortyzol i stres związany z całym tym procesem, który nie został prawidłowo zaplanowany, powoduje, że ta retencja wody się zwiększa.
Karolina Karolczak
(27:56) Czyli pierwsze, co robimy, to po pierwsze zobaczmy, ile prawidłowo wyliczmy, ile powinniśmy jeść.
Gosia Lenartowicz
(28:02) Ile powinniśmy jeść, dokładnie. Druga rzecz, jak zaplanować deficyt i na ile my możemy sobie pozwolić, żeby nie czuć głodu. Bo czasem dobrze jest wydłużyć to tempo redukcji, ale finalnie zaplanować tę redukcję tak, żeby nie czuć głodu. Możemy też pomanipulować aktywnością fizyczną, żeby po prostu zaplanować ruch, połączyć to z deficytem.
(28:36) Żeby znowu nie czuć głodu. Też uważałabym, jeżeli chodzi o osoby, które wcześniej nie ćwiczyły dużo, które nagle przychodzą i mówią, teraz to ja już biorę się za siebie, będę robiła 3 czy 4 treningi w tygodniu. Bo efekt po treningu jest taki, że wzmaga się apetyt. Więc albo możemy wyjść na zero w takim najlepszym wypadku i my stosujemy dietę, chodzimy na siłownię, nic nie schudłyśmy, albo może być tak, że wręcz przytyjemy i nagle się okazuje, że w ogóle to na nas nie działa.
(29:10) Ani ta dieta, ani ta siłownia, nic.
Karolina Karolczak
(29:13) Na pewno zaczynamy od tego, czego nie robić. Po pierwsze zobaczyć, co jemy i jeść świadomie. Nie jeść w stronę węglowodanów, cukru. W ogóle zastanowić się, co powinniśmy jeść.
(29:27) Różne są metody jedzenia. Jest wiele szkół. Natomiast prawda jest taka, że niezależnie od szkół, Biała mąka, cukier to jest po prostu pójście w paszczę lwa, bo też im więcej tego jemy, tym bardziej nam się chce. Ja po prostu mam zasadę zero cukru i ja nawet nie mam wyjątków, po prostu nie ma cukru.
(29:51) Koniec. Bo wtedy mi jest łatwiej nad tym zapanować, a jak ja sobie zrobię też taki ustępek, Oj, to jest gorzej. Ciężko wrócić. Zobaczmy, co jemy i idźmy w stronę tego, co nas odżywia i żywi, a nie to, co nam poprawia humor i też zrozumieć, że jesienią jedzenie nie jest na poprawę humoru.
(30:12) Tak. że to jest po prostu po to, aby odżywić nasz organizm. Druga rzecz, czego nie robić, to na pewno nie siedzieć na kanapie. Zacząć szukać ruchu i nawet jak oglądamy serial, to ćwiczyć, w jaki sposób się ruszać.
(30:28) Wiadomo, siłownia to jedno, ale jeżeli nawet jesteśmy w domu, To powiem Wam tak, jest teraz chyba mnóstwo tylu aplikacji, tyle YouTubów, tyle materiałów, że możemy mieć jednego banda ciężarki i po prostu robić rzeczy.
Gosia Lenartowicz
(30:44) Oczywiście, nie trzeba w ogóle wychodzić z domu, nie trzeba szukać wymówek, że nie mam ciuchów, nie mam torby, mam jeden samochód, mąż pojechał gdzieś, nie mam jak dojechać. czy pada deszcz, czy jest zimno, czy nie mam dziecka z kim zostawić, po prostu wyciągamy matę, ubieramy się w to, co mamy i ćwiczymy. Nie szukajmy sobie wymówek, takich sztucznych, tylko po prostu pamiętajmy, że ruch to nie jest tylko dla odchudzania. I szczególnie dla kobiet, które już ukończyły 35.
(31:23) rok życia, ruch jest przede wszystkim dla zachowania masy mięśniowej. I masa mięśniowa jest w ogóle fundamentem głównie podstawowej przemiany materii, ale co za tym idzie również i całkowitej przemiany materii, czyli naszego zapotrzebowania energetycznego. Natomiast w kontekście też tego, ile my będziemy spalać nawet spoczynkowo, no to ta masa mięśniowa będzie miała znaczenie. I to wcale nie jest też tak, że już w pewnym wieku to my jesteśmy już skazane na przyrost masy ciała i na przyrost brzusznej tkanki tłuszczowej.
(31:57) Nie. bardzo w dużej mierze zależne od poziomu masy mięśniowej. Więc traktujmy te ćwiczenia nie tylko jak coś, co ma nas przybliżyć do tej cyfry, którą chcemy zobaczyć na wadze, tylko to jest inwestycja w nasze zdrowie, bo też od tego, jak duże obciążenia wykonujemy podczas ćwiczeń w ciągu dnia czy na takich sesjach treningowych, to ma przełożenie na gęstość naszych kości.
(32:23) Więc jakbyśmy zaczęły się zagłębiać w takie kwestie, co ten ruch nam robi w kontekście profilaktyki osteoporozy, czy w kontekście prewencji chorób sercowo-naczyniowych, to nagle się okaże, że tam już palicho tą wagę, ale po prostu jest tyle rzeczy do zrobienia tą aktywnością fizyczną, że to trzeba to mieć przede wszystkim jako numer jeden, a ta masa ciała to gdzieś tam przy okazji.
Karolina Karolczak
(32:50) Czyli kolejna rzecz, której mamy nie robić, to teraz parafrażuję to, co powiedziałaś, nie bójmy się masy mięśniowej. Już od 35 roku życia masa mięśniowa jest naszym… Bo dziewczyny mówią, bo mi mięśnie, bo mi się mięśnie, ja się boję mięśni, bo ja się tak rozbuduję, bo ja będę taka umięśniona. Te mięśnie to jest nasz…
(33:13) Potencjał na pięćdziesiątkę, sześćdziesiątkę, siedemdziesiątkę i im więcej mamy, to tym będziemy sprawniejsze, mocniejsze i tak naprawdę będziemy o wiele lepiej funkcjonować. Tym bardziej, że kobiety, tu mając przed sobą eksperta, nie chcę powiedzieć, jakby z tego co czytałam lub wiem, kobiety szybciej tracą masę mięśniową niż mężczyźni.
Gosia Lenartowicz
(33:38) Tak, niestety tak jest i spadek poziomu estrogenu będzie miał tutaj, jakby będzie takim głównym winowajcą tego stanu rzeczy, więc moment, w którym ten poziom estrogenów nam spada, no to to ma przełożenie i na masę mięśniową, i też na redystrybucję tkanki tłuszczowej, więc ta tkanka tłuszczowa bardziej będzie nam się odkładała w okolicy brzucha niż w okolicy takiej typowo kobiecej, czyli udowo-pośladkowej. Więc możemy bardzo dużo zrobić, bo na pewno każda z nas, dziewczyn obecnych na tym spotkaniu, zna jakąkolwiek kobietę, która ma 50, 60 czy więcej lat. I kobiety, które są bardzo szczupłe.
(34:22) Ja znam bardzo dużo takich pań, również moich pacjentek, które są kobietami 60 plus czy 50 plus, są szczupłe, świadome tego i przede wszystkim świadome tego, że one owszem chcą żyć długo, bo teraz długość życia wzrasta, ale one chcą żyć w zdrowiu. One nie chcą… mieć problemów z kolanami, z poruszaniem się, z problemów z kręgosłupem, problemów z miednicą. Więc jakby to wszystko, nad czym pracujemy, bo ja mam też takie pacjentki u siebie, które są u mnie już szósty rok i jakby cały czas się umawiają cyklicznie, żeby dbać o pewne rzeczy i to są takie kwestie właśnie prewencji, gdzie już zrealizowaliśmy ten cel związany z redukcją masy
(35:08) ciała czy poprawą stanu zdrowia, w sensie wyjściem z insulinooporności czy remisją cukrzycy. Natomiast teraz pracujemy nad tym, żeby cały czas czuć się dobrze, żeby osiągnąć pewien wiek. To są panie, którym np. wnuczki się teraz, w tym roku mam panie, którym wnuczki się urodziły, które już mają takie wnuki w wieku takim wczesnoprzedszkolnym i one chcą dla nich po prostu czuć się dobrze i cały czas być w takiej dobrej kondycji, żeby nie musieć słyszeć takiego głosu, takiego zawodu, że nie pobawisz
(35:48) się ze mną, bo cię tam coś boi. Więc myślmy też o tym. Czyli kolejna rzecz, której nie robić,
Karolina Karolczak
(35:55) to nie myśleć, że chcesz chudnąć do stycznia, a później już hula i dusza piekła nie ma. Bo prawda jest taka, że im jesteśmy starsze, tym większa inwestycja w siebie i tak naprawdę tego nie powinniśmy robić, że nie zakładać, że dbanie o siebie i redukcja wagi jest taką krótkoterminowym procesem. I teraz tak, tutaj widzę w komentarzach, że pojawia się kwestia 3-4 kilo, pojawia się kwestia tego, że mam te 3-4 kilo i nie mogę sobie z tym poradzić. Ja bym osobom, które nas obserwują, Co trzeba zrobić?
(36:31) Absolutnie, takie Twoje 5 top, ja sobie też dołożę swoje 5 top z mojej praktyki, tylko że ja pracuję zupełnie tak jak rozmawiałeśmy w innych obszarach, ale sobie porównamy te 5 top. Jeżeli te 4-5 kilo i najczęściej te 4-5 kilo jest najgorsze, to robić. okiem specjalisty, aby poradzić sobie z tymi trzema, czterema kilami. To jest ta klątwa tych ostatnich kilo i my ciągle jesteśmy z siebie niezadowolone.
Gosia Lenartowicz
(37:04) Jeżeli to są ostatnie kilogramy, czyli powiedzmy mamy za sobą już 10 czy 15 kilogramów zrzucone i zostało nam te 4, to my musimy przede wszystkim ponownie przeliczyć zapotrzebowanie. My nie możemy się opierać na tym, co było 6 miesięcy temu czy 8 miesięcy temu. Trzeba na nowo usiąść, na nowo wyliczyć zapotrzebowanie energetyczne, biorąc pod uwagę aktualną masę ciała, aktualny poziom aktywności fizycznej, aktualny poziom masy mięśniowej. Poziom aktywności to nie tylko, że my sobie weźmiemy wskaźnik PAL i my tak naprawdę gdzieś tam nie wiemy, czy 1,2, czy może 1,4, czy może 1,6, musimy usiąść i się zastanowić, co wpływa na to i dlaczego akurat ten wskaźnik.
(37:52) Więc to jest pierwsza rzecz. Liczymy zapotrzebowanie, liczymy deficyt, czyli ile my możemy faktycznie odjąć sobie z tej diety, bo wiedzcie, że w momencie, kiedy już utraciłyśmy 10% naszej masy ciała, to obniża się nasza całkowita przemiana materii. Więc to też musimy wziąć pod uwagę. Dlatego tak jak powiedziałem, na tej matematyce 90% osób się wykłada.
(38:21) Ja to będę dokładnie pokazywała na tym moim szkoleniu, które będzie przyszłą sobotę, 18 października. Będę dokładnie na przykładach, na prawdziwej pacjentce pokazywać, Pani waży tyle, ma taką masę ciała, ma taki poziom aktywności, chcemy zredukować o tyle, jak to wszystko policzyć, jak to osadzić w czasie. Co jeżeli ona powie, a ja nie chcę ćwiczyć, bo ja nie mam na to siły, bo ja pracuję w banku i wracam 40 kilometrów samochodem czy 50. Ja wracam, to mam dzieci, ja już nie mam siły.
(38:55) co w sytuacji, kiedy ona powie, że jednak chce jakiś trening, co jej zaproponować, więc po prostu takie case study będzie taka piguła, gdzie każdy po prostu zobaczy w tym siebie i będzie wiedział, jak to zrobić. Więc ta matma To jest coś, na czym się wykładamy. To robi robotę. I tak jak powiedziałam, mnóstwo, większość osób się na tym wyłoży i przez to tego celu nie osiągnie.
(39:20) Druga rzecz, musimy się nauczyć co ile ma kalorii. Czyli my nie możemy sobie po prostu pójść do restauracji, zamówić sobie sałatki. Ja jestem na diecie, ja zamawiam sałatkę. Tylko efekt jest taki, że tam jest 800 kilokalorii.
(39:34) A ktoś sobie wyliczył, że dieta ma mieć 1600 czy 1800, tak? A jeszcze sobie do tego weźmie przystawkę, to na ogół, ja to też liczyłam, nawet 700 dochodziły niektóre przystawki. Między 400 a 700 takie przystaweczki. Więc naprawdę można popłynąć w takich restauracjach.
(39:54) Kolejna rzecz to jest przede wszystkim takie ułożenie diety, żeby ona była syta. Bo zobacz, my musimy, tak, mamy wyliczony deficyt, mamy wyliczone zapotrzebowanie, my musimy teraz w tym, co sobie wyliczyłyśmy, przede wszystkim upakować wszystko, czego nasz organizm potrzebuje, bo tu nie chodzi o to, że my teraz będziemy jadły ileś, a garść suplementów będzie, wiesz, czekała w szklance, tak? Bo się nabawimy niedoborów, za chwilę będziemy chodzić po trychologach, bo włosy będą wypadać, będziemy szły do dermatologa, bo skóra sucha, ziemista, pojawił się trądzik. To nie o to chodzi, bo my zapłacimy za tę redukcję naprawdę wysoką cenę.
(40:38) Więc musi być w tym, co nam wyszło liczbowo, upakowane wszystko, to pierwsza rzecz. żeby oszczędzić układ hormonalny, oszczędzić włosy, oszczędzić gospodarkę kostną, oszczędzić układ hormonalny, układ rozrodczy.
Karolina Karolczak
(40:55) Nie płacić sobą po prostu.
Gosia Lenartowicz
(40:56) Dokładnie. Nie płacić zdrowiem za to, co chcemy na tej wadze zobaczyć. To jest pierwsza rzecz. I przede wszystkim, jak już tam mamy upakowane, to my nie możemy czuć głodu.
(41:10) Bo zobacz, możemy mieć 600 kilokalorii ze 100 gramów orzechów czy pestek i to wcale dużo nie będzie. To zjemy momentalnie. Każdy, kto lubi sobie podjadać orzechy, no to wie, że to raz, dwa i nie ma, a żołądek jeszcze by zawołał o coś. Natomiast 600 kilokalorii to może być taki obiad, że nie będziemy w stanie go przejeść.
Karolina Karolczak
(41:34) Tak, więc jakby po pierwsze zobaczmy, co jemy, więc druga rzecz, zróbmy to mądrze. Przeliczmy wszystko. Co jeszcze trzeba robić?
Gosia Lenartowicz
(41:43) Przede wszystkim sen. Jeżeli zaniedbamy sen, to niestety tutaj nauka jest bezlitosna, bo są twarde dowody na to, że przede wszystkim będziemy mniej syci, jeżeli zjemy dokładnie taki sam posiłek, niż gdybyśmy go zjedli, jak jesteśmy wypoczęci. A druga rzecz, zmieniają nam się zupełnie preferencje pokarmowe. Więc my po takiej nocy też, jak jesteśmy zmęczeni, to my będziemy szukać takiego pokarmu, który nas gdzieś tam przytuli.
(42:10) O, takie ptasie mleczko, taki krosancik z rzemnikiem, czy jakaś bułeczka, kanapeczka, coś co generalnie szybko się robi i nie będzie nas to zajmowało energetycznie, no bo my i tak jesteśmy zmęczeni, bo noc nieprzespana, czy po prostu budziłyśmy się w nocy po 3-4 razy i efekt jest taki, że wstajemy rano, ale de facto już mogłybyśmy się z powrotem położyć. Czyli ile spać? ile spać, między 7 a 8 godzin, to jest takie optimum.
(42:38) Generalnie pilnować, żeby to nie było krócej niż 6, bo w większości badań właśnie ta liczba się pojawia. Czyli jeżeli śpimy krócej niż 6 godzin, no to ma to konsekwencje zdrowotne, no i też sen przerywany. Bo zobacz, my możemy spać 8 godzin, licząc od momentu jak poszliśmy do momentu jak wstaliśmy, ale 3-4 razy budzimy się w nocy. Tak, więc to też nie będzie z korzyścią, to też wpłynie nam i na preferencje żywieniowe, i na poczucie sytości po posiłku.
(43:10) Nawodnienie również. To jest kolejna rzecz, która ja mam zawsze za sobą. Miejmy zawsze w butelce, bo jak nie mamy, to zapomnimy. Generalnie ta dostępność jest kluczowa.
(43:27) To tak samo jak z dostępnością jedzenia. Jak po prostu jest w domu, a mamy podły nastrój, to jest ogromne ryzyko, że ponieważ jest, to zaraz wyląduje w ręku czy na talerzu. Tak samo jest z wodą. Jeżeli ona stoi i zachce nam się pić, no to ona jest na wyciągnięcie ręki i pijemy.
(43:45) Jeżeli my musimy gdzieś tam po nią pójść, a jesteśmy zmęczeni, nam się nie chce, jesteśmy zapracowane, to na ogół się dzieje tak, że po prostu nie idziemy i zapominamy.
Karolina Karolczak
(43:55) Ok, dobra. Jeszcze zadam pytanie piąte pod tytułem suplementacja. Jak podejść do tej suplementacji, bo teraz kiedy zaczyna się okres jesienno-zimowy wszyscy mówią o witaminie D3, że jeszcze musisz to, jeszcze musisz tamto, a czasem nie bierzemy prostych suplementów, które są kluczowe, więc jak to jest z tymi suplementami?
Gosia Lenartowicz
(44:18) Oj, suplementy na rynku polskim, to jest w ogóle, wiesz, można by było oddzielnego live’a zrobić, bo my Polacy to jesteśmy rozkochani w suplementach i tutaj w Europie to nawet nie wiem, czy w tym roku nie jesteśmy liderem, jeżeli chodzi o przyjmowanie suplementów. I my mamy takie, wiesz, poczucie, że Jeżeli czegoś nie ogarniamy w procesie, bo coś nie idzie, bo np. redukujemy masę ciała, ale czujemy się bardzo źle, czujemy się osłabione, wypadają włosy, no to pierwszą rzeczą, po którą sięgniemy, to jest suplementacja.
Karolina Karolczak
(44:53) Ewa Wojdyło, jak miałyśmy przyjemność wracać po kongresie, kobiet razem powiedziały, że my jesteśmy jedynym krajem. w którym reklamuje się tak szeroko alkohol i tak jest dostępny, ale również jesteśmy jedynym krajem, które przebuje w spożyciu suplementów i zobacz na reklamę. Ilość suplementów, my po prostu oglądając blok reklamowy gdziekolwiek widzimy, że już mamy problem ze skórą. że już trzeba wziąć kolagen, że trzeba wziąć to, że trzeba wziąć tamto.
(45:20) I tak, z jednej strony robią się dwie drużyny. Jedna drużyna jest pod tytułem, nie biorę żadnych suplementów, wszystko biorę z natury. A druga drużyna jest, jak to się teraz mówi, suplemenciara. Czyli biorę wszystko na wszystko.
(45:35) Ja jestem bardziej grupa suplementiara, ale staram się to robić mądrze i widzę, że te suplementy są potrzebne.
Gosia Lenartowicz
(45:46) Powiem Ci tak, fundamentalna kwestia, bo oczywiście zupełnie pomijam kwestie osób, które mają jakiekolwiek dolegliwości żołądkowe czy jelitowe, problemy z wchłanianiem, bo tutaj już dochodzą kwestie tego, że my możemy mieć naprawdę super skomponowany talerz, ale mamy problem z kwasowością żołądka, mamy różne problemy jelitowe różnego rodzaju i po prostu z tej żywności nie wchłaniamy tyle, ile byśmy chcieli, więc zupełnie pomijam. Natomiast przyjrzyjmy się osobom generalnie zdrowym, które nie mają żadnych problemów z absorpcją czy na poziomie żołądka, czy na poziomie jelit, czy z problemami trawiennymi, to tutaj przede wszystkim witamina D3, dlatego że my z żywności jesteśmy w stanie zaspokoić tylko 20% zapotrzebowania. My potrzebujemy promieniowania słonecznego, a wszyscy wiemy, jak to w tym momencie wygląda, również latem.
(46:46) To też warto sobie zbadać teraz na jesieni, bo to świetnie widać w gabinecie teraz, jak przychodziły po wakacjach pacjentki, które już jakby zrezygnowały z suplementacji witaminy D3, bo jest lato, tylko że one od dziewiątej do siedemnastej są w biurze i one to lato widzą przez okno biura. Więc tej ekspozycji nie ma. I to jak porównujemy sobie, jak widziałyśmy się w czerwcu, jaki był poziom witaminy D3, a jaki jest teraz, to potrafi nam z 50 na 22. Ostatnio sprawdzałyśmy, w zeszłym tygodniu zleciało.
(47:20) Więc witamina D3 to jest fundament, bo to jest kwestia i samopoczucia, i kwestia całej pracy układu nerwowego i układu immunologicznego. Więc D3 to jest fundament. Kolejna rzecz to są kwasy omega. Chyba, że ktoś je bardzo dużo ryb, lubi ryby i to nie są ryby takie usmażone w panierce, czy to nie są paluszki rybne, czy ktoś robi taką w panierce takiego na chrupiąco, taki à la nuggets, tylko że rybę.
(47:51) Kwasy omega-3 mają działanie przeciwzapalne. To jest pierwsza rzecz. A druga rzecz to one wchodzą w skład błon komórkowych. One upłynniają nam tą błonę, a na błonach komórkowych są receptory.
(48:04) Więc my potrzebujemy… Generalnie hormony działają tak, że musi się hormon przyłączyć do receptora. Więc żeby poprawić sobie tą wrażliwość receptorów na hormony, to my po prostu tych kwasów omega-3 potrzebujemy. I ta ilość, która jest rekomendowana, to jest jedna rzecz.
(48:20) Natomiast jeżeli mamy problemy zdrowotne, czy zespół jajników policystycznych, czy endometriozę, czy inną chorobę o podłożu zapalnym, to my potrzebujemy tych kwasów omega zgodnie z nauką więcej. To może być jeden gram, to może być dwa, to mogą być nawet cztery w endometriozie są rekomendowane. Więc jakby w standardzie dawka musi być dostarczona tych kwasów omega, jeżeli ktoś nie je ryb, bo nie lubi, albo boi się metali ciężkich, albo nie wie gdzie kupić, bo ma tutaj obawy w związku z tym, no to musi być ta suplementacja. Czy w wyższej dawce, no to już w zależności od stanu zdrowia.
(48:57) I to są takie dwie rzeczy. Trzecia rzecz, którą bym tutaj dodała, aczkolwiek nie dla każdego, bo to, co powiedziałam, to absolutnie każdy. Natomiast ta trzecia rzecz, jeżeli mamy do czynienia z osobą, która bardzo mocno odbiera sytuacje stresowe. Są osoby, które są takie nadwrażliwe, które mocno się stresują sytuacjami, które dla innej osoby w ogóle stresujące nie będą.
(49:23) Natomiast to wynika z różnych predyspozycji, z takich też schematów, jak na przykład w domu rodzice reagowali, więc my to przejmujemy. Więc takie osoby, które albo doświadczają stresu w dużej ilości, albo odbierają te sytuacje i stresują się w wyniku tego, w jaki sposób odbierają, to tutaj bym dodała magnes. Rzeczywiście.
Karolina Karolczak
(49:44) Taka święta trójca.
Gosia Lenartowicz
(49:48) Ten magnes w stresie jest do przestrzeni międzykomórkowej wyrzucany. Ja jak rozmawiam z pacjentkami w gabinecie, to ten stres towarzyszy większości osób. Czy to są panowie, czy to są panie, to stresujemy się i pracą, i dziećmi, tym, że chore, że się przedszkole zaczęło, czy szkoła, już chore. Czy sytuacje takie geopolityczne, to też wpływa.
(50:17) I jednak ten stres jest wszechobecny, więc ten magnes ja też lubię włączać.
Karolina Karolczak
(50:22) Ja widzę ilość pytań, jakaś się tutaj pojawia na temat jodu, dawki. Wydaje mi się, że chyba będziemy robić Znaczy o ile chcesz się zgodzić z następnego live’a, który może być jakimś elementem komunikacji, ale też chciałabym i tutaj będę komunikować u siebie na mediach społecznościowych twoje szkolenie, które jest za tydzień, które będzie mówiło właśnie jak tą dietę ułożyć. Z racji tego, że mamy zaplanowany czas na godzinę i zostało nam 10 minut, to ja po prostu pozwolę sobie zamknąć klamrą. W mojej takiej celomanii, w osiąganiu celów jest jeden filar ja, to co mi daje moją wewnętrzną energię.
(51:05) Jeżeli przechodzi do mnie klient. I tutaj ostatnio Jacek wspominał. na live’ie, jak realizował swoje cele, jak szedł po Mistrzostwo Świata. Ja wielokrotnie mówię, że my musimy każdego dnia być przygotowani jak Lewandowski po prostu do meczu, bo my mamy nawet więcej stresu, więcej wysiłku w naszej codzienności, a my o siebie nie dbamy.
(51:28) I zawsze mówię, że są takie… Teraz już mówię pięć filarów, wcześniej mówiłam cztery. Po pierwsze mówię, powiedz mi ile śpisz. To jest tak, że…
(51:39) Z przypadkiem moich klientów, którzy mówią, że dają radę piątkę, czwóreczkę, szóstkę, nie dosypiam. Długoterminowo to nie wygra. Jest słynne powiedzenie, że sen to jest jak kąpiel dla mózgu i warto sobie dać te 7-8 godzin snu. naprawdę o ten sen zadbać i wiele milionerów mówi wprost, że najważniejszym rodzajem, o który zawsze dbali to był sen, bo ten sen powodował, że zupełnie inaczej się zachowujemy jak jesteśmy wyspani, zupełnie inaczej reagujemy na stres i zupełnie cokolwiek innego.
(52:17) jemy, więc ten sen jest priorytetem. Kolejna rzecz, która jest rzeczą, którą zawsze pytam, to zawsze pytam, a ile wody pijesz? No ja tam litr tak w międzyczasie, nie? A jak do tego dojdzie kawa, więc ja tylko mówię z poziomu narów, zwróć uwagę na sen, zwróć uwagę na wodę.
(52:36) A później się pytam, a jak z tym ruchem? Bo ruch jest też elementem pozbawienia się stresu, tak? Tak. Jesteśmy w stanie po prostu uruchomić nasz organizm i odreagować stres, który jest i mówi się wprost, że żeby nam odpoczęła głowa trzeba zwęczyć ciało, bo największą rzeczą i błędem, który zrobimy, że po całym dniu w pracy my sobie siadamy i czytamy książkę, żeby się odstresować.
(53:03) Nie, to jest dyskoteka dla naszego mózgu, a my musimy go wyciszyć. I więc pytam się, ile się ruszasz? Ale ja się nie ruszam dużo. Ale chociaż spacerujesz, chodzisz z psem, cokolwiek, bo ten dróg jest ważny.
(53:17) Już Napoleon Hill w 1928 roku w słynnej książce mówiącej o kluczach do sukcesu, mówił o zalecanej dawce 30 minut roku dziennie. W książce, która była dla milionerów, mówiąca o tym, jak zdobyć pieniądze, na pierwszym miejscu był czyli wysypiajmy się, pijmy wodę, ruszajmy się, ale później jest jedzenie. I to jedzenie, ja zawsze się pytam wprost, czy w ogóle co jesz i jak jesz, tak? I prawda jest taka, że mówię wprost, uciekajmy od słodyczy, uciekajmy od tej prostej mąki i przetworzonej żywności, bo to jest coś, co wiadomo, że ja nie jestem dietetykiem, ale zwróć uwagę na to, co jesz, bo my idąc po wielkie cele, Zapominamy dać sobie, to czasem o samochód bardziej
(54:07) dbamy, że panowie leją zawsze lepsze odroszunki, bo dbają o silnik. A my zapominamy o sobie, żeby nasz organizm miał dobre paliwo. I na końcu są suplementy. Ja właśnie jestem fanem witaminy D3 i omega-3.
(54:27) Jeszcze mam tam parę swoich, które w zależności od pory roku dorzucam. Ale prawda jest taka, że jeżeli chcemy osiągać spektakularne cele, jeżeli chcemy być zdrowi i długoterminowo szczęśliwi i mamy listę marzeń na cały 2026 rok, to zacznijmy budować zdrowe nawyki już z końcówką roku. Czyli po prostu posłuchajmy tego, co powiedziałaś, policzmy deficyty, zobaczmy, jak się nawadniamy, odstawmy to, co jest zgubne i się ruszajmy. I może być tak, że małymi krokami i jeszcze to, co bym chciała powiedzieć, że w tej redukcji wagi wielokrotnie, jak pracujesz z klientkami, kobiety są na siebie złe.
(55:13) frustrują się, złoszczą się, denerwują i mówią, kurde, tyle mi się udaje, a to mi się nie udało. Ale ten stres i to pójście do tego celu wagi powoduje, że ta waga nie spada, nie?
Gosia Lenartowicz
(55:25) Tak. I wiesz jeszcze dlaczego? Popełniają błędy, których nie są świadome. O tym też będzie na szkoleniu.
(55:35) Jakie błędy się popełnia? I jak tego nie robić? Bo dużo się mówi w kontekście redukcji, że potrzeba konsekwencji. Że motywacja jest na początku, jest taką emocją, która powoduje, że chcemy, a później konsekwencja, determinacja.
(55:52) Tylko wiesz, można z konsekwencją i determinacją w kółko powtarzać te same błędy. I efekt jest taki, że my nie wiemy, że to błąd, Powtarzamy ten błąd i frustrujemy się, że nam nie wychodzi. Czyli taki przykład jeszcze klasycznego błędu na koniec, jeśli mogę cię poprosić. O Jezu, dużo jest tych błędów, ale taki jeden jakbym miała wybrać.
(56:20) No to właśnie między innymi ułożenie diety w taki sposób, żeby ona nie syciła. Czyli ona teoretycznie się w kaloriach zgadza, ale nie ma tej sytości. Tych błędów jest bardzo, bardzo dużo. I tutaj takich błędów sylwetkowych i takich błędów, dużo tego jest.
Karolina Karolczak
(56:45) Czyli prawda jest taka, na sam koniec, że każdy kto nas słucha, ja poproszę ciebie też pewnie o dosłanie linku związanego z twoim szkoleniem i ja po prostu udostępnię z przyjemnością na social mediach każdej osobie, która po pierwsze chce sprawdzić, jak nie popełniać błędów, żeby osiągnąć swój cel sylwetkowy. Bo prawda jest taka, już po raz kolejny mówię, że prawda jest taka, ale kwestia jest następująca. Idź po wiedzę, nie próbuj sama, nie słuchaj koleżanek, nie ma magicznych wiedz, to jest po prostu zmienna w czasie i systematyczne, stałe zachowania, wręcz nudne.
Gosia Lenartowicz
(57:25) Tak, i my musimy sobie wgrać nowy system, nie na dwa miesiące czy na trzy, czyli takie nowe oprogramowanie. które będzie z nami przez całe życie, bo inaczej to nie ma sensu. Bo tak jak powiedziałaś, diet jest mnóstwo. My musimy przede wszystkim wiedzieć, na jakim systemie my się czujemy, bo ktoś będzie się czuł na wyższej ilości węglowodanów lepiej, ktoś na niższej, ktoś będzie potrzebował więcej białka, ktoś inny mniej, bo to też jest zależne od poziomu aktywności, od wieku też.
(57:58) Ale musimy to mądrze zaplanować i musimy to zaplanować w taki sposób, żebyśmy my czuli, że to już zostanie z nami na zawsze. I to się będzie po prostu sukcesywnie implementowało. I wtedy to ma sens. I nie da się osiągać celów jakichkolwiek, jeżeli my nie mamy tych zasobów wewnętrznych.
(58:19) Bo my musimy być pełne energii, wyspane. My nie możemy mieć zjazdów energetycznych. My nie możemy mieć niedoborów pokarmowych. Bo jak to będzie, no to ciężko się zmobilizować, ciężko się skupić, będą problemy z koncentracją, z pamięcią, z kojarzeniem faktów, więc ciężko mówić o tym, że ktoś zdobędzie jakieś nowe umiejętności zawodowe, które są mu potrzebne, żeby np.
(58:44) awansować. jeżeli nie zapamiętuje, jeżeli na spotkaniu jest rozproszony, a jest rozproszony dlatego, że ma konkretne niedobory składników pokarmowych, czy się nie wyspał, czy dieta jest źle skomponowana i cały czas na spotkaniu w brzuchu ból czy czuje głód.
Karolina Karolczak
(59:00) Czyli zadbanie o siebie jest naszym, po pierwsze, przywilejem i obowiązkiem, aby iść dalej. Zdecydowanie. Widzę, ile tu jest komentarzy, widzę, ile osób było z nami, Pewnie za chwilę poproszę o coś, jeszcze raz o dogrywkę, ale również każda osoba, która chce pogłębić swoją wiedzę, za tydzień w sobotę jest szkolenie, tak? Jak osoby mogą znaleźć informację o tym szkoleniu?
Gosia Lenartowicz
(59:31) Mogą znaleźć tą informację u mnie na mediach społecznościowych, na moim Instagramie. Szkolenie jest 18 października, to jest szkolenie na żywo. Ono będzie trwało około 4 godziny, natomiast będzie też sesja pytań i odpowiedzi, więc może się troszeczkę przedłużyć, dlatego też wybrałam sobotę, żeby było łatwiej. Szkolenie jest nagrywane, więc jeżeli ktoś nie może być na żywo, to nagranie otrzyma zaraz po szkoleniu i w dowolnym momencie będzie mógł sobie czy od razu całość, czy etapami oglądać, więc myślę, że tu nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tę wiedzę pogłębić.
Karolina Karolczak
(1:00:11) Czyli początkiem do realizacji celów jest zdobycie wiedzy, bo bez wiedzy nie mamy planu, a jak nie mamy planu i wiedzy, to nie mamy w ogóle przestrzeni, aby zrealizować te cele. Dziękuję przepięknie.
Gosia Lenartowicz
(1:00:23) Dziękuję również.
Karolina Karolczak
(1:00:24) To była ogromna przyjemność dla mnie. Dla mnie też. To jest dopiero początek myślenia o tym, jak ruszyć, ale zachęcam do Twojego szkolenia, bo tak naprawdę każdy będzie w stanie znaleźć odpowiedzi na nutujące pytania i zachęcam do tego. Do zobaczenia.
(1:00:44) Dziękuję przepięknie. Do zobaczenia. Jesteśmy w kontakcie.
Gosia Lenartowicz
(1:00:47) Dziękuję ślicznie. Jesteśmy w kontakcie. Pozdrawiam również ciebie i wszystkich tutaj obecnych. Dziękuję przepięknie.
(1:00:53) Do widzenia. Do widzenia.





