Zbuduj swój system działania • 9 dni • 0 zł

Czy naprawdę osiągasz swoje cele? A może realizujesz cudze?

Miałam przyjemność być gościnią podcastu, w którym rozmawiałyśmy o czymś, co dotyczy niemal każdego z nas: celach, przekonaniach i odpowiedzialności za własne życie.

I choć rozmowa zaczęła się od planowania celów, bardzo szybko zeszła na dużo głębszy temat.

Bo problem większości ludzi nie polega na tym, że nie mają celów.

Problem polega na tym, że często realizują nie swoje cele.

„Masz wszystko” i nadal nie jesteś szczęśliwa

To zdanie słyszałam wiele razy.

Masz pracę.
Masz rodzinę.
Masz mieszkanie.
Masz wszystko, czego „powinnaś” chcieć.

A jednak coś się nie zgadza.

W środku pojawia się pytanie:

„Czy to naprawdę jest życie, którego chcę?”

I właśnie od takich pytań często zaczyna się prawdziwa zmiana.

Jedno pytanie, które potrafi zmienić wszystko

Podczas rozmowy wróciłam do pytania, które od lat zadaję klientom:

Co byś zrobiła, gdybyś wiedziała, że się uda?

To pozornie proste pytanie.

Ale bardzo często odpowiedź pojawia się natychmiast.

Nie ta wypowiedziana na głos.

Ta pierwsza.

Ta, która pojawia się w głowie, zanim zdążysz ją ocenzurować.

Bo właśnie tam najczęściej ukryte są nasze prawdziwe marzenia.

Samo myślenie nie wystarczy

W ostatnich latach ogromną popularność zdobyły afirmacje, manifestacje i różne techniki „przyciągania”.

Ja patrzę na to trochę inaczej.

Samo afirmowanie bez działania nie zmienia życia.

Cel zaczyna działać dopiero wtedy, gdy za wizją pojawiają się konkretne kroki.

System.

Działanie.

Konsekwencja.

Bo nawet najlepszy plan nie zrealizuje się sam.

Największym przeciwnikiem nie jest brak wiedzy

To, co najczęściej blokuje ludzi, nie ma nic wspólnego z kompetencjami.

Nie chodzi o brak kursów.

Nie chodzi o brak książek.

Najczęściej chodzi o przekonania.

„Nie zasługuję.”
„To nie dla mnie.”
„Mi się nie uda.”
„Ludzie tacy jak ja nie osiągają sukcesów.”

I właśnie dlatego dwie osoby z podobnymi umiejętnościami mogą osiągnąć zupełnie różne rezultaty.

Jedna działa.

Druga sama sobie podcina skrzydła.

Porażka nie oznacza, że jesteś porażką

Jeden fragment rozmowy szczególnie zapadł mi w pamięć.

84% ludzi rezygnuje z celu po pierwszej porażce.

Tymczasem porażka jest naturalnym elementem procesu.

Nie świadczy o tym, kim jesteś.

Pokazuje jedynie, że próbujesz.

I często jest dokładnie tym momentem, który prowadzi do sukcesu.

Dlaczego niektórym się udaje?

To pytanie pojawia się bardzo często.

Czy chodzi o talent?

Szczęście?

Pracowitość?

Moim zdaniem najczęściej chodzi o coś prostszego.

Osoby, które osiągają cele, po prostu nie przestają działać po pierwszym niepowodzeniu.

Korygują kurs.

Wyciągają wnioski.

Próbują ponownie.

I robią kolejny krok.

Nie musisz od razu zmieniać całego życia

Jednym z największych mitów rozwoju osobistego jest przekonanie, że zmiana musi być spektakularna.

Nie musi.

Czasem pierwszym celem jest:

  • zadbanie o sen,
  • regularne picie wody,
  • uporządkowanie jednej szuflady,
  • wykonanie zaległego telefonu,
  • zapisanie się na badania.

Brzmi banalnie?

A właśnie od takich rzeczy bardzo często zaczyna się prawdziwa transformacja.

Cele są po to, żeby żyć bardziej po swojemu

Dla mnie cel nie jest kolejnym punktem na liście zadań.

To kierunek.

To odpowiedź na pytanie:

Jak chcę żyć?

Bo im większa różnica między życiem, które prowadzimy, a życiem, którego naprawdę pragniemy, tym więcej pojawia się frustracji, złości i poczucia niespełnienia.

A kiedy zaczynamy świadomie budować życie bliższe sobie – nawet małymi krokami – pojawia się coś znacznie ważniejszego niż sukces.

Spokój.

Jeśli chcesz posłuchać całej rozmowy, zapraszam do odsłuchania podcastu. Rozmawialiśmy o celach, przekonaniach, odpowiedzialności, porażkach i o tym, dlaczego czasem największą przeszkodą na drodze do sukcesu jesteśmy my sami.

(00:00) Samo afirmowanie bez działania doprowadza po wielu miesiącach do depresji. Za jakiś czas już jestem w Warszawie, jesteśmy po rozwodzie w zupełnie innym miejscu i otwieram tą książkę i wypada mi kartka z celami. I nagle jest taka kartka, taki moment stop, bo to wszystko, co tam spisałam, się wydarzyło. Jakie w takim razie pytania warto sobie zadać, zanim w ogóle ten cel sobie wyznaczymy?

(00:26) Podświadomość nie słyszy słowa nie. 84% osób rezygnuje z celu po pierwszej porazce. co w ogóle nie powinno mieć miejsca, bo naturalnie porażka jest narzędziem do osiągania sukcesu. Wiele osób nie osiąga swoich celów, bo boi się, co powiedzą inni.

(00:43) Przekonania to jest taka nasza pamięć operacyjna w podświadomości. Nasz mózg czuje się komfortowo, kiedy nasza rzeczywistość odpowiada naszym przekonaniom. My mamy odpowiedzialność za to, gdzie jesteśmy w życiu. I moment, w którym my zdecydujemy, że nasze życie to nasza odpowiedzialność, zaczyna się dziać prawdziwa magia.

(01:04) Dzisiaj moim gościem jest Karolina Karolczak, nazywana polskim Brianem Tracy. Mentorka skutecznego planowania i realizacji celów, twórczyni autorskiej metody oraz programu Celomania. Pomaga ludziom zamieniać wizję w konkretne, mierzalne efekty w porządkowaniu celów i przekładaniu wizji na konsekwentne działania dające realne efekty w życiu zawodowym, osobistym i biznesowym. Dzisiaj zapraszam Was właśnie na rozmowę z Karoliną.

(01:34) Dzisiaj moim gościem Karolina Karolczak. Cześć. W ogóle co za piękne imię i nazwisko. Lepiej sobie nie mogłaś chyba już wybrać.

(01:44) Wiesz co, nazwisko mam po moim pierwszym mężu. I tutaj jest taki żart, który zawsze opowiadam, że to co miał dobrego na pewno mój pierwszy mąż to nazwisko. Teraz zastanawiam się, czy będę prosić Cię, żeby to wyciąć czy zostawić, ale może zostawmy. Wychodziłam za mąż jak miałam 19 lat, więc to nazwisko było częścią mojej tożsamości.

(02:09) Matura, studia, praca zawodowa, praca mówcy i różnego rodzaju. I to było ciągle przy tym nazwisku. Więc to nazwisko zaczęło się tak naprawdę od początku mojego dorosłego życia. Ale skoro powiedziałaś o maturze i o tym takim dorastaniu, dojrzewaniu, to zastanawiam się, no bo dzisiaj jesteś autorką takiej metody, którą nazwałaś pięknie celomania, autorskiej metody.

(02:41) Jak dochodziłaś w ogóle do tego momentu? Ja przypuszczam, że ta droga była bardzo długa i na potrzeby naszej rozmowy pewnie ją trochę skrócimy. Natomiast zastanawiam się, jak to się stało, że dzisiaj jesteś w tym miejscu, w którym jesteś. To tak w takich kilku punktach, żeby tutaj nie przynudzać historią, kończyłam technikum kolejowe w Sosnowcu.

(03:05) Wychodziłam za mąż w wieku 20 lat. Wszyscy mówili, Karolina, masz wszystko. Masz mieszkanie, masz męża i masz maturę. A ja po prostu zastanawiałam się, jak to moje życie ma wyglądać i co ja od tego życia chcę.

(03:19) Czyli to jest takie uczucie, że jakby żyję swoim życiem, ale wiesz, że ono nie jest twoje. I kupiłam książkę, którą zresztą każdemu polecam, to jest książka Briana Tracy, Maximum osiągnięć. To jest najlepsza książka, uważam jego, która mówi wprost o planowaniu celów, o myśleniu o własnej przyszłości, po co są nam potrzebne cele. Ja tą książkę przeczytałam i zgodnie z metodologią napisałam sobie cele.

(03:47) Pobiegłam do mojego męża, mówię patrz, Tak, jak sobie to napiszesz, to tak będzie. A ja mówię, nie, ale ja chcę od tego życia naprawdę coś więcej. Ja chcę jej wycisnąć jak cytrynę i chcę mieć poczucie, że to wszystko do czegoś prowadzi. Schowałam kartkę do książki i potoczyło się życie.

(04:08) Za jakiś czas już jestem w Warszawie, jesteśmy po rozwodzie w zupełnie innym miejscu i otwieram tą książkę i wypada mi kartka z celami. I nagle jest taki moment, stop, bo to wszystko co tam spisałam się wydarzyło. Ok, tak trochę nieświadomie nawet. No i właśnie wtedy pomyślałam, a co jeżeli by teraz zrobić świadomie, a co żeby sprawdzić jak działają te wszystkie techniki w sposób świadomy, żeby te techniki osiągać.

(04:39) I tak powstała Celomania, bo od tamtego momentu przez cały czas się kształciłam i pracując w korporacjach i pracując z klientami, jak osiągać cele. Bo jak pracuję ze sportowcem, on ma jeden cel. Jak pracowałam w korporacji i mój zespół miał cel, też chciałam go osiągnąć. Jak pracowałam czy z wybitnymi tancerzami, czy z biznesmenami, oni mieli swoje cele.

(05:03) I te wszystkie metody właśnie w ten sam sposób działają. Hitem jest to, i tak się śmieję, bo jedna z moich klientek, z którą pracuję, wróciła do tej książki, otworzyła tą książkę i tak samo wyleciały jej cele, które się sprawdziły. Bo w metodologii celomanii trochę jest tak, że jak rzeczywiście zapiszesz te cele, jak zaczniesz w kierunku nich działać, jeżeli pozbędziesz się ograniczających przekonań, Będziesz pracować i ze świadomością, i ze świadomością Ty je osiągniesz. I kiedyś jeszcze, jak to mówiłam, to tak do końca nie wierzyłam.

(05:40) A teraz wiem, że tak jest, bo moi klienci to ponad tysiąc kart celów sprawdzonych i na mastermindach celomanii czy na konsultacjach indywidualnych klientki skreślają cele. A czy to leży gdzieś obok, powiedziałabyś, bo trochę tak brzmi i to będzie duże uproszczenie, ale zastanawiam się, czy według Ciebie to jest jakkolwiek kompatybilne i podobne do tej takiej teraz bardzo popularnej afirmacji. No bo często się mówi, że żeby coś nawet zaafirmować i żeby to do Ciebie gdzieś tam przyszło, to właśnie trzeba to zapisać i najlepiej żeby to, ja też tak słyszałam, nigdy nie próbowałam, żeby to zapisywać bardzo dokładnie, że to nie może być ogólnikowe, że naprawdę to musi być ten cel, to co chcemy zaafirmować czy osiągnąć, to musi być bardzo szczegółowo zapisane.

(06:37) I tutaj właśnie jest trik, który pokazuje jedno, że samo afirmowanie bez działania doprowadza po wielu miesiącach do depresji. To były badania Oettingen, która pokazała wprost, że jeżeli my tylko afirmujemy, a nie działamy, nie jesteśmy w celu, nie pracujemy z przekonaniami, nie budujemy schematów, nawyków, to się nic nie wydarzy. Ale jeżeli zaczniesz afirmować i te afirmacje stają się celem, zapisujesz je w czasie teraźniejszym. Ja, Karolina, wydałam książkę np.

(07:09) 10.10.2026 i nad nią pracuję. Ten cel przepisuję i jestem w tym celu. To jest bardzo duże prawdopodobieństwo, żeby się to wydarzyło. Przepisywanie ma jedno działanie.

(07:22) Wtedy działają nasze dwie półkule. I to jest tak, że jak cel jest Twój i go przepisujesz i jesteś już w tym celu, to Ty się cieszysz, Ty się uśmiechasz, czujesz emocje w ciele. Ale co jeżeli klientki przepisują cele, które wydają się ich, a czują strach, czują niepokój i na przykład nie chcą ich przepisywać? To jest jedna rzecz.

(07:47) To pokazuje Ci, to przepisywanie pokazuje Ci, czy chcesz tego celu, czy nie. A jak my afirmujemy, to też po pierwsze nie czujemy co mówią nasze przekonania, nie widzimy co jest pod świadomości, tylko po prostu budujemy wizję bez działania. Ale to jest bardzo ciekawe, co teraz powiedziałeś, właściwie kilka pytań mi się od razu narzuca, nie zdradzając oczywiście wszystkiego, bo powiedziałeś, Ja, Karolina, wydałam książkę w listopadzie 2026 roku. Czyli ty to mówisz, piszesz, tak jakby to się już wydarzyło, a nie w czasie przyszłym.

(08:28) Tak, bo jeżeli bym ja, Karolina, piszę książkę, to cały czas się koduję w pisaniu książki. A ty chcesz wygrać, ty chcesz zdobyć, ty chcesz zarobić, ty chcesz pojechać. Jak chcesz pojechać na wycieczkę, to mówisz ja jestem tam i tam, a nie ja planuję. Czyli nasza podświadomość lubi rzeczy zamknięte, czyli jesteś już w zamkniętym celu.

(08:51) Deadline dodaje nam pilności i pokazuje nam zbudować do tego schemat. Ok, widzisz popełniłam gigantyczny błąd pisząc swoje cele na 2026 rok, bo pisałam je w przyszłości, a nie tak jakby już się spełniły. No ale nic straconego, mogę to pewnie poprawić. Że tak powiem, po nagraniu powiem jak zapisać, tylko powiem jedno, jak je zapiszesz i zaczniesz działać, bo to też jest ważne, żeby działać w kierunku, to one się wydarzą.

(09:24) Więc mówię wprost, żeby pisać cele w sposób świadomy i dokładny. Bo mam wiele historii klientów, którzy na przykład napisali sobie, że coś tam chcą. I to przyszło. Tylko w zupełnie innej formie niż się tego spodziewali.

(09:41) A możesz podać jakiś przykład, bo to jest ciekawe. To mogę podać, bo to jest rzecz, o której mówił Jacek Jeszke. podczas naszego wspólnego live’a, bo on przepisywał swoje cele. On gruntował się w tych celach i przepisywał je przez 21 dni.

(09:56) Jest taka metodologia przepisywania celów przez 21 dni, bo później w tych celach jesteś. I Jacek napisał, jak ja chcę mieć auto. Ja mówię, Jacek, mam prośbę, żebyś był dokładny, bo życie robi lubić psikosy. Nie, nie, ja wiem jak ja chcę.

(10:12) Jacek do tego stopnia, że sobie kupił brloczek tej marki, jakby był już w tym celu, no bo tak się robi, tak? Kotwiczy się cel z jakimś symbolem. No i przyjeżdża. Przyjeżdża tym autem, które na skutek różnego rodzaju sytuacji udało mu się dostać, ale to auto było…

(10:32) różowe i z jasną tapicerką, czyli takie bardzo kobiece. Ja go pamiętam w tym aucie, to było jego wymarzone auto, ale nie w tym kolorze. I mam wiele takich sytuacji, gdzie na przykład klienka napisała, że chciałaby pracować na takim i takim stanowisku, na przykład mówiła, że bez toksycznej szefowej. A ja mówię, dobrze, ale nazwij to bardziej, bo teraz trzeba wiadomo, co robimy dalej z tym celem.

(11:00) No więc co się stało? Ona położyła papierę. Powiedziała, że kładzie papierę i idę na urlop, będę szukać za chwilę nowej pracy. Co się wydarzyło?

(11:11) Jej pracodawca, widząc jak wiele ona dawała w organizacji, zaproponował jej nowe stanowisko w zupełnie innym departamencie bez tej szefowej. Czyli dostała jakby nową pracę w starej pracy z zarobkami, które chciała. Bez tej szefowej? Bez szefowej, tak.

(11:28) Więc ja dlatego się zawsze śmieję, że ten cel musi być w odpowiedni sposób nazwany, bo życie robi przykusy i on się zrealizuje. Tylko inaczej. Tylko niekoniecznie, okej. No tak, bardzo to jest ciekawe.

(11:42) No ale gdybyśmy miały tak zacząć od początku, to jakie, bo to trochę się wiąże z tym, co teraz powiedziałeś, tym bardziej, że i myślę, że zaraz o tym więcej porozmawiamy, że nam często się wydaje, że my mamy jakiś cel i on niekoniecznie jest nasz, ale zastanawiam się i to się łączy, jakie w takim razie pytania warto sobie zadać, zanim w ogóle ten cel sobie wyznaczymy. To jest takie pierwsze pytanie, taki klucz, który wielokrotnie mówię na wystąpieniach publicznych, na szkoleniach. I tutaj proszę, żeby wszyscy, którzy nas słuchają, sobie je zapamiętali.

(12:20) Co byś zrobiła, co byś zrobił, gdybyś wiedział, że się uda? I tutaj jest bardzo mocna odpowiedź w głowie najczęściej, bo boimy się powiedzieć to na głos, ale to jest ten nasz nadrzadny cel. To jest cel, który jest najczęściej, który wychodzi z naszej misji życiowej i z naszej wizji. Tylko to, co ogranicza nas przed realizacją tego celu, to jest strach, że nie wyjdzie, otoczenie, brak pewności siebie i ograniczające schematy.

(12:55) To jest pierwsze pytanie, które mówi o takim nadrzędnym celu. Ja pamiętam, kiedy zadawałam sobie to pytanie, mówiłam, odeszłabym z korporacji i pracowałabym tylko w Celomanii. I to było pytanie, które pojawiało się wiele razy. U mnie jedna z klientek podczas sesji zadała mi to pytanie, ona oczywiście odpowiedziała inaczej.

(13:18) Później za rok rozwiodła się z mężem i mówi, wiesz Karolina, jak zadałaś to pytanie, to wcale mi nie chodziło o to, co ci powiedziałam. Ja pomyślałam, jak usłyszałam pytanie, co byś zrobiła, gdybyś wiedziała, że się uda, ona pomyślała, rozwiodłabym się. To się wydarzyło za rok. Wskutek różnych sytuacji jest w pełni szczęśliwa.

(13:40) Najlepszy scenariusz dla mnie. Ale my mamy ten wewnętrzny głos, który mówi nam co jest nasze. A my sobie przykrywamy wielokrotnie przekonaniami. podejściem rodziny i otoczeniem nasze cele?

(13:56) I to jest pierwsze pytanie, które warto sobie zadać. A później w metodologii celów najczęściej jest tak, i ja wyznaczyłam tutaj w ramach celomanii, że warto zbudować cele w różnych kategoriach. To tak jak te cztery koła w samochodzie, które mają jechać, żeby tutaj była równowaga. Jeden cel, to jest najważniejsze, czyli ja.

(14:17) Moja relacja z samym sobą i to, co mi daje moją wewnętrzną energię. Ile piję wody, ile śpię, co jem, jak się suplementuję i ile ćwiczę. I to pamiętam, jak Jacek mówił, przyszedłem do pracy z kołczem, a kołcz się mnie pyta ile śpię i ile wody piję. Bo to są najważniejsze rzeczy, my nie dbamy o siebie jako najlepszego zawodnika.

(14:40) Więc to jest pierwsza rzecz, gdzie jak ktoś zaczyna pracę z celami, zaczyna dbać o siebie, ty zaczynasz być priorytetem. Nagle widzisz, że kolejna impreza, W dojściu do Twoich celów już nie ma sensu, że kolejna zarwana noc na oglądaniu Netflixa też nie ma sensu, bo na drugi dzień nie zrealizuje swoich celów. Więc tutaj jest pierwsza rzecz, to co Ci daje Twoją wewnętrzną energię, zadbaj o siebie. Później jest rozwój zawodowy i taki rozwój wszelakopojętych kompetencji, które chcemy robić, czyli awans, prawo jazdy, języki, różnego rodzaju rzeczy.

(15:25) Później są relacje. Czy ja mam wokół siebie plemię, które mi dmucha w skrzydła, czy mi dmucha w oczy? I to jest bardzo ważne, jak wygląda mój związek, jak wyglądają moi przyjaciele, jak te wszystkie relacje dookoła wyglądają. Więc tutaj też wiele osób mówi, chce mieć dobry, wspierający zespół, chce mieć wspaniały związek, nie chce mieć toksycznych relacji w życiu, ale nie wolno tego zapisać, nie chce mieć toksycznych relacji w życiu, bo podświadomość nie słyszy słowa nie.

(15:57) Czyli można napisać, jestem wolny. od toksycznych osób albo w ogóle zupełnie inaczej zmienić to od początku i napisać, że wokół mnie są tylko wspaniali, pozytywni ludzie. To też się wtedy robi robota, bo nagle pewne osoby odchodzą nam z życia. Mówię nie na zasadzie fizycznej, tylko po prostu w pewnym momencie jest nie po drodze.

(16:21) No i oczywiście jest finanse, bo ja pracuję też z wieloma przedsiębiorcami i klientkami na temat finansów. Ile zarabiam, ile oszczędzam, ile wydaję. Większość osób, która zaczyna pracować w celomanii po czterech miesiącach zaczyna mieć przychody wyższe o 30%, bo zaczynają działać w kierunku własnego biznesu. Nagle patrzą na cele, patrzą co ich drenuje, co im nie pomaga.

(16:50) A czy jest jakaś taka różnica, bo tak sobie myślę, że w ogóle bardzo ciekawe to, co powiedziałeś, że podświadomość nie widzi słowa nie, to myślę, że też warto zapamiętać, bo często zdania, które formułujemy, nawet nie pisząc, tylko myśląc, Bardzo często jednak uwzględniają to słowo nie. Natomiast zastanawiam się, bo jednak dużo osób, żeby nie powiedzieć, pewnie bym się nawet pokusiła o stwierdzenie wszyscy, w swoim życiu od czasu do czasu stawiają sobie jakieś cele. To są mniejsze i większe w zależności od tego kogo one dotyczą, ale jednak każdy, przynajmniej ten raz w roku, w grudniu, te cele sobie stawia. Co odróżnia osoby, które rzeczywiście te cele osiągają, od tych, którym się nigdy nie udaje i mają takie poczucie, że po prostu za każdym razem zawalają?

(17:46) No i zobacz, pierwsza rzecz to są przekonania. Bo jeżeli każdy na początku roku pisze te cele i mówi i tak mi nie wyjdzie, to nic innego się nie wydarzy, tylko nasz mózg doprowadzi do potwierdzenia pracy z przekonaniami. Tutaj też o przekonaniach pewnie za chwilę powiemy, ale to jest taki klucz do realizacji celów, że te przekonania są zawsze schowane pod kołderką. I jak wyznaczamy sobie cele, to te przekonania nam wyskakują.

(18:14) Czyli nigdy nie będę szczupła. Nie zmieni roboty, nie jestem w stanie więcej zarabiać, mi nigdy nic nie wychodzi. Najczęściej przekonania, jakby my nie widzimy tych przekonań, więc wyznaczenie celów jest bardzo ważne, żeby zobaczyć nasze przekonania i blokady. A później, kiedy mamy przekonania i blokady dedykowane do celu, to patrzymy dlaczego tego celu nie możemy osiągnąć.

(18:38) I żeby osiągnąć każdy cel potrzebujemy systemu, grupy wsparcia, wiary, że nam się to uda, ale również narzędzi. Później są rzeczy takie, które są w naszej podświadomości, czyli one są na poziomie przekonań, które np. mówią dlaczego my tego nie chcemy osiągnąć. Więc tak, większość osób zapisuje sobie cele, I tak naprawdę nie wie, czy w ogóle chce je osiągnąć.

(19:04) Zadajemy sobie pytanie, po co ty to zapisujesz? Czy to jest twój cel? Nie, ale tak w sumie fajnie na początek roku sobie coś zapisać. Tak jak z tym przysłowiowym pójściem na siłownię.

(19:16) Ja mam wrażenie, że to jest taki idealny przykład tego, że z defaultu ludzie to zapisują, bo to jest taki najbardziej oczywisty cel, jaki można sobie postawić, szczególnie jeżeli się nie ćwiczy. Po czym na przykład się okazuje, że ta osoba w ogóle nie lubi chodzić na siłownię i wolałaby pływać. Dokładnie, więc teraz zobacz, najpierw ta osoba pisze, ja pracuję głównie w metodologii DILCA, która pokazuje, że realizacja celu może być na poziomie zachowań, środowiska, tego z kim to robię, jak to robię, ale również na poziomie wyższym, czyli podświadomości, po co to robię, jakie jest moje reason why, dlaczego. I teraz jak ktoś mówi idę na siłownię, po pierwsze nie ma zbudowanego systemu, bo ani nie przygotował żadnych strojów.

(20:01) Codziennie jak ma iść na siłownię to zastanawia się o której, czyli w ogóle nie zrobił miejsca w swoim kalendarzu, nie przygotował ubrań, nie zobaczył co ma robić, nie zbudował nawet grupy wsparcia, czyli koleżanki, która chodzi, ale nie zastanowił się bardziej po co mi jest ta siłownia. Bo jeżeli nadrzędny cel brzmi, że ja chcę być sprawna, dobrze wyglądać i te ćwiczenia, czy ten ruch ma mi sprawiać radość, to warto na to spojrzeć inaczej i powiedzieć, czy na pewno siłownia, czy nie zumba, czy nie pilates, czy nie cokolwiek innego. I tutaj właśnie jak pracuję z klientami, to te cele tak rozkładamy na czynniki pierwsze. A później jestem zwolennikiem zbudowania celu na poziomie tożsamości.

(20:46) Czyli na przykład załóżmy, Ja, Anna, jestem osobą, która dba o siebie, jestem zdrowa itd. Czyli myślenie, że jestem zdrowa powoduje, że zaczynamy budować nawyki, które dają nam to zdrowie. Jeżeli my w tożsamości, i to jest na samej górze piramidy Dilza, to jakby jak wprowadzimy zmiany na poziomie tożsamości, to wszystkie zmiany niżej zachodzą szybciej, czyli na poziomie zachowań, środowiska, naszego działania, przekonań. Jeżeli ktoś najpierw, bo jeżeli ktoś w swojej głowie jest osobą, która generalnie ma w nosie zdrowie, to pójście na siłownię to jest działanie na poziomie zachowań.

(21:30) To w ogóle się nie łączy, nie? A jeżeli na poziomie tożsamości ktoś pomyśli, nie, ale jestem teraz fitlaską, udowodnię, nie wiem, wszystkim koleżankom w kołu i własnemu mężowi, że po pięćdziesiące na przykład można być fit, to jest jej nowa tożsamość, nie? Fit pięćdziesiątka. I co robi fit pięćdziesiątka?

(21:50) dobrze się odżywia, pije wodę, dba o sen, czyli tutaj jest zmiana na poziomie tożsamości. I jak pracuję z klientami wielokrotnie, sprawdzam czy oni na poziomie tożsamości dokonali zmiany. Ale to by się wydawało, przynajmniej tak teoretycznie, bardzo trudne. Bo o ile…

(22:11) Inaczej, każda zmiana jest trudna. Zmiana nawyków jest bardzo trudna. Są te tam wyliczenia, ile potrzeba dni, żeby zmienić nawyk i żeby on się stał stałym nawykiem. ale tożsamość to jest coś, z czym my się jednak jakoś mniej lub bardziej rodzimy, która gdzieś tam się kształtuje w trakcie naszego dzieciństwa, więc zmiana tożsamości wydaje się być ogromnym wyzwaniem.

(22:38) Jedna z moich klientek uwielbiała piec torty. Była wspaniałym cukiernikiem, pracując u kogoś tworzyła dzieła. Niesamowite dzieła. Takie, że klienci się zapisywali, to były spektakularne torty.

(22:52) No i najczęściej dzieje się tak, że wtedy pojawił się pomysł, otworzy własną cukiernię. Ale ona z tożsamości wybitnego specjalisty w swoim fachu weszła w tożsamość przedsiębiorczyni. I tutaj właśnie pojawiły się rachunki, pojawiły się jakieś ZUS-y, księgowa, zarządzanie personelem, dostawcy. I on mówi jak to?

(23:18) Przecież ja tylko chciałam piec torty, a ja mówię tak, ale ta zmiana zaistniała i to się dzieje wielokrotnie, kiedy ja mam taką metodę pracy na kartkach też, że klient wchodzi na jedną tożsamość i na drugą tożsamość i ona wchodząc na kartkę przedsiębiorcze nie dostawała draszczy, po prostu mówi ja z tą schodzę. Ale jak wchodziła na kartkę cukiernika, była w niebie, bo to było związane z jej misją. Więc nie zawsze zmieniamy tożsamość, ale też patrzymy, że w daną tożsamość nie wyjdziemy zgodną z celami.

(23:52) I to jest bardzo ciekawe, co ma miejsce, bo moja klientka mówi, to kto weźmie ode mnie część tej układanki bycia przedsiębiorczynią i znalazła sobie menadżerkę, która uwielbiała Excela, która uwielbiała liczyć, marże, narzut, budować to wszystko, do tego była marketingowcem. Więc trzeba sobie zwrócić uwagę, że nasze cele powinny być zgodne z tożsamością. Czasem zmieniamy tą tożsamość. Gorzej jest tak, jak pracujemy w jakiejś pracy, a w tożsamości już jesteśmy zupełnie gdzie indziej.

(24:27) To też się wydarza. Więc to trzeba sprawdzić, czego my naprawdę chcemy i co jest nasze. A czy taka prozaiczna kwestia, bo myślę, że trochę mamy takie też wyobrażenie, znaczy może nie, ja mam takie wyobrażenie, nie będę mówiła za wszystkich, że jak widzę osoby, które osiągają swoje cele, odnoszą według mnie ogromny sukces, to jednak taka najprostsza odpowiedź, jaka by przychodziła na myśl, która odróżnia te osoby od tych, którym się nie udaje, I to jest duże uproszczenie, że to jest pracowitość.

(25:04) Zastanawiam się, czy to jest rzeczywiście element tej układanki? Tak, to jest działanie. To jest działanie, bo jak na przykład moi klienci piszą cele, to później się za chwilę spotykają ze mną albo z moim zespołem i jest pytanie, co zrobiłeś w kierunku tego celu. co się wydarzyło, bo ważne jest, żeby rozpoznać blokadę.

(25:25) Może być tak, i tutaj też na pewno opowiem sobie o przekonaniach, że mamy przekonanie, które blokuje nas przed osiągnięciem celu. I wtedy zadaniem coacha jest przeformatowanie tego przekonania. Ale wielokrotnie, kiedy sprawdzimy, że przekonania są ok, zachowania są ok, środowisko jest ok, ma narzędzia, na wielu poziomach klient jest w celu, a nie robi, to się nic nie wydarzy. Więc nie myślenie o celu, a robienie jest kluczem i to robienie w sposób stały i systematyczny i wielokrotnie, nawet kiedy Ci się nie powiedzie, 84% osób rezygnuje z celu po pierwszej porazce, co w ogóle nie powinno mieć miejsca, bo naturalnie porażka jest narzędziem do osiągania sukcesu, czyli im

(26:16) więcej porażek, tym więcej sukcesu, a my po jednej, po dwóch porażkach rezygnujemy z marzeń. Bo też mamy pewnie takie wyobrażenie, to jest często podawany przykład, no ale on jest jednak bardzo adekwatny, tego wierzchołka góry lodowej, że ponieważ bardzo często biznesmeni, CEO, ludzie sukcesu, oni pokazują tylko sukcesy, już trochę częściej się też mówi o porażkach, ale generalnie zazwyczaj widzimy że tam wszystko super idzie, no to mamy takie poczucie, że tam nie było po drodze żadnych porażek, a myślę, że każdy, kto gdzieś tam jest przedsiębiorcą, wie, że to jest właściwie nie do zrobienia, żeby budować coś swojego i po drodze nie mieć jakichś problemów i wyboi z tej drogi. No i to jest właśnie to, że w metodologii celomanii mówię wprost, tak będą zdarzały się potknięcia, tak będziemy przeformatowywać, tak będziemy sięgać do trudnych rzeczy, żebyś osiągnął, osiągnęła cele.

(27:21) Ale możliwość jest osiągnięcia celu, co ja zawsze dodaję z lekkością i łatwością. Bo jeżeli jesteś w tym celu, jeżeli on jest Twój, jeżeli go czujesz, cieszysz się na to, co masz do zrealizowania, to nawet jak pojawiają się porażki, to idziesz dalej do przodu. Ale jeżeli cel nie jest Twój, albo jeżeli porażki są tak mocne, gdzie nie jesteś w stanie zrozumieć jakby tego celu, ten reason why, to się poddajesz. Kluczem jest, żeby się nie poddawać, ale również nie mieć blokad podświadomości.

(27:55) I tutaj może idealnie się łączy ten wątek, o którym już kilka razy wspomniałaś, czyli przekonania, o których możemy teraz porozmawiać, bo myślę sobie, że niektórzy ludzie też ze względu na swoje przekonania, tą porażkę będą dużo gorzej odbierać niż inne osoby. Podam taki przykład, który jest dość mocny, dotyczy wagi, ale większość osób jakby na temat wagi, jak patrzę na kartę celów, to każdy najczęściej ma i pieniądze, i zdrowie, i waga. Jakby te nasze wszystkie marzenia i cele są podobne. Chcemy spokoju, szczęścia, dobrych relacji, zarobków i chcemy dobrze się czuć ze sobą i dobrze wyglądać.

(28:38) I zawsze każda z klientek ma jakiś cel wagowy, cel sylwetkowy, no bo to jest szczególnie np. dla kobiet ważne, chociaż dla mężczyzn, z którymi pracuję też. I jedna klientka zapisała sobie wagę. Zapisała sobie wagę 62 kilo.

(28:54) Ja pamiętam do końca listopada 2025 roku była zapisana ta waga. Pomimo treningów, pomimo dietetyka, pomimo całego wsparcia, Tam nic nie szło. Już lekarze po prostu mówili, co jest nie tak? A ja mówię, wiesz co, czy możesz zacząć sobie zapisywać ten cel?

(29:15) Po prostu zobaczmy, jak twoja podświadomość reaguje na ten cel, kiedy go zapisujesz. No i ona pierwszy dzień zapisała, drugi dzień zapisała, w trzecim dniu zapisała, schudłam, w czwartym dobrze ważę. Ona mówi, ja nie jestem w stanie zapisać tej wagi. Ja już wiem, co ja mam w głowie.

(29:32) Ja mówię, co masz? No jak jesteś szczupła, to jesteś chora. A ja mówię, a skąd Ty to masz? Skąd się to u Ciebie wzięło?

(29:39) No przecież moja mama zawsze tak mówiła. Ciotka Hanka schudła, pewnie już tutaj jest chora, nie? Oj córciu, córciu, zjedz, zjedz więcej, żebyś dobrze wyglądała. Bo jak działają przekonania?

(29:51) Przekonania to jest taka nasza pamięć operacyjna w podświadomości. Nasz mózg czuje się komfortowo, kiedy nasza rzeczywistość odpowiada naszym przekonaniom. Czyli jeżeli masz przekonanie, że jesteś beznadziejna i ci nic nie wychodzi, to nasz mózg będzie dążył podświadomie do sytuacji, żebyśmy były beznadziejne i żeby nam nic nie wychodziło, bo on się wtedy czuje komfortowo. Ale kiedy zdarza się sytuacja, która jest dla nas inna, nasz mózg nie umie sobie z tym poradzić.

(30:21) Czyli jeżeli ona miała przekonanie, że jak jest szczupa, to jest chora, to co jej robił mózg? Jak ona próbowała schudnąć, robił wszystko, aby nie schudła, no bo będzie chora. I mam mnóstwo takich rzeczy, które wyskakują podczas pracy, czy na mastermindach grupowych, celomanii, czy podczas pracy z klientami. Jedna z klientek na przykład, kiedy rozmawiałyśmy o przekonaniach, ona mówi, mam, na temat sukcesu.

(30:49) A ja mówię, słucham. Moja mama zawsze powtarzała, że wiesz, jak już odniesiesz ten sukces, to ja mogę umierać. No, czyli ona podświadomie nie dążyła do sukcesu, żeby jej mama nie zmarła. A wydawałoby się, że to jest takie niewinne?

(31:11) Myślę, że każdy w swoim dzieciństwie słyszał jakiś tego typu frazesy, może nie konkretnie ten, ale w ogóle związane z pieniędzmi. Ja sobie myślę, że i to jestem ciekawa Twojej opinii, czy w ogóle jest jakaś taka różnica, między kobietami a mężczyznami w kontekście postrzegania posiadania większej ilości pieniędzy, czy nazwijmy to nawet bycia bogatym, bo przynajmniej z mojego dzieciństwa i też z mojego otoczenia pamiętam, że to było raczej negatywne, że kojarzyło się z jakąś chciwością, jeżeli się chciało mieć więcej pieniędzy. pazernością, nieuczciwością, że na pieniądze trzeba zasłużyć, że trzeba bardzo ciężko pracować, żeby przyszły.

(31:58) No dokładnie tak jest. I jak wygląda kwestia? I mężczyźni, i kobiety, znaczy mężczyźni, którzy mają przekonanie, na przykład zarobili pieniądze z lekkością, łatwością. Tak, giełda, różnego rodzaju rzeczy, ale to się nie wzięło z nikąd.

(32:12) Oni kiedy mają duże sumy pieniędzy, a mają przekonanie, że pieniądze to zło, zaczynają nie wydawać od razu. Czyli nie potrafią utrzymać finansów przy sobie, no bo podświadomi wiedzą, że pieniądze to zło. Czyli nie dotyczy to tylko kobiet. Nie.

(32:31) Oni to w inny sposób, bo kobiety bardziej, my myślimy najczęściej czy my zasługujemy, czy nam się to należy. Najczęściej zaniżamy stawki, pracujemy więcej, więcej rzeczy dajemy za darmo. W ramach współpracy czy klienckiej, czy w pracy nie stawiamy tych granic, bo my ciągle uważamy i szczególnie w Polsce, że na pewne rzeczy kobieta musi zasłużyć. To jest ten słodny case w przypadku awansu, że kobieta mówi się do kobiety, że będzie awansowana na dyrektora, a ona mówi, jak jeszcze studia zrobię, jakiś certyfikacik w ciągu trzech miesięcy, może jeszcze się doszkole, czy ja jestem wystarczająco dobra, a mężczyzna mówi, nareszcie.

(33:17) Ja to bardzo cenię, wartość, którą mężczyźni przynoszą do naszego życia, ale jeżeli mężczyzna nie ma… Mężczyźni łatwiej osiągają, ale gorzej sobie z tym radzą. A my trudniej osiągamy, bo my ciągle jesteśmy w trybie, że musimy zasłużyć. I jeżeli my wierzymy, że musimy na te pieniądze zasłużyć, to nagle praca, która jest dla nas przyjemnością, pasją, lekkością, my zaczynamy ją sabotować.

(33:49) To też przykład mojej klientki, która wspaniale rozwinęła swoją agencję marketingową, ale ona to robiła z łatwością i lekkością, tak? Ona uwielbiała tą pracę, po prostu nie czuła, że pracuje, no bo tak powinno być. No i ona czuła się niegodna tych pieniędzy, które dostaje, bo za łatwo przyszło. A przecież była w tożsamości, wszystko się tu zgadzało.

(34:15) Trzeba było zmienić przekonanie mówiące wprost, że właśnie praca, którą wykonuje z lekkością i łatwością jest też pracą, za której się godziwe wynagrodzenie należy. A jak się takie przekonania zmienia? Czy to jest trudny proces? Nie, ja akurat mam kilka, ja pracuję też w hipnozie i w transie z moimi klientami.

(34:37) Hipnozę i trans można zrobić online. Naprawdę, to nie jest tak, że ktoś mi lewituje, lata za ekranem, po prostu to jest głównie zgodnie z nurtem pracy eryksjonowskiej, czyli samoregulacja. Czyli moi klienci sami rozpuszczają przekonania i sami je przeformatowują, ja je prowadzę. Jak się uśmiecham, to naprawdę jest niedużo.

(35:02) Najważniejsze jest znaleźć to, co Cię blokuje. Bo to jest tym Game Changerem. To, co powoduje, że tego celu nie osiągasz. A czy te cele, bo panuje takie przekonanie adekwatnie do naszej ostatniej rozmowy.

(35:24) Zastanawiam się, czy te cele, które my sobie stawiamy, czy one muszą mieć jakiś termin ważności i czy ważne jest, żeby mieć, bo kiedyś tak się mówiło, że ważne jest, żeby mieć te cele takie krótkoterminowe i długoterminowe, bo że te długoterminowe, no to wtedy ma się takie poczucie, że się nic nie osiąga po drodze, więc czy to jest ważne, żeby była jakaś data przy tym? Data powinna być i czasem jest cel, który z założenia wymaga trzech lat albo czterech lat. To warto sobie zbudować na to cele roczne, cele kwartalne, cele cząstkowe.

(35:58) Bo najczęściej jest tak, na początku roku, kiedy wszyscy wyznaczają sobie cele, to mówią, do grudnia to się jakoś wydarzy. Ale zobacz, jak wyglądał ten rok. Styczeń minął, lutyn minął, marzec minął, kwiecień, majówka już poleciała. I zaraz będzie Boże Ciało i będziemy w połowie roku.

(36:17) Gdzie większość osób jest w tym momencie? Co pomyślimy? Lato? Niech pójdzie.

(36:22) We wrześniu byle dotrwać do grudnia. I tak minie rok. A ja mówię wprost, przykłady moich klientów, przykłady osób z celomanii, które pracują, które wyznaczają cele, w ciągu pół roku są w stanie osiągnąć więcej niż w ciągu poprzednich trzech lat. I to już jest zmierzone, to już jest widoczne.

(36:44) Czasem klientki, które zaczynają ze mną pracować, przez dwa tygodnie zrobią więcej niż przez ostatnie pół roku. Urząd, badania, wiesz, zaklęte miejsca w domu, gdzie tylko wrzucamy rzeczy i nie otwieramy tej szafki. To są takie małe rzeczy, ale od początku do końca chcę powiedzieć, że my mamy odpowiedzialność za to, gdzie jesteśmy w życiu. I moment, w którym my zdecydujemy, że nasze życie to nasza odpowiedzialność, zaczyna się dziać prawdziwa magia.

(37:15) A czy ważne, żeby te cele były, zastanawiam się jak to sformułować też w kontekście tych dat, no bo można wpaść w taką pułapkę, chociaż przypuszczam, że kobiety to raczej mają odwrotnie, ale można sobie postawić taki cel w tak krótkim czasie, że on po prostu z kilku przyczyn może być naprawdę nierealny, więc zastanawiam się na ile te cele muszą jednak być adekwatne. i te terminy do ich osiągnięcia. I teraz to powiem tak jak odpowiadają profesjonalni prawnicy.

(37:48) To zależy. Bo pamiętam jak jedna z moich klientek w grudniu się poznałyśmy. Dzwoni do mnie na początku stycznia i mówi wiesz co Karolina mam kampanię marketingową do zrobienia i chciałabym w ten miesiąc zarobić dwa razy więcej niż w zeszłym roku. OK, idziemy, po co?

(38:08) Oczywiście musiała przygotować ceny, strategię, do tego odpowiednio podejść, ale ktoś by na początku powiedział, że cel za ambitny. A ja pomyślałam w drugą stronę i pracowałyśmy zupełnie inaczej. Skoro twój cel jest zupełnie inny od tego, który był w zeszłym roku, musisz zrobić zupełnie inne działania, których do tej pory nie robiłaś. Czyli zaczynasz właściwie jakby z punktu zero, a nie z punktu zeszłego roku.

(38:38) Czyli zaczynamy od końca, patrzymy co należy zrobić i zresztą nagrywałyśmy razem rozmowę na YouTubie, gdzie ona powiedziała tak, w miesiąc zarobiłam dwa razy tyle co w zeszłym roku. Oczywiście to się nie wzięło tak od razu, wzięło się z jej doświadczenia, marki własnej, którą zbudowała, to były wszelakie tego typu rzeczy, ale wiesz co było najważniejsze? Jej przekonanie, że ona może tyle zarobić. To nie była kwestia kampanii, kiwizuali.

(39:09) Ona musiała dać sobie pozwolenie, że zarobienie takich pieniędzy jest dla niej możliwe. A czy jest jakaś taka cienka granica pomiędzy posiadaniem celu a obsesją? Bo myślałaś sobie, że to jest taka… Ja na przykład widzę siebie wpadającą w taką pułapkę.

(39:32) Znaczy mówi się wprost, że jedna z teorii, z którą też pracuję, że jeśli masz swoje cele, to ty masz być wokół nich obsesyjny. Czyli to nie jest wcale złe. Nie. I jeszcze do tego stopnia mówi się wprost, że na przykład osoby z ADHD osiągają o wiele więcej, bo oni od razu wskakują tą obsesję.

(39:53) Wiadomo, że trzeba mieć te cele równoważne, żeby się nie zafiksować, ale to tylko obsesja. Ale w dobrym tego słowa znaczeniu, gdzie jesteś w tożsamości, w misji, to jest Twoje, da Ci możliwość tego sukcesu. Bo zaczynasz myśleć inaczej, zaczynasz widzieć inne rozwiązania. Ja się śmieję, że jestem fanem obsesji.

(40:18) Bo ja bym chciała, żeby każdy z nas był obsesyjny, aby być szczęśliwy, aby być zdrowym, aby otaczać się dobrymi ludźmi i odnosić sukces. Gdyby każdy z nas miał taką obsesję, naprawdę nam wszystkim żyłoby się lepiej. A czy to jakie mamy Y ma znaczenie? Bo każdy ma jakąś swoją motywację, nazwamy to Y albo motywacja w osiąganiu danego celu.

(40:45) Często to jest też powiązane pewnie z naszym jakimś w ogóle wyobrażeniem, czyli że chcemy zarobić X pieniędzy, bo wtedy będziemy mogli kupić taki i taki dom na przykład, to zastanawiam się, czy to nasze why, ta nasza motywacja też w tym wszystkim jest ważna, no bo myślę sobie, jeżeli mówimy chociażby o obsesji, że w momencie, w którym postawimy sobie na przykład cel materialny, to bardzo łatwo, kiedy go osiągniemy, stracić już zupełnie motywację. Cel materialny jest po to, aby był wyrażony, czyli nasza praca, nasze działania przekształca się w określoną liczbę. Tak naprawdę nie ma znaczenia jaka to jest liczba, najważniejsze jest jak Ty się zachowujesz, kiedy zarabiasz takie pieniądze i jak radzisz sobie z finansami.

(41:30) Czy to Cię drenuje, jak się z tym czujesz i czy uważasz, że na to zasługujesz, bo osoby, które zarabiają w krótkim czasie bardzo dużo, to co robią to od razu zaczynają wydawać? bo nie przepracowały u siebie tego modelu zasługiwania. Z drugiej rzeczy, jeżeli w Twoich celach również jest rodzina, szczęście, spełnienie, radość, komfort, to ten cel materialny staje się tylko narzędziem do realizacji tego celu. To why jest najważniejsze.

(42:03) To był przykład taki, jak mamy rzeczy, które są nasze i które są naszą misją życiową, a później rzeczy, które wykonujemy. Jak mamy na przykład piłkarzy, to oni są w misji życiowej, po prostu oni się urodzili po to, żeby być najlepszymi zawodnikami. A co jeżeli kobieta urodziła się, żeby być mamą i dla niej najważniejszą wartością jest rodzina, a życie zawodowe odbiera jej czas rodzinny? Tak miałam przyjemność pracować z jedną z pań prezes, która przeszła i powiedziała wprost, jestem nieszczęśliwa.

(42:37) Moją misją, wyszło nam, że misją życiową jest jej rola mamy, Ale życie zawodowe powodowało u niej ciągłą ilość eventów, konferencji, wyjazdów. Wszystkie koleżanki jej zazdrościły, bo szła na, pamiętam, eventy Pani, eventy Glamour, Kosmopolitan. Była ciągle zapraszana na eventy, gdzie większość osób np. mogła o tym pomarzyć.

(43:01) A to było niezgodne z jej WHY, bo jej WHY to było bycie dobrą mamą, bycie ze swoimi dziećmi i ona miała w nosie te wszystkie eventy, miała w nosie te wyjazdy. Ona chciała po prostu posiedzieć z własnymi dziećmi w domu i zjeść kolację. I to był ten konflikt pomiędzy tym WHY a działaniem, czyli pomiędzy tą tożsamością, misją i wizją, a faktycznym otoczeniem, zachowaniem i środowiskiem. I dopiero to wiadomo, że z takiej sytuacji nie wychodzi się w ciągu chwili, ale przygotowała się do stworzenia własnej firmy konsultingowej, gdzie mogła pracować korzystając dalej z własnych zasobów, ale na własnych zasadach.

(43:42) A czy nawiązując trochę do tego, chociaż tak jak powiedziałaś, można mieć cel w postaci bycia fantastyczną mamą, ale czy w Twoim odczuciu można być spełnionym, nie posiadając w ogóle żadnych celów w życiu? Uważam, że nie. Bo cele wspierają naszą motywację, wspierają naszą dopaminę, budują sens. Trochę widać to u osób starszych, mam wrażenie, że jak już jest ktoś bardzo wiekowy i jest na emeryturze i nie ma żadnego celu, to niestety ci ludzie też bardzo szybko odchodzą z tego świata.

(44:21) A dopóki mają ten cel, to wydaje się, że dużo lepiej sobie radzą. Dokładnie tak jak powiedziałaś, bo ja mam takie trzy grupy klientów. Pierwsza grupa to są młodzi klienci, którzy zakładają biznes, którzy idą w życie. Czasami też pracuję z bardzo młodymi osobami, bo oni np.

(44:41) są na początku ważnego dla nich jakiegoś procesu. I tutaj to się wszystko układa, bo każdy ma kredyt, mieszkanie, dzieci, to wszystko jakoś leci. Ale bardzo duża liczba klientów jest pomiędzy 40 a 55 rokiem życia, bo to wszystko co miałaś na celach wieku 20 lat, już osiągnęłaś. I co dalej?

(45:05) I nagle się okazuje, że zapomniałam o sobie, zapomniałam o randkach z mężem, zapomniałam o tym, aby się cieszyć życiem, bo byłam tak bardzo w pędzie, że tutaj mi przestrzeni zabrakło. I tutaj mam bardzo dużą grupę klientów, którzy zmieniają swoje życie albo wyznaczają swoje cele. A później pojawiają się klientki koło sześćdziesiątki, które właśnie dopiero mówią, a teraz mam moment w życiu, żeby wyznaczyć swoje cele, bo wcześniej na nie nie miałam czasu. A co z takimi osobami, jak ja można powiedzieć, które dochodzą do jakiegoś celu, osiągają powiedzmy w mniemaniu większości jakiś sukces, Nie ma tutaj za bardzo jakiejś euforii czy satysfakcji.

(45:58) Niektórzy w ogóle zupełnie nic nie czują jak osiągają ten cel i właściwie musisz od razu przejść dalej i mieć kolejny cel. To jest normalne. Bo cel, jakby u podstawy naszego funkcjonowania jest cel. Nawet w czasach prehistorycznych nad żadnym naszym celem było przetrwanie i rozmnażanie.

(46:19) Tak zostaliśmy skonstruowani jako gatunek, więc wszystko robiliśmy, aby nasz gatunek przetrwał i to jakby warunkowało nasze życie. My teraz mamy w obecnym życiu bardzo dużo rzeczy na tacy. Wszystko jest dostępne. Co chcesz, to na wyciągnięcie telefonu możesz mieć, tu i teraz.

(46:38) Czyli tracimy motywację w osiąganiu celu. I też mam przypadki klientów, którzy mówią, Pani Karol, no ja mam wszystko. O co chodzi? Gdzie ja mogę zacząć budować na nowo motywację i radość?

(46:54) Więc drugim warunkiem w budowaniu celów jest docenienie, budowanie rytuałów i cieszenie się małymi rzeczami. Jest takie słynne powiedzenie, co jeżeli byś został jutro z rzeczami, za które byłeś dzisiaj wdzięczny? I okazuje się, że za wiele rzeczy, które nam są dane, z których powinniśmy się cieszyć i radować, my tego nie robimy. Zdrowie.

(47:21) Dzisiaj piękna pogoda. To, że mam spotkanie z tobą. Już od samego ranka naliczyłam mnóstwo rzeczy. To, że znalazłam miejsce do parkowania.

(47:30) Coś się nie zdarza tutaj. Jak wiele jest rzeczy do budowania własnej radości. A my o tym zapominamy, więc z jednej strony docenienie, a z drugiej strony pójście do realizacji celów. Ale wiele moich klientów również zaczyna zbierać jagódki.

(47:47) To jest taka metoda, gdzie ja się zawsze z nich mówię, zbieraj każdego dnia rzeczy, za które jesteś wdzięczny. Bądź wdzięczny, ciesz się z małych rzeczy, tak jakbyś chodził po lesie i zbierał te jagódki. Ja mam tendencję do różnego rodzaju metafor, jak idź po swoje cele, jakbyś szedł do żabki po bułki. Czyli nie dodawaj tam dużej ilości napięcia, tylko po prostu idź.

(48:13) Więc pierwsze zadanie dla osób, które nas słuchają i nie mają też, mówią nie mam celów, to zacznij być wdzięczny. Doceń to co masz. To, że dzisiaj rano wstałyśmy, to, że jest przepiękna pogoda, to, że jest super rozmowa. Warto się cieszyć małymi rzeczami, bo tam buduje się w nas proces wdzięczności.

(48:39) A jak masz wdzięczność za to, co już masz, pojawia się druga rzecz. A co gdybym poleciał do Włoch? A co gdybym zrobił to czy to? A co gdybym poszła na siłownię?

(48:51) A co gdybym stała się dla siebie najważniejsza? Więc dużo osób do mnie pisze, że np. mają problem w ogóle z taką życiową postawą, że te dni im przelatują po prostu przez palce. No to wiadomo, że jak są takie ciężkie sytuacje, to proszę aby poszli wtedy do psychiatry i poszukać wsparcia, bo to może być kwestia depresji.

(49:16) Ale podstawą ludzkiej natury jest celowość. I to cele dodają nam radość i motywację. Jak one nam nie dają tej radości i motywacji, to nie są nasze. A jak ważne w tym wszystkim jest odpuszczanie i takie uznawanie, że ok, ja myślałam, że to jest mój cel, gdzieś tam nawet może jestem w jakiejś już drodze, ale jednak uznaję, że to jednak nie jest moje.

(49:43) Ja na przykład już teraz jestem w stanie właściwie w bardzo szybki sposób określić, czy mój cel to jest taki, który rzeczywiście ma sens, a który nie ma, bo jak Tak jak powiedziałeś zresztą wcześniej, jak robię coś, co lubię i co czuję, mi to przychodzi bardzo łatwo. To nie oznacza, że przy tym nie ma pracy, jest praca, ale jak mam nagrać podcast, zorganizować jakieś rzeczy związane z tą na przykład działalnością, nie ma najmniejszego problemu. A jak sobie umówiłam, nie wiem, w zeszłym tygodniu zupełnie coś innego, postawiłam sobie jakiś cel, no to nie wiem, mijają dwa, trzy tygodnie i ja w tym temacie nie zrobiłam zupełnie nic. I tu jest jeszcze jedna rzecz.

(50:21) Dotykasz takich punktów, które wychodzą w procesie pracy z celami. Najczęściej za celami, którymi nam najbardziej się nie chce i najbardziej nas odrzuca, jest nasz największy potencjał. Ach, no widzisz, czyli jednak. Więc to jest jedna rzecz, więc po pierwsze zdecydujmy, czy cel jest nasz.

(50:38) Jeżeli jest nasz, jest okej, ale czasem cel jest nasz, a my nic nie robimy, żeby go zrealizować. Bo blokady, bo przekonania i też jest auto-sabotaż. bo my nie widzimy możliwości bycia w celu, czyli co by się wydarzyło, gdybyś w tym celu była. To trochę jest tak jak z zawodnikami, jak pracuję, ja mówię, idziesz po tą nagrodę, idziesz po ten złoty medal, idziesz po ten puchar, mówię, napisz kartkę i wejdź na to.

(51:06) Wchodzi i zaskakuje, mówi, ooo. Ja mówię, halo, halo, to jest twój cel, nie? No tak, a ty się jego boisz. Więc jak się boisz celu, to Ty go nie zrealizujesz, więc najpierw musisz ten cel zaakceptować.

(51:20) I to też nie jest tak, że ja mówię realizuj tylko te cele, które są dla Ciebie lekkie, łatwe i przyjemne. Nie, bo nasz mózg będzie robił wszystko, abyśmy nie wychodzili spoza strefy komfortu. Bo to się mówi też o osobach właśnie, o których już wcześniej wspomniałaś z ADHD, że oni mają dużą łatwość w takim skupieniu się, nawet obsesyjnym na tym, co jest ich, ale jak już mają zrobić coś tak obok, to jest to bardzo trudne i odwlekane w czasie. No i to jest kwestia zachowań.

(51:49) Czyli najczęściej metoda 15 minut. Usiądź na 15 minut i zacznij to robić. Tyle. Zacznij to robić.

(52:00) Zjedz tą żabę. Brian Tracy wydał słynną książkę Zjedz tą żabę, która mówi, że dzień zacznij od najgorszej rzeczy, która może się wydarzyć, wtedy jak to już zrobisz, to będziesz miał wszystko z górki. I wiele moich klientek, które ze mną pracuje, zmieniły dzień. Nie zaczynają dnia np.

(52:20) od lat spotkania z koleżanką, tylko zaczynają dzień od spotkania z księgową i Exceli, przed którymi po prostu uciekały. A właśnie w rzeczach, których się najbardziej boimy, czyli ja mówię najczęściej tam gdzie jest najciemniej, później jest najjaśniej, jest największy potencjał. Bo nagle jak klientka przez cztery lata, jakoś te finanse się tam leciały, wie, wejdź do Excela, mówię policz marze, policz narzut, bo ona mówi nie wie. A mówi, wiesz co, ja spojrzałam w tego Excela i ja nagle patrzę, że my nadal płacimy za FIFI, którego w ogóle nie używamy, ale nikt z pracowników o tym nie pomyślał, bo to ona wiedziała.

(52:58) Czyli rzeczy, których się najbardziej boimy są najczęściej najważniejszą rzeczą, którą powinniśmy zrobić. A czy taka, no bo ja często dostaję takie, no relatywnie często, jak na to, że to może nie jest moja brożka tak do końca, dość często dostaję na Instagramie takie wiadomości w stylu, że no ja bym chciała coś zrobić albo ja bym chciała coś zmienić, ale właściwie nie wiem co ja mam robić i czy to taka Nieumiejętność na początku zidentyfikowania, co jest w ogóle naszym celem, to jest coś złego, czy nad tym też można popracować? To jest normalne.

(53:38) Osoby, które przychodzą do Celomanii, do programu Celomania, nie wszyscy mają możliwość pracy ze mną jeden na jeden. Pracujemy też na mastermindach. I tam osoby mówią, dziewczyny, ja na razie nie mam żadnych celów. Ale wiecie co?

(53:53) Ja nie mam celów, ale ja już wiem czego ja nie chcę. I najpierw buduje się lista rzeczy, których nie chcę w życiu. I jak tutaj zrobisz porządek, to nagle ci się pojawiają rzeczy, które chcesz. To uważam, że każdy z nas ma cele, tylko nie zawsze daje sobie prawo, żeby o nich pomyśleć i je zrealizować.

(54:13) Bo nagle cele wcale nie muszą być tak wielkie. Celem może być porządek w szafie. Jedna z moich klientek robi porządek w szafie, w której o 25 lat nie sprzątała. Czyli szafa, gdzie wieszamy wszystkie rzeczy i tam się dzieje, tam po prostu w środku masz królową przetrwania.

(54:33) Po prostu nie wiadomo co jest, boję się tego, z tym były też połączone emocje. Ale jak ona zrobiła ten porządek w szafie, w trzech, to po pierwsze wystawiła mnóstwo rzeczy na popularną platformę, po drugie nagle zrozumiała, że trzymała rzeczy, które jej nie były do niczego potrzebne i zaczęła dokonywać zmian w życiu. Czasem takie małe osiąganie celu jak budowanie snu, regularne picie wody, dbanie o własne jedzenie po prostu i o własną taką higienę, takie BHP siebie samego powoduje, że nagle widzisz, że Ty pewnych rzeczy nie chcesz. No tak, to też jest ważne, że to nie musi być nic takiego dużego, bo znowu w tym świecie takim szczególnie wirtualnym mamy takie wrażenie, że wszyscy odnoszą dużo większy sukces niż my, w związku z powyższym te cele też są bardziej spektakularne niż nasze.

(55:33) Mój klient na przykład przestał palić po hipnozie, bo omawialiśmy jego różne cele i tam była kwestia rzucenia palenia. Zrobiliśmy jedną sesję hipnozy i przestał palić, bo jakby to palenie nie wchodziło mu w bycie fit i budowanie pewnego rodzaju wizerunku osoby, która dba o siebie. I do tej pory nie zapalił. Co jakiś czas się go pytam, czy zapalił.

(56:03) On mówi nie ma szans. Mówi nie zapala. Co w ogóle według Ciebie, bo może od tego pytania powinna by była zacząć, ale to jest też ciekawe, bo czym w ogóle dla Ciebie jest cel? Jaka jest w ogóle definicja?

(56:19) To powiem słynnymi słowami Breyana Tracy. Cel to marzenie z datą realizacji. I ja uważam, że jeżeli my byśmy zaczęli skupiać się na tym czego chcemy, na czym nam zależy, a nie na tym czego nie chcemy, co ktoś zrobił, co się wydarzyło, a pani, panu to, a znowu dzieje się tamto, tylko skupili się na sobie i na tym co faktycznie dodaje nam energii, buduje naszą motywację i powoduje, że my jesteśmy szczęśliwi, Byłoby nam naprawdę lepiej.

(56:55) Dlatego powstała celomania z takiej mojej misji życiowej, aby ludzie zaczęli wyznaczać cele. Aby zaczęli koncentrować się i odpowiadać sobie na pytanie, czego ja chcę. Bo to jest tak. To jest życie, którym ktoś chce żyć.

(57:11) To jest życie, którym ktoś żyje. Im jesteśmy bliżej tego życia, to tym nasza radość, szczęście, spokój jest większe. Ale im bardziej życie, którym żyjemy oddala się od tego, którym chcemy żyć, powoduje jedną rzecz. że tutaj rośnie frustracja, gniew, złość, zazdrość, agresja, smutek.

(57:36) Im bardziej nasze życie jest odległe od życia naszych marzeń, tym tych negatywnych uczuć jest więcej. I to życie naszych marzeń nie musi być spektakularnym, instagramowym życiem. To może być kawa z koleżanką, spacer, spokój, radość. To mogą być takie rzeczy, które najczęściej nie są materialne.

(57:58) Ale to też, ja mam takie powiedzenie, że kawa nie wyklucza herbaty. Żeby nie mówić, jestem szczęśliwa, niech ci bogaci się martwią, nie? To też jest takie nasze polskie. Nie.

(58:09) Możesz zarabiać pieniądze, możesz to robić z lekkością i łatwością, możesz mieć czas dla rodziny, to wszystko trzeba poukładać. A uważasz, że każdy może absolutnie osiągnąć swój cel? Czy są jakieś takie osoby, które jednak mają dużo większy potencjał niż inne? Znaczy uważam, że każdy, bo przy celach moich klientów i zrealizowanych karcelów uważam, że każdy jest w stanie osiągnąć własne cele, pod warunkiem, że one są Twoje, pod warunkiem, że nie masz ograniczających Cię przekonań, że nie masz środowiska, które Cię sabotuje, bo to jest bardzo ważne, że wiele osób

(58:49) nie osiąga swoich celów, bo boi się, co powiedzą inni. I to też może być trudne do zmiany, bo wyobrażam sobie, że jeżeli na przykład jesteś w związku małżeńskim z kimś, kto ma zupełnie odmienne cele niż ty i też niekoniecznie jest wspierający, no to to może być taki element trudny do Dlatego w małżeństwie warto zadać swojego partnera jakie ty masz cele, bo może być tak, że jedno ma swoje cele, drugie ma swoje cele, ale mają też cele wspólne. Bo też trzeba dać komuś przestrzeń jakby na realizację siebie, ale warto jeżeli np.

(59:26) żonym marzeniem jest spędzanie dużo czasu z mężem, a męża celem jest zrobienie kolejnego handikapu w golfie i on po prostu wyjeżdża na pole golfowe o piątej rano w sobotę i wraca w niedzielę wieczorem, no to te cele ewidentnie się rozmijają. Więc tutaj jest punkt, albo żona się zaczyna uczyć golfa i spędzają czas razem, albo no patrzymy jak to można zrobić inaczej. No bo właśnie jeżeli masz swoje cele, które są dla ciebie ważne, to ja zawsze mówię klientowi, klientce powiedz swojemu środowisku, żeby zrozumieli, że to jest dla Ciebie ważne. Tylko najpierw to musi być też dla Ciebie ważne, nie?

(1:00:06) Dokładnie. I to tak się wszystko… Z jednej strony to jest wszystko bardzo proste, ale jak realizujesz coś, co jest Twoje, jak idziesz w realizację celu, który wychodzi z Ciebie, z Twojej misji, to pojawia się uśmiech, pojawia się radość, pojawia się pewność siebie i zadowolenie z siebie. Karolina, na koniec naszej rozmowy, bo pewnie dużo osób będzie się zastanawiać, jak i gdzie można Ciebie znaleźć, a właściwie Celomanię.

(1:00:36) Zapraszam na stronę Celomanii, tam są wszystkie produkty Celomanii. Zapraszam na stronę Karolina Karolczak, zapraszam na Instagram, social media. Mam różnego rodzaju, przygotowałam też produkty. dla osób, które chcą zacząć pracować z celami.

(1:00:54) Jest i kurs celomanii, który został nagrodzony, został programem roku, gdzie jest niesamowita społeczność osób, które osiągają swoje cele, gdzie spotykamy się na mastermindach, więc zapraszam do kontaktu przez stronę, przez Instagram, przez Facebook, przez LinkedIn, gdziekolwiek, wszędzie mnie można znaleźć. Ja taką mam życzenie na koniec tutaj dla wszystkich, żeby bez względu na to, czy osiągnęli cele w tym roku, czy nie te z początku, żeby chociaż pomyśleli co zrobić z drugą częścią roku. No tak, no bo to jakby nie było jeszcze całe 6 miesięcy. Dokładnie tak.

(1:01:34) Bardzo Ci dziękuję za dzisiejszą rozmowę. Oczywiście ja stronę w opisie filmu podlinkuję. Myślę, że dla każdego była to bardzo ciekawa i rozwijająca rozmowa. Dziękuję Ci serdecznie.

(1:01:47) Dziękuję.

Udostępnij post!

Facebook
Email
WhatsApp
LinkedIn
Telegram
Print
Threads

Skuteczność zaczyna się od świadomości.

Raz w tygodniu dzielę się merytoryką, która pomaga podejmować lepsze decyzje – w biznesie, przywództwie i codziennym działaniu.
To treści oparte na doświadczeniu, nie teoriach.