Zbuduj swój system działania • 9 dni • 0 zł

Czy można polubić wystąpienia publiczne? O tym, co naprawdę stoi za tremą

Miałam przyjemność gościć w podcaście For Value Cafe, gdzie rozmawialiśmy o wystąpieniach publicznych. Nie tylko tych na dużych scenach, ale też tych codziennych — podczas webinarów, live’ów, spotkań biznesowych, prezentacji dla klientów czy wystąpień podczas konferencji.

Bo prawda jest taka, że większość z nas występuje publicznie znacznie częściej, niż nam się wydaje.

I większość z nas odczuwa wtedy dokładnie to samo.

Stres.

Tremę.

Lęk przed oceną.

Problem nie zawsze jest na scenie

Wiele osób zakłada, że nie potrafi występować publicznie.

Tymczasem bardzo często problem nie leży w technice mówienia.

Nie leży w prezentacji.

Nie leży nawet w publiczności.

Leży dużo głębiej.

Podczas rozmowy opowiadałam historię klienta, który był świetnie przygotowany merytorycznie, miał doświadczenie, osiągnięcia i kompetencje.

A mimo to każda prezentacja była dla niego ogromnym stresem.

Dopiero podczas pracy okazało się, że źródło problemu sięgało dzieciństwa i sytuacji, która przez lata budowała przekonanie, że występowanie przed ludźmi oznacza ośmieszenie.

I właśnie dlatego czasami nie potrzebujemy kolejnego szkolenia z PowerPointa.

Potrzebujemy zrozumieć, czego tak naprawdę się boimy.

Dobra prezentacja zaczyna się dużo wcześniej

Ludzie często pytają mnie:

„Jak przygotować wystąpienie?”

A ja zwykle odpowiadam:

„Najpierw przygotuj siebie.”

Bo najlepsze slajdy nie pomogą, jeśli całą energię poświęcasz na myślenie:

  • czy mnie ocenią,
  • czy się nie pomylę,
  • czy nie zapomnę tekstu,
  • czy ktoś mnie nie skrytykuje.

Moment, w którym przestajemy skupiać się na sobie, a zaczynamy myśleć o publiczności, zmienia wszystko.

Najważniejsze pytanie brzmi: co oni mają z tego wynieść?

To jedna z rzeczy, które powtarzam najczęściej.

Bo można zrobić wystąpienie pełne energii, żartów i efektów.

Tylko później publiczność wychodzi i mówi:

„Było świetnie!”

A na pytanie: „O czym było?” odpowiada:

„Nie mam pojęcia.”

Dla mnie najważniejsza jest wartość.

To, żeby ktoś wyszedł z konkretną myślą, rozwiązaniem albo inspiracją do działania.

Wystąpienia publiczne to nie talent. To proces.

Przez lata spotkałam wiele osób przekonanych, że mówcy „po prostu się tacy urodzili”.

To wygodny mit.

Bo zwalnia z odpowiedzialności za rozwój.

Prawda wygląda inaczej.

Najlepsi mówcy przygotowują się godzinami.

Ćwiczą.

Nagrywają siebie.

Analizują.

Poprawiają.

To nie magia.

To proces.

Moja własna historia

Podczas rozmowy wróciłam również do jednego z moich pierwszych dużych wystąpień.

Występowałam przed międzynarodową publicznością.

Miałam przygotowaną prezentację.

Miałam wiedzę.

Miałam doświadczenie.

I… kompletnie zamarłam na scenie.

To nie był mój najlepszy dzień.

Ale był bardzo ważny.

Bo właśnie wtedy zaczęła się moja droga do polubienia wystąpień publicznych.

Nie dlatego, że nagle przestałam się stresować.

Tylko dlatego, że zrozumiałam, że występowanie nie jest o mnie.

Jest o ludziach, którzy siedzą po drugiej stronie.

Co pomaga najbardziej?

Jeżeli miałabym wskazać jedną rzecz, która najbardziej pomaga w rozwoju mówcy, byłaby to praktyka.

Nie perfekcja.

Nie idealne warunki.

Nie kolejny kurs.

Praktyka.

Nagrywaj krótkie filmy.

Prowadź live’y.

Zabieraj głos podczas spotkań.

Ćwicz.

Bo pewność siebie nie pojawia się przed działaniem.

Pewność siebie pojawia się dzięki działaniu.

Czy można polubić wystąpienia publiczne?

Tak.

I mówię to jako osoba, która kiedyś bardzo się ich bała.

Najczęściej nie chodzi o to, żeby pokochać scenę.

Chodzi o to, żeby pokochać przesłanie, które chcesz przekazać.

Bo kiedy skupiasz się na wartości dla innych ludzi, stres przestaje być głównym bohaterem.

A wystąpienie staje się po prostu rozmową.

Tylko z większą liczbą słuchaczy. 💛

(00:00) Ale to było wystąpienie, wow! Ale o czym to było? A nie mam zielonego pojęcia, nie? My nie robiąc nic, najczęściej przed prezentacją, powtarzając slajdy w głowie, nagle nie robiąc nic, oczekujemy spektakularnych efektów.

(00:13) By być tam, gdzie nie jesteś, musisz się stać osobą, jaką nie jesteś. To bardzo w ogóle fajne zdanie. Fajna transformacja. I teraz jeszcze jedno.

(00:22) Kogo udajesz, takim się stajesz. Tak, ja bym tutaj dołożył, że to udawanie to nie jest udawanie w takim negatywnym brzmieniu, tylko to jest wchodzenie w rolę, nie? Tak. To trochę tak jak aktor na scenie.

(00:49) Witam, dzień dobry. Dzień dobry. Witamy w For Value Cafe. Z przyjemnością.

(00:54) Moim gościem dzisiaj jest Karolina Karolczak, profesjonalny mówca, członek Stowarzyszenia Profesjonalnych Mówców i Mówczyń. Oprócz tego ekspert komunikacji, ale również strategii, w tym strategii marketingowych. Tak. Z doświadczeniem pracy dla wielu znanych marek.

(01:14) Także coach i mentor, więc Naszym tematem dzisiaj jest, czy można polubić wystąpienia publiczne i jak to zrobić. No i powiem tak, temat jest dość rozległy, ponieważ najpierw to proponowałabym, żebyśmy sobie ułożyli co mamy pod hasłem wystąpienia publiczne i co mamy pod hasłem polubić. Bo to są dwie zupełnie inne przestrzenie, które są bardzo ważne. W obecnych czasach wystąpienia publiczne to jest tak naprawdę szeroki zbiór różnego rodzaju aktywności, które wykonujemy.

(01:53) Czyli na przykład jeżeli ktoś jest przedsiębiorcą, jest influencerem, czy jest osobą, która ma swoją działalność w online, to wystąpieniami publicznymi już możemy nazwać live’y, webinary, rolki. Czyli wystąpienia publiczne nie zawsze mają publiczność offline’ową, tylko wielokrotnie jest to pierwsze zderzenie się ze ścianą telefonu. Później mamy inny rodzaj wystąpień publicznych, jeżeli ktoś pracuje w korporacji i na przykład ma wystąpienia publiczne, które są prezentacją dla swojego działu sprzedaży albo prezentacją podczas konferencji firmowych i eventów wewnętrznych. Później jest następny poziom, kiedy firma prosi, żebyś był podczas wystąpienia publicznego na jakimś evencie branżowym.

(02:39) Następnie mamy kolejne wystąpienie publiczne, czyli to są już mowy TEDx-owe, albo idąc dalej już wielkie mowy power speeche dla dwutrzytysięcznej publiczności, plus na przykład wystąpieniami publicznymi. Są mowy. Mowy na weselach, mowy przy wielkich okazjach, kiedy ktoś nas prosi o głos. I jest takie powiedzenie w Stowarzyszeniu Profesjonalnych Mówców, że scena to życie, a życie to scena.

(03:11) Jeżeli bierzemy w ten sposób pod to zrozumienie wystąpień publicznych, to prawda jest taka, że my każdego dnia występujemy publicznie. W mniejszej lub większej formie. Więc tutaj jest pytanie, jak podejść do tego, aby nas słuchano? Bo jakby celem wystąpienia publicznego jest to, że nas się słucha.

(03:33) A druga rzecz, co to znaczy polubić? Jest kilka, kilka wersji, tutaj pozwolę sobie dołożyć parafrazę. Mogę tutaj jedno zdanie? Oczywiście.

(03:45) Z reguły jak rozmawiam z ludźmi albo też spotykam ich na jakichś warsztatach dotyczących wystąpień publicznych, to wiele z tych osób ma albo jakieś doświadczenia z przeszłości niedobre, Albo jest takim rodzajem eksperta, który jest zestresowany, że źle wypadnie. Ale też ludzie czasami zwracają uwagę, że no dobrze jak mówię do swoich ludzi to jest okej, bo oni mnie słuchają i nic się tutaj nie wydarzy. Jednak jak mam stanąć przed zupełnie obcą publicznością, to paraliżuje mnie stres i zapominam czasami, co mam mówić. Czyli ten jeden z takich pewnie podziałów byłby na takiej linii, okej, mówię do swoich, czuję się pewnie, czuję się komfortowo, wychodzę i muszę zdobyć zaufanie publiczności, której nie znam.

(04:36) No i wtedy mnie to wszystko dopada. No i co wtedy? Znaczy to jest w ogóle bardzo dobre pytanie, bo jeżeli jesteś w stanie, patrząc na poziomie kompetencji i zachowań, zrobić dobre wystąpienie dla osób, które znasz, to znaczy, że posiadasz już kompetencje do dobrych wystąpień, tak? No bo tutaj jest kilka aspektów.

(04:56) Ale druga rzecz, to kiedy wychodzisz do publiczności, która cię nie zna, to ci dopada po prostu stres i strach przed oceną. Czyli problem nie jest w technice wystąpień, problem nie jest w kompetencjach jakby mówcy samych, tylko problem jest na poziomie świadomym i podświadomym. Może kiedyś w życiu takiej osoby była sytuacja, która spowodowała jego ośmieszenie, I każdorazowo teraz, kiedy występuje publicznie, wraca na poziomie przekonań. Więc co wtedy robić?

(05:31) Po pierwsze, jeżeli się nie występuje przed publicznością, którą się zna, najlepiej zaprosić na to, jeżeli się da kogoś z zespołu i patrzeć się na tą osobę. Po drugie, Zrozumieć, że tak naprawdę to wystąpienie wtedy to nie jest o tobie, tylko jest o tej publiczności. I zastanowić się, co ta publiczność powinna usłyszeć. Analiza tej publiczności jest kluczowa.

(05:56) Bardzo warto pomyśleć o tym, jak zdobyć szacunek tej publiczności, co pokazać. I tak naprawdę nie myśleć o sobie, tylko pomyśleć, gdybyś siedział na ich miejscu i przyszedł na prelekcję pana X, co byś chciał usłyszeć. I to już jest zmiana perspektywy. Przechodzimy z poziomu, ja się denerwuję, ja będę oceniany, co ja powiem, jak mi nie wyjdzie, a jakby jest ciągle to ja.

(06:22) Nagle wchodzimy w buty widowni. I właśnie moment, kiedy zaczniemy być po stronie widowni, kiedy zaczniemy myśleć, co by ich interesowało, co by ich zaskoczyło, Po co oni przyszli? To wtedy jest moment, kiedy zmieniamy perspektywę i nagle przestajemy myśleć o sobie. I prawda jest taka, że wtedy to, że my się denerwujemy jest trochę rzeczą wtórną, bo niesiemy wartość.

(06:47) Bo to też jest jedna rzecz i tutaj dokończę i zaraz przyjdziemy do następnego pytania. Czasami są piękne mowy, gdzie widać, że mówca jest przygotowany. Bardzo dobrze bawimy się na tym wystąpieniu. Ale jak wyjdziemy z tego wystąpienia i zadamy sobie pytanie, co ja z tego wyniosłam?

(07:08) No nic. Więc prawda jest taka, że czasem uważam, wartościowsze są mowy, nawet kiedy wychodzimy i mówimy, dzień dobry proszę państwa, trochę mam tremę, ale jestem tutaj po to, aby podzielić się z wami wiedzą. Więc zwróćmy uwagę na kluczowe aspekty tej prezentacji. Jeżeli jest mięso.

(07:27) W prezentacji i jest konkret, to jakiekolwiek nasze przejęzyczenie, zdenerwowanie, chwila pauzy nie ma znaczenia, bo osoby są skupione na treści. Jakby to powiedzieć, dobra wartość się zawsze obroni. Ja mam też takie doświadczenia z wieloma mowami i to jest tak, że rzeczywiście na tym podstawowym poziomie potrzebujemy jakiejś merytoryki, wartości. Potrzebujemy też dobrej energii i na tej końcowej, na tej drugiej stronie jest właśnie takie, ale to było wystąpienie, wow, ale o czym to było?

(08:04) A nie mam zielonego pojęcia, nie? I to jest taka wysoka energia, ale gdzieś umyka kontekst, te jakieś dwa punkty, z którymi wychodzimy. A tu jest taka eksperckość, która czasami trzyma się tej merytoryki, ale brakuje tej energii, nie? I ten, zadbanie o ten środek, to jest, z tego co rozumiem, ten największy, ta sztuka utrzymania tego w dobrej równowadze.

(08:28) Natomiast chciałem dopytać jeszcze jedną rzecz, bo de facto ty powiedziałaś przed chwilą o dobrym przygotowaniu. I to nie przygotowaniu takim, że weź sobie trzy, pięć, siedem punktów, rozwiń je, dodaj podpunkty i tak dalej. Tylko mówisz o tym na poziomie przekonań, na poziomie tego jak ja patrzę na siebie. Czyli tak naprawdę na początku musimy przygotować sami siebie.

(08:57) I też przesunąć to przygotowanie nie w tym elemencie, jak ja wypadnę, tylko w takim punkcie, jak czuje się widownia w trakcie tego lub po. Tak? Tak, to najlepiej. Albo co zabierze ze sobą.

(09:12) Jacek Walkiewicz, wybitny mówca, ma powiedzenie, że profesjonalne przygotowanie przeciwdziała partaczeniu prezentacji. Super. To mówi o jednym. Mówi o kilku aspektach przygotowania.

(09:27) Po pierwsze, content prezentacji jest kluczowy, czyli zobacz co będzie w środku. Przygotuj odpowiednio rozpoczęcie i zakończenie. Przećwicz to wielokrotnie i przygotuj dynamikę. Paweł Tkaczek mówi wprost, naucz się początku i naucz się końca na pamięć.

(09:46) Bo w momencie, kiedy wchodzisz na scenę, Pojawia się stres, ale ten stres, który się pojawia, kiedy masz to wszystko przećwiczone, to idziesz dalej i po prostu jakoś pójdzie. Poza tym też warto przećwiczyć początek, żeby nie zaczynać dzień dobry, nazywam się i jestem tutaj i to agenda prezentacji. Warto pokazać liczbę, warto pokazać obraz, warto pokazać zdarzenie. Warto pomyśleć, że jeżeli nasza publiczność ma np.

(10:17) do obejrzenia 6 takich prezentacji pod rząd, które podobnie wyglądają, to jak odwrócić całą dynamikę? To jest pierwsza rzecz, że przygotowujemy się pod względem kontentu i treści. Druga rzecz, warto to przećwiczyć, czyli bierzemy telefon w domu I nagrywamy nasze wystąpienie, patrzymy jak się zachowujemy, patrzymy jaką mamy dynamikę, posłuchajmy siebie. Jeszcze jest taki sekret, który mówi napisz całe wystąpienie słowo po słowie na kartkach i czytaj to każdego dnia.

(10:47) Bo nagle okazuje się, że kiedy zapisujemy każde wystąpienie, swoje, widzimy wagę słowa i widzimy ile okrągłych słów wkładamy, więc najpierw pewnie jak to napiszesz, skreślasz, jeszcze raz przepisujesz. I prawda jest taka, że do tego należy się przygotować. Wiele profesjonalnych mówców, którzy wychodzą i po prostu płyną, nam się wydaje, że to po prostu jest. Oni mają każde słowo przećwiczone, albo mają jakieś elementy, które składają w całości.

(11:22) Jest jeszcze parę trików, które pewnie tutaj ujawnimy. O Brian Tracy mówi, wszystko co łatwo się robi, długo się przygotowuje. To jest właśnie o tym. Jeżeli mamy takie wrażenie, że to płynie samo z siebie i jest takie flow, to z reguły jest dobrze przygotowane i pewnie przemyślane.

(11:41) Do tej techniki takiego czytania na głos, ja bym dołożył jeszcze jedną, którą sam stosuję, że nagrywam to swoje wystąpienie na dyktafon i potem jadąc samochodem np. odtwarzam. Ale to już tą finalną wersję, nie tą… No tak, tak.

(11:57) A też mam taki chyba nadpotrzebę cały czas zmiany, więc czasami, wiesz, słucham tego wiele. wiele razy i wiele razy znowu spróbuję to zmieniać, a może to będzie lepiej, a może to tak będzie lepiej, to też trzeba zatrzymać. To znaczy w którymś momencie trzeba powiedzieć stop, bo cały czas będziesz uważać, że to jest nie gotowe, że jeszcze coś trzeba poprawić, a w którymś momencie trzeba powiedzieć OK, mam to i teraz już tylko pracuję nad formą przekazu, wyrazu. Czyli ich przygotowanie to mentalne, potem istotny jest początek i zakończenie.

(12:37) No dobrze, to jak to rozwinąć potem tak, żeby było jakieś wow podczas wystąpienia. Znaczy ja powiem tak, pytanie czym jest wow, bo zdarzają się sytuacje, w których mówca jest skupiony na mówieniu wow, że ty nie wiesz czy jesteś na stand-upie, czy na przedstawieniu, czy na jakiejś komedii. Pomyśleć o wartości. Warto i ten środek najczęściej podzielić na trzy główne części, trzy filary.

(13:17) Powtarzać pewne rzeczy. Mówić, że bardzo zależy mi na tym, żebyście zapamiętali. Rzecz, którą przynosicie z tego wystąpienia to żebyście wzięli ze sobą. Jakby dzielić się wartościami.

(13:30) To co jest kluczowe, to bardzo dobre są historie i wszyscy wiemy, że storytelling robi robotę. Ale ważny jest storytelling na temat. Bo są przykłady, gdzie nagle mówca popłynie w jakimś kierunku, opowiada historię i tak wszyscy w pewnym momencie są zgubieni. Nie niby jest zabawnie, ale zastanawiają się, o co mu chodziło.

(13:50) Więc pamiętajmy, że jak lecimy z historią, musimy zakończyć to puentą. Kolejne takie słynne powiedzenie, puenta rzecz święta. Czyli jeżeli idziemy historią, wczuwamy się w historię, opowiadamy rzeczy, które mają miejsce, to po co to mówisz? I każdą tego typu historię warto zakończyć klamrą, że Mówię wam po to, że on miał wtedy wybór, ale go nie dokonał.

(14:16) Wy możecie dokonać tego wyboru, jakby zamykać tę historię i w ogóle w wielu kwestiach wystąpień publicznych, od live’ów, spotkań, podcastów, puenta Rzecz Święta, zamykaj swoje myśli, aby odbiorca mógł coś z tego wziąć. OK, czyli puenta jest takim domknięciem, być może logicznym, ale też takim wartością. No i jak potem przejść dalej, tak? To są, jak rozumiem, jakieś mosty, które buduje się między poszczególnymi częściami prezentacji po to, żeby to w jakiś sposób miało taki dobry flow.

(14:55) To zależy, bo też dynamika publiczności jest… Myśląc o prezentacji, miej dobre rozpoczęcie. Pokaż dlaczego jesteś tutaj i dlaczego warto ciebie posłuchać. To jest w przypadku, kiedy mówimy przed publicznością, która cię nie zna.

(15:12) Czyli najpierw pokaż certyfikaty, pokaż z kim pracowałeś, powiedz dlaczego ktokolwiek powinien ciebie słuchać. Również powiedz, z czym uczestnicy wyjdą i dlaczego warto posłuchać się w tej podróży. Trochę zaskocz i dołóż, że to dla ciebie jest personalne, bo na przykład miałeś takie i takie przypadki, albo pokaż jakby statystyki dane. I to jest ten początek, czyli…

(15:39) Te personalne części to jest taka nasza autentyczność też. Tak i wtedy już budujemy zainteresowanie. Czyli mówimy osobom, dlaczego mają zostać do końca. Środek ma dawać tylko konkret, który obiecaliśmy na początku.

(15:54) Jeden przypadek, drugi przypadek, trzeci przypadek, takie trzy kolumny. Najczęściej mówi się sekret pierwszy, sekret drugi, sekret trzeci. Ale na końcu musi być zakończenie. Czyli tak zwane call to action.

(16:06) Co z tego wynika? Jaką masz rekomendację? Czy ktoś ma od ciebie coś kupić? Czy masz wykonać jakieś ćwiczenie w domu?

(16:14) Czy masz się zastanowić po prostu po co to wszystko było? Później podsumować jeszcze raz najważniejsze punkty i dać jakieś przesłanie. I nie przedobrzać na końcu. Zostawić pauzę, zostawić przestrzeń, dać kilka słów, cytat, zakończenie, ale również dać dane kontaktowe, jeżeli ktoś będzie się chciał skontaktować.

(16:38) Więc w ten sposób to wygląda. Mosty budujemy na początku, które przenoszą nas do środka, ale na zakończenie wielokrotnie możemy się też odwołać do początku. Dla mnie kluczowym w wystąpieniach jest po prostu danie wartości. Bo wolisz posłuchać osoby nawet, która była zdenerwowana, a dała ci coś, o czym nie wiedziałeś, niż posłuchać osoby, której fajnie się słuchała, ale nie wiesz z czym wychodzisz.

(17:11) A jak to się ma do tego, że bardzo wielu autorów mówców mówi o tym, że ta mowa ciała wyprzedza ten przekaz? Czyli ludzie najpierw się oglądają, potem słuchają? Były kiedyś takie badania profesora Marobiana, który wiele razy prosił, żeby tego nie używać jako element, jaka część naszej ekspresji ma wpływ na odbiór. Więcej jej nie używajmy.

(17:44) Jednak wielu mówców zwraca na to uwagę, że mowa ciała, zaraz potem ekspresja głosu, ton itd. to są ważne elementy, ale zostajemy przy mowie ciała. To jest istotny element dobrego odbioru. I trochę mi się kłóci to z tym, że jak mówisz, ktoś jest zestresowany, to czy my go będziemy w ogóle słuchać?

(18:08) Czy nie będziemy raczej odbierać tego jego zestresowania? Że jednak ten element, wiesz, lepiej przygotować się na takie, przepracować pewne rzeczy, żebym jednak poszedł na tą scenę i zadbał o moich słuchaczy i na tym się koncentrował, nie to, że jestem zestresowany. Bo oni też będą patrzeć przez ten filtr mojej osoby, czyli mowy ciała i tak dalej. A czy dotknąłeś po prostu bardzo szerokiego tematu i mówiąc wprost, że kiedy występuje?

(18:43) Trochę jak w życiu. Dotykamy trzech płaszczyzn. Po pierwsze, pierwsza płaszczyzna to jest nasza podświadomość, świadomość, przekonania, blokady, schematy, historie. I tutaj jest praca na przekonaniach i pewnie ty podczas pracy z klientami widziałeś, że ktoś miał tak blokadę przed wystąpieniami publicznymi, bo kiedyś coś się wydarzyło.

(19:03) Ja też mam taki przypadek klienta. Właśnie mi o tym opowiedziałaś i to jest ciekawe, bo ja na wystąpieniach też mówię o takiej historii osoby, która kiedyś miała wystąpienie na inauguracji szkolnej, miał przyjechać ktoś z ministerstwa i tak dalej i się zacięła. Ale prawda jest taka, że ja też miałem takie doświadczenie i też kiedyś musiałem to przepracować, więc świetnie to rozumiem i mogę powiedzieć też, że się da. I że od takiego stresu do polubienia, Jest droga do przebycia i ona nie jest jakoś bardzo trudna jeżeli chcesz.

(19:43) Jeśli pozwolisz to podam przypadek jednego z moich klientów. Osoba publiczna, praktycznie notowana na liście Foxa, skontaktowała się ze mną asystenta tej osoby, mówiąc, że to bardziej chodzi o szkolenie marketingowe, wyznaczanie celów i tak nie wiadomo było o co chodzi. Poczekaj, zatrzymam. I my z reguły myślimy, że takie osoby to się urodziły z umiejętnością mówienia publicznie.

(20:13) I nagle, kiedy przyszłam na spotkanie, powiedziano mi wprost, że to chodzi o to, że prezes ma bardzo duże wystąpienie i on wie co ma zrobić. Był szkolony przez wielu. Wybitne nazwiska związane ze strukturą prezentacji, kontentem, nawet cały dział marketingu mu po prostu to przygotowywał, więc cała firma pracowała nad tym, żeby to było genialne. Jest problem.

(20:42) Ja mówię, dobra, to sobie popracujemy. I co się okazało? Że problem jest na poziomie podświadomym, bo jak działa nasza podświadomość? Jak działa nasz mózg?

(20:52) Przekonania są po to, aby nas chronić. Czyli nasze przekonania nie są po to, abyśmy się rozwijali. Nasze przekonania nie są po to, abyśmy wychodzili ze strefy komfortu. Przekonania są po to, abyśmy postępowali według określonych zachowań.

(21:07) To jest fajne, bardzo mi się podoba, bo to jest, że nasze przekonania, to co nosimy, tak naprawdę ma nas chronić, a nie pozwalać przekraczać granice. I to jest taka pierwsza świadomość, że jeżeli mamy coś przekroczyć, jakąś granicę, no to być może potrzebna jest zmiana przekonań, tak? I tu zaczynamy inną pracę. I zaczęłam rozmawiać z tym klientem, o co chodzi z tymi wystąpieniami, bo oczywiście miał publiczność, miał narzędzia, to wszystko było na poziomie, patrząc z piramidą Dilza, zachowania, otoczenie, narzędzia, wszystko na poziomie świadomym było ogarnięte.

(21:48) Jedyne czego on się bał i tak grzebaliśmy, grzebaliśmy, okazało się, że w przedszkolu, będąc maluszkiem. miał jakiś rodzaj wystąpienia publiczne, znaczy wierszyku. I co się wydarzyło? Ze stresu takie długie spodnie podciągnął tak mocno, że praktycznie zostały mu spodenki i trzymał te całe spodnie w rękach.

(22:12) I przez całe… Jeszcze mu wtedy zrobiono zdjęcia. I przez całe… Od najmłodszych lat cała rodzina opowiadała, jak to osoba, jak mój klient po prostu stał z podciągniętymi spodniami.

(22:26) I cała rodzina się z tego śmiała. Zapisując traumę dziecku. Dokładnie. I on miał przekonanie, że wychodząc na zewnątrz on się po prostu ośmieszał.

(22:35) I dopiero kiedy zmieniliśmy przekonanie, Po pierwsze, trochę rozpuściliśmy jeszcze różnymi technikami. On zrozumiał, że to, co się dzieje teraz, nie ma nic wspólnego z przeszłością. Bo co mózg zapamiętał? Mózg zapamiętał, wychodzisz na scenę, to była scena przedszkolna, tak?

(22:55) Wszyscy się będą z ciebie śmiali i będą ciągle powtarzać tą anegdotę, mówiąc, jakim jesteście majną. Więc ja cię ochronię, że każdorazowo, kiedy będziesz podchodził do wystąpienia publicznego, To ja zrobię, żebyś tego nie zrobił, bo ja cię będę chronił przed tym ośmieszeniem. Czyli jak on już w ogóle… Więc mózg robił wszystko, żebyś nie wyszedł.

(23:15) Czyli przekonanie nie było przekonaniem wspierającym, tylko było przekonaniem sabotującym. Czyli mózg od początku już budował mu historię i prowadził go do tego, żeby on na tą scenę nie wyszedł. Powiem tak, kiedy poradził sobie z tym przekonaniem, jest jednym z wybitnych teraz mówców, który po prostu zrozumiał, że kotwica założona w dzieciństwie ściąga mu w dół. A jak to rozpuścić?

(23:45) Jest kilka technik. Po pierwsze idziemy do momentu, Jak się wtedy wczułeś? Docofamy się. To zależy też od osoby.

(23:58) Albo cofamy się do przeszłości. Wtedy kompensujemy te braki, które nie miały miejsca różnymi metodami. Również korzystamy z NLP. Później budujemy drugą rzecz.

(24:09) Jak sobie poradzimy z przeszłością, trzeba zbudować samokoncept przyszłości. I to już się odnosi do środka. bo mamy przekonania, ale również mamy, jak wygląda scena, jak się zachowuje, jak gram. Czyli aby być tam, gdzie nie jesteś, musisz stać się osobą, jaką nie jesteś.

(24:26) Czyli zaczynamy budować samokoncept mówca. Bo samokoncept to jest klisza w przyszłości, do której będziesz docierać. Czyli mówiąc wprost, patrząc na twoje osiągnięcia, Wielokrotnie zanim te osiągnięcia osiągnąłeś, tak? Zdobyłeś swoje cele, to ty je widziałeś już oczami wyobraźni.

(24:48) Przechodziłeś wielokrotnie tą drogę, aby być wyobraźni w miejscu, do którego dążysz, tak? Czyli budowałeś swój samokoncept i budowałeś ścieżki neuronowe, neuronalne tak zwane. I teraz tak, poradziliśmy sobie z przeszłością, ale nie można w tym momencie nie zbudować przeszłości, czyli mój klient budował Samo koncept, myśląc, jestem profesjonalnym mówcą, wychodzę na scenę i publiczność mnie słucha, mam wpływ. Zaczyna sobie wyobrażać siebie stojącego na scenie i wtedy widzi siebie z poziomu obserwatora i wyobraża sobie miejsce, że jest na tej scenie i czuje radość z tego co mówi, czyli przygotowuje się w zupełnie innym miejscu i jeżeli przejdziesz taką historię w głowie, to jak wychodzisz na scenę, to

(25:39) jesteś z zupełnie innej energii. Bo wchodzisz w poczucie, które już masz. To jest trochę takie, aby być tam, gdzie nie jesteś, musisz się stać osobą, jaką nie jesteś. To bardzo w ogóle fajne zdanie.

(25:52) Fajna transformacja. I teraz jeszcze jedno. Kogo udajesz, takim się stajesz. Czyli na początku mój klient zaczął udawać profesjonalne gomówce.

(26:00) Tak, ja bym tutaj dołożył, że to udawanie to nie jest udawanie w takim negatywnym brzmieniu, tylko to jest stawianie, wchodzenie w rolę. To trochę tak jak aktor na scenie. Ja zawsze pytam takiej osoby, które obawiają się wystąpień publicznych, jak myślisz, ile teatr trenuje czy ćwiczy, zanim pierwszy raz wystawi sztukę? Jeden, dwa razy, trzy razy, no ile razy, nie?

(26:30) Pół roku. Pół roku, rok i tak dalej, robiąc tylko to, prawda? Tak. Więc, a my potem idziemy i od pierwszego słowa aktor startuje z wysoką energią i tak naprawdę z odpowiednim przygotowaniem i zaangażowaniem.

(26:45) I z celem. I z celem. I my patrzymy na to i mówimy, o kurcze, a ja tak jak próbowałem coś mówić, to się pogubiłem, jak on tak potrafi, on to potrafi, nie? Ale okazuje się, że jeżeli zdejmiemy to, o czym ty mówiłaś, czyli ten strach z dzieciństwa czy jakąś traumę, to potem zostaje taka ścieżka wielu fajnych technik, które można się nauczyć, bo umówmy się, mowa ciała na poziomie, jak to się mówi czasami, nie wiem, szkolnej uczynnicy, tam nie wiemy

(27:19) co z rękami zrobić, albo jakieś tam przeruchy mamy, z tym można bardzo szybko pracować. Natomiast ten element przekonania mentalny taki, On wymaga głębszego takiego przepracowania, ale jest możliwy, to co powiedziałaś. No i wtedy jesteśmy gotowi do tego, żeby pójść dalej tak naprawdę. Więc dokładnie, tak jak powiedziałeś, my nie robiąc nic, najczęściej przed prezentacją, powtarzając slajdy w głowie, nagle nie robiąc nic, oczekujemy spektakularnych efektów.

(27:56) I dopiero praca nad tym materiałem powoduje Powoduje, że osiągamy efekty i warto teraz każdej osobie, która ogląda nas powiedzieć, że od dzisiaj zacznij traktować każdą rozmowę, każdego live’a, każde wystąpienie, nawet klienckie, jak twoją własną prezentację. Zacznij się do tego przygotowywać i na samym końcu, to jest po pierwsze, daj szacunek swojemu słuchaczowi. Bo jeżeli przenosimy uwagę z nas na publiczność, nawet jeżeli to jest jednoosobowa, nagle nasze traumy i historie nie mają znaczenia. To jest proces.

(28:38) Stawanie się mówcą jest procesem. Wiele profesjonalnych mówców mówcami się nie urodziło i tylko ćwiczenie praktyczne daje nam możliwość rewizji zachowań. I teraz z drugą strony. Ktoś powie, no tak, ale takie wystąpienie publiczne mam raz na rok.

(28:55) To właśnie… Rób wystąpienia sobie same, czyli przygotowuj, znaczy nawet nie sobie samym, tylko z zespołem, z zarządem, live, webinar, przygotowuj się do tego. I zacznij budować siebie jako mówcę, czyli pomyśl jak wyglądasz na scenie. Pomyśl jakbyś chciał być ubrany, tak?

(29:18) Z czego cię zapamięta część osób, bo powiem tak, Wiele osób ma perfekcyjnie przygotowane prezentacje, ale brak przygotowania do obycia na scenie, nagrania siebie, a czasem nawet ubranie jest tak dużą traumą, że później to wszystko co ta osoba mówi nie ma sensu. Ostatnie badania pokazują, że tak naprawdę podświadomość odbiera wszystko szybciej i daje sygnał do mózgu, tak? To jest tak zwane Bardzo małe opóźnienie, więc jak ta osoba wychodzi i za nim powie jakiekolwiek słowo, już wszyscy mają wyrobioną opinię. Zwróć uwagę na siłę własnej osoby.

(29:58) Jakby popatrzeć na osoby, które mówią, że mają kłopot z wystąpieniami. To zdecydowanie jest grupa osób, o której wspomniałaś. Ja też mam taki epizod, że gdzieś w młodości coś się zdarzyło, że mamy jakąś, załóżmy traumę, czy takie zapisane głębiej gdzieś obawę przed wystąpieniami. Druga grupa jest, myślę, takich osób, które nie mają jakichś tam negatywnych, głębokich urazów do wystąpień, natomiast po prostu są ekspertami, nie czują się może swobodnie, mają też takie…

(30:40) Obawy, że jak powiedzą niedość dokładnie lub nie powiedzą wszystkiego, ktoś z sali to zakwestionuje, podważy. To jest taka grupa ludzi, którzy są ekspertami w swoim zakresie. I jaka jest tutaj twoja podpowiedź dla nich? Czy to jest coś trudnego do przepracowania?

(31:05) Czy to już jest taka naprawdę ścieżka do przejścia przez odpowiednie przyćwiczenie technik? Też właśnie nagranie siebie i zobaczenie jak ja wyglądam przed kamerą. O tym rozmawialiśmy przedtem, że w pewnym momencie po prostu nagraj się i zobacz. Miej świadomość.

(31:26) Tak. I wtedy najłatwiej się te swoje błędy koryguje. Jednak ja mam takie doświadczenie, że najczęściej ludzie odkrywają, że nie jest tak źle. Tak.

(31:36) I jeszcze poprosi o feedback. Przećwicz z zespołem, tak? Przećwicz w mniejszej grupie. Ale jest jedna rzecz.

(31:43) To jest taka klątwa eksperta. Prawda jest taka, że w obecnych czasach Jeżeli występuje ekspert, to rozumiem, czasem występuje przed audytorium naukowym. I prawda jest taka, że, i to trzeba sobie zdać z tego sprawę, że jeżeli nawet pokażesz wszystkie dane profesjonalnie, przygotujesz się pod względem kontentu i materiałów, zawsze ktoś zakwestionuje. Może, zakwestionujesz.

(32:08) Ale po prostu może i tyle. Nie dosłyszał, nie przepada za tobą personalnie, na przykład, albo pokazuje zupełnie inną perspektywę, a więc trzeba sobie zdać sprawę, że zawsze będzie krytyka i to jest jedna rzecz. Ale druga rzecz jest jeszcze lepsza, że jeżeli występujemy jako ekspert dla przypadkowego audytorium, bo też tak się zdarza, I co się dzieje? I nagle mówisz pewną rzecz, a ludzie zaczynają googlować.

(32:36) Teraz przy dostępności AI jest tak, że ktoś np. wie pani co, ale pani powiedziała to, a mi czat GPT powiedział to i to. To jest dobre, to jest super. To jest online, gdzie można sprawdzić.

(32:49) Prawda jest taka, teraz każde słowo, które powiesz może być zakwestionowane. Więc ważniejsze jest, co odpowiesz, jak cię zakwestionują. Bo jeżeli przygotowywałeś sam materiał, opiera się na źródłach, opiera się na badaniach, to jeżeli dostaniesz nawet pytanie niewygodne, To później odpowiadając, wiedząc co jest w środku i skąd to się wzięło, zawsze jesteś w stanie i nawet nie stanąć w kontrze, tylko powiedzieć dziękuję za to pytanie, super, że Pani to zadaje, dziękuję za tą uważność.

(33:22) Badania, które Pani znalazła są na przykład z zupełnie innej perspektywy, moje badania są w tym miejscu i zawsze będzie ktoś, Kto powie, że mówisz nieprawdę? Zawsze będzie ktoś, kto wygoogluje albo teraz jeszcze spyta czata GPT, a on włączy tryb halucynacji. Więc jeżeli jako eksperci przyzwyczajamy się, że wszystko, co mówimy, może zostać obalone i zakwestionowane, bo ktoś sobie właśnie coś wyszukał, to też zmienia perspektywę, bo wtedy widzimy, że nasze przygotowanie nie ma znaczenia. Że to, jak powiemy i co powiemy, też nie ma znaczenia.

(33:59) Tak naprawdę to teraz ma znaczenie, czy będzie wi-fi w sali i dobry zasięg i to ma znaczenie, jak zostaniemy odebrani. Więc jeżeli my wychodzimy z pewnością siebie, jeżeli pokazujemy dane, to my mówimy sobą i jesteśmy wiarygodni. A jeżeli my wychodzimy na scenę z poczuciem, że na pewno ktoś nas zakwestionuje, no to zaczyna być problem. Czyli de facto mówisz, że znowu tu jest ta podświadomość ważna, tak?

(34:27) Na to, że ktoś z sali zakwestionuje, powie coś w opozycji, to na to są po prostu techniki, które pomagają Ci to przeprocesować. Mówisz dziękuję Pani za to pytanie. Nie musisz być też alfą i omegą. Możesz też przyjąć pytanie i powiedzieć, że nie znam tych badań.

(34:52) Jeżeli pani zależy, wrócę do tego i mogę indywidualnie do pani się wtedy zwrócić i odnieść, nie? Lub pójść jakąś inną ścieżką, czyli na to są też techniki, które podpowiadają nam, jak sobie z tym radzić. Jednak to mentalne przygotowanie jest u podstaw znowu tego, żeby pójść do przodu. Możesz zadać sobie pytanie, co najgorszego może się wydarzyć?

(35:18) Może nie pójść prezentacja. No to przyjdź odpowiednio wcześniej, albo mieć zawsze ze sobą swojego laptopa jako backup. Co się jeszcze może wydarzyć? Mogą nie działać mikrofony i zawsze się dopytaj, czy masz mikrofon ten na uchu, czy mikrofon do ręki.

(35:34) Bo to, co się najczęściej wydarza, szanowni państwo, tak? Technika raz, dwa, trzy, czy nasze mikrofony działają? Dokładnie. Mamy przećwiczone, działają.

(35:43) Zobacz, co się może wydarzyć. Możesz się oblać. Miej zapasową koszulę. Co się może wydarzyć?

(35:54) Nigdy nie przygotowuj ubrania na prezentację tego samego dnia, bo może się zdarzyć tak, że sukienka albo garnitur, którym myślałeś, że na pewno będzie pasował, jakimś trafem nie pasuje albo nie wyglądasz w nim tak, jak myślałeś. Czyli się przygotuj. Więc jeżeli sobie wypiszesz listę, co najgorszego może się wydarzyć i będzie 20 historii. to praktycznie osiemnaście, dziewiętnaście z nich jest do zarządzenia wcześniej.

(36:21) To co się może wydarzyć? No może się wydarzyć, że nie będzie działał mikrofon. Może się wydarzyć, że nagle zgaśnie rzutnik. Może się wydarzyć i raz miałam taką sytuację, że po prostu coś nie działało i prowadziłam prezentację na temat e-commerce’u i AI pisząc na tablicy.

(36:41) Bo padło Wi-Fi, to był hit, nie? Po prostu prowadziłam prezentację o nowych technologiach w sposób analogowy. Było ciekawe. Było wyzwanie, ale przerzucałam slajdy na własnym komputerze i pracowałam z publicznością, dlatego że znałam temat.

(36:59) Więc wszystko się może wydarzyć, tylko najważniejsze jak ty się zachowasz. Jak będzie wyglądała twoja reakcja na daną sytuację? I nagle wychodzi na to, że wiadomo trzeba zrobić warsztat, który jest zero jedynkowy ważny. Content, przećwiczenie, rozgrzewka głosowa, wyśpij się, nie obniżaj własnej energii.

(37:22) Największe historie z najgorszymi prezentacjami są wtedy, kiedy jest impreza firmowa i osoba prezentująca baluje z wszystkimi do piątej rano i kiedy wchodzi na scenę wszyscy przesypiają, ale ta osoba jeszcze jest wczorajsza. Byłam świadkiem takiej prezentacji. dość wybitnej osoby, bo się po prostu nie wyspała. Więc zachowaj higienę.

(37:44) Higiena to jest sen, to jest rozgrzewka głosowa, to jest dobre nawodnienie. To jest dużo aspektów, które się na to składają i warto o tym pomyśleć wcześniej. Dale Carnegie powiedział takie słynne zdanie, że 90% osób pytanych czego boi się najbardziej na świecie mówi śmierć i zaraz potem wystąpień publicznych. Powtarzając trochę to zdanie powodujemy, że ludzie się boją bardziej.

(38:12) Natomiast ja chciałem zapytać o te 10%, ponieważ znam takich ludzi, którzy rzeczywiście ogniskują wokół siebie widownie. Jak coś mówią, to wszyscy ich słuchają. I to nie jest tylko na scenie, tylko w życiu. One po prostu mają taką energię, że przyciągają słuchaczy i ci słuchacze chętniej ich słuchają.

(38:36) I kiedyś pomyślałem, że to 100% osób boi się wystąpień, jednak spotkałem takie osoby, które od zawsze mówiły, ja to uwielbiam. Ja po prostu lubię stać na tej scenie i mówić do ludzi. I teraz te osoby też przeszły tą drogę technik wystąpień, bo uczyły się, żeby być profesjonalnym. Jednak spotykam te 10%, czy ile tam w tej statystyce jest, ale większość badań mówi około 10%, którzy to po prostu lubią.

(39:07) I wtedy widziałem takie rzeczywiście wystąpienia, takie na wysokiej energii i trochę wtedy jest problem z tym o czym to było. Czyli nawet jeżeli masz ten talent czy tą umiejętność, to to przygotowanie jest bardzo ważne, jaki jest cel prezentacji jest bardzo ważny, po co to mówisz, do kogo to mówisz, te wszystkie elementy. Więc jak widzimy kogoś na scenie bardzo dobrego, to w 90 przypadkach to jest ta ścieżka pracy mentalnej poprzez techniki i ich pracę ze sobą. No i jest też, trzeba pamiętać, jakaś grupa, która być może miała łatwiejszą drogę i rzeczywiście taka grupa jest.

(39:52) Jednak większość osób jak czuje już ten stres, no to warto, żeby wzięła pod uwagę tą drogę, o której teraz cały czas mówimy. Dotknąłeś bardzo ważnego tematu i to jest coś, co jest czasem przekleństwem dla osób, które urodziły się z naturalnym talentem mówca. Te osoby mają wielokrotnie charyzmę, posłuch. One nawet jak wygłoszą mowę, na ognisku przy kiełbaskach, to wszyscy im za to dziękują.

(40:27) Mogę dodać jeden punkt i zaraz potem, bo w jednej z firm spotkałem taki żart, w którym o jednym z dyrektorów mówiono na ulicy, że Piotrek jak jedzie na rowerku, to światełko ma skierowane w swoją stronę, że tak mocno ta energia przyciągania tego audytorium u niego działała. Znaczy powiem tak, czasem właśnie osoby, które wyssały z mlekiem matki bycie mówcą są czasem ofiarami własnej charyzmy. Czyli zapominają, już nie przygotowują się do wystąpień, po prostu wychodzą i płyną. Ale najważniejsze, zapominają wtedy o publiczności.

(41:08) Ja uważam, że to jest błąd. To jest ta druga skrajność. Tak, że jeżeli masz talent, to super, możesz go wykorzystać, ale nie zapominaj po co to robisz. I niestety, znaczy to wiesz, to jest kwestia po co to robisz.

(41:21) I jeżeli robisz, żeby odbierać aplauz, żeby kąpać się we własnym sukcesie i żeby wszyscy ciebie uwielbiali i chwalili, to na końcu, na końcu to jest fajne, zabawne, ale co z tego. Jeżeli osoby, które urodziły się z talentem wychodzą na scenę i wydaje im się, że powiedzą cokolwiek, to i tak będzie super, to niestety miałam przykład takich wystąpień, że ktoś, kto był 20 lat temu gwiazdą sceny, po 20 latach wychodzi z tymi samymi żartami, Z tym samym contentem. Tylko, że się przez 20 lat publika zmieniła, tak? On występował jeszcze wtedy, kiedy Google’a nie było.

(42:05) I teraz te same żarty o Rejsie, o Misiu, my pierwsza brygada, do zupełnie innej publiczności już nie mają znaczenia. Czyli nawet jeżeli masz talent, to miej pokorę. I pamiętaj o publiczności. Ale jest druga strona.

(42:21) Ci, którzy nienawidzili wystąpień, teraz je uwielbiają. Dlaczego? I to jest przewrotne. To nie dlatego, że nagle zaczęły te osoby uwielbiać te wystąpienia i świecą w blasku reflektorów.

(42:35) Tylko zrozumiały, że mówienie i wystąpienia publiczne są najczęściej połączone z ich misją życiową, czyli z przesłaniem i historią, którą dają innym osobom. I jeżeli tak zwrócimy uwagę, że każde bycie na scenie to jest dla nas szansa, aby podzielić się czymś, co jest nam bliskie, to my to zaczynamy lubić. To dla nas to jest taki wielki szacunek dla publiczności, że możemy dzielić się czymś, co jest dla nas ważne. I wtedy to w ogóle zmienia perspektywę, bo to nie jest zupełnie o nas i podchodzimy do tego inaczej.

(43:11) I chyba taki moment, w którym przestaniemy się skupiać na sobie, a zaczniemy myśleć o tej publiczności, o każdej osobie, która będzie nas słuchać, jest najważniejszym elementem Przemiany mowca. Czyli do tego ja na oni. I wtedy już jest inna perspektywa. To trochę tak jak, ja się śmieję, jest taka parafraza, jak na początku ktoś zaczyna chodzić na siłownię i ćwiczyć ze myśli o tym, jak wygląda w lustrze, żeby był fajny strój Adidas, a później, kiedy jesteś profesjonalnym sportowcem, to w ogóle nie ma znaczenia, bo liczą się efekty.

(43:48) Czyli ta zmiana perspektywy jest kluczowa w transformacji. Czyli nie można pójść na siłownię i sobie poleżeć przez godzinę, tak? To nie robi zbyt dużo efektów. Tak.

(44:03) Ale bardziej chodzi o to, że wiesz, że zawsze masz dwie grupy, nie? Że jak ktoś zaczyna, myśli o sobie, jak ja wyglądam, inni mnie oceniają. A później, jeżeli ktoś myśli o efektach, czyli po co to jest i dlaczego to jest ważne, w ogóle te rzeczy już nie mają znaczenia. To zawsze są dwie grupy takie na siłowni.

(44:19) Tych, którzy ćwiczą regularnie i tych, którzy przyszli zrobić selfie, nie? I tak jest z wystąpieniami. Są ci, którzy myślą od początku do końca o sobie, a są ci, którzy myślą o tych, dla których przyszli. Czyli po co to robię, dla kogo to robię i ta transformacja od nie lubię do lubię może być w sumie całkiem przyjemna, jeżeli zmienimy ten przełącznik taki swój z tego myślenia o sobie w ten drugi przełącznik, że tak naprawdę jesteśmy w stanie coś dać naszym słuchaczom i pomyśleć

(45:01) o nich. z czym oni tak naprawdę wyjdą. Dokładnie. Szukam takiej jakiejś puenty, bo jak patrzę na ciebie, to mnie się wydaje, że ty zawsze bez problemu występowałaś publicznie i nie miałeś w tym w ogóle żadnych problemów.

(45:25) Znasz moją historię. W 2008 roku, kiedy byłam Szefem tradu w Lewisie występowałam w Rydze dla 18 krajów. To było takie wielkie moje wystąpienie. Wtedy mieliśmy opowiedzieć kampanię, co ma miejsce.

(45:44) To był początek w organizacji. Miał być spektakularny sukces, bo jako szef tradu miałam powiedzieć o kampanii 501, o różnych kampaniach, które miały miejsce i zachęcić wszystkie osoby pracujące w różnych krajach, żeby podążyły za tym trendem. To w ogóle była, jak ja mówię, historia żółtej ciżemki, że tak bardzo starałam się powtórzyć, przygotować i był tak wysoki stres, że ja wyszłam na prezentację, wielka scena, niesamowite światła i zamarłam. I mówiłam, hello everyone, please look at the next slide.

(46:19) W ogóle jeszcze dukałam te słowa i myślałam o tym, żeby uciec z tej sceny. I wtedy przyszła do mnie dyrektor generalna i powiedziała, Karolina, wdrażamy ucieczkę do przodu. To znaczy, że od dzisiaj prezentujesz wszystko. Jakakolwiek prezentacja jest w naszej firmie, BHP, prezentacja kolekcji, prezentacja sprzedaży, ty po prostu to robisz.

(46:42) I ja w ogóle, mi to nie obchodzi. Ja, zresztą Dorocie zawsze o tym, zresztą mam na ten temat rolkę i jej wspominam, ja po prostu zaczęłam to robić. I powiem tak, już tych prezentacji było tak dużo, że ja już wstawałam rano, mówię, dobrze, dzisiaj prezentacja handlowa, po prostu nagle przestało być ważne, jak ja się czuję, co ma miejsce, mam zadanie do zrobienia. I nagle zaczęło się zmieniać.

(47:09) To była wielka moja metamorfoza i najlepsze jest to, że teraz, kiedy mam wielkie wystąpienia publiczne, dostaję czasem SMS-y lub wiadomości od osób z Lewisa, Pamiętasz Karolczak, jak stanęłaś jak wrta? Pewnie nikt by w to nie uwierzył, że teraz jesteś mówcą, nie? Pamiętasz, jak położyłaś całe wystąpienie? To ty nie wspierająca.

(47:31) Nie no, ja oczywiście mówię, no pamiętam, ale na zasadzie, znaczy to była tak globalna plama, że to się w głowie nie mieści. Czyli tak naprawdę, z tego co mówisz, to nie jest tak, że miałaś łatwo. Też miałaś swoją ścieżkę. Tak.

(47:45) Ja miałem też tą ścieżkę, o której ci wspominałem z dzieciństwa. I na dzisiaj, możesz powiedzieć, chyba że lubisz wystąpienia publiczne. Bardzo. Ok.

(47:56) Bo to jest połączone z moją misją życiową i jak… Biorę tematy tylko te, w których się dobrze czuję i mam jakby swoje ulubione rzeczy i Jeżeli mówię o celach, jeżeli mówię o tym, jak występować i właśnie tam pokazuję swoją drogę, jeżeli dokonuję wystąpień publicznych, które są moimi tematami, ja po prostu jakby jestem w tym momencie, że dla mnie najważniejsza jest publiczność. I są różne momenty, są wystąpienia lepsze, gorsze, na dużej energii, na mniejszej.

(48:29) Ale jeżeli jest ta wartość, to dostaję feedback od osób, które ze mną pracują, że zapisały np. podczas webinaru, albo podczas jakiegoś dłuższego wystąpienia warsztatu np. 20 stron notatek. No super, to fajnie.

(48:47) Więc zawsze, i najczęściej ktoś mówi, jejku jak ty występujesz, to chyba się z tym urodziłaś. A ja mówię, no właśnie nie. Czyli dobra wiadomość jest taka, że można polubić wystąpienia publiczne. I ta ścieżka, z tego co rozumiem, na początku wjedzie trochę przez samoświadomość.

(49:06) Czyli co tak naprawdę jest tym naszym lękiem, czy jakąś kotwicą, która nas trzyma w miejscu. Ta samoświadomość nam pozwala pójść do przodu. Albo to jest tego typu praca, jak opowiadałeś o swoim kliencie, że trzeba jakieś rzeczy z przeszłości przepracować. Albo to jest po prostu brak doświadczenia, który jest dużo łatwiej przepracować, no bo uczysz się technik, występujesz.

(49:34) No i też mówiłaś o tej swojej ścieżce, że robiłaś bardzo dużo tych prezentacji. Czyli ćwiczenie sprawia, że stajesz się mistrzem, tylko trzeba to robić. Tylko trzeba to praktykom poprzeć i być może jeszcze takim budowaniem profesjonalizmu, czyli stawianie sobie jakichś celów, wymagań i tak dalej w tym zakresie. Albo zwrócenie uwagi, czego nam brakuje.

(50:05) Bo może się okazać, że mamy problem z dykcją, z emisją głosu. A może to nie ma żadnego problemu. O, z dykcją, słuchaj, cały czas, zobacz, trzymam tutaj, właśnie, słuchajcie. To jest rewelacyjne narzędzie.

(50:20) Korek z prawdziwego korka, który jak chcemy poprawić dykcję, bierzemy do ust i przez 2-3 minuty mówimy na głos. Słuchajcie, to jest, korek jest rewelacyjnym narzędziem do poprawy dykcji. Każdy logopeda wam to powie. I chciałem właśnie, trzymałem tyle ten korek, zupełnie bym o nim zapomniał, widzisz?

(50:43) I teraz jeszcze jest jedna rzecz. Żyjemy w czasach, w których wszystko jest dostępne. Czyli jeżeli szukasz rozgrzewki głosowej, ćwiczeń na dykcję, poszukaj na YouTubie. Jeżeli chcesz, to idź do profesjonalisty, który cię tego nauczy.

(51:01) Zacznij szukać odpowiedzi. Zobacz, jeżeli ktoś zaczyna drogę z bieganiem, to czyta książki, szuka materiałów na YouTubie, idzie do klubu biegacza, tak? Czyli zacznij wokół tego pracować. Jeżeli chcesz dokonać faktycznej zmiany, idź na warsztaty, idź na szkolenia.

(51:20) To się samo nie wydarzy. Ja jestem też takim zwolennikiem i każdemu to polecam taką metodologię trzech nagrań. Czyli na danym etapie jakim jesteś, zrób sobie trzy nagrania. Te trzy nagrania obejrzyj z osobą, która jest choć trochę lepsza od ciebie w wystąpieniach.

(51:38) po to, żeby je zinterpretować. I to jest taki pierwszy set. Potem wyciągnij wnioski, nad czym potrzebujesz pracować i za jakiś czas znowu zrób trzy nagrania. I wtedy widzimy rzeczywiście, jak to się zmienia.

(51:52) I ten progres jest motywujący, czyli od obawy do polubienia. Nie powiem, że jest jeden krok, jednak jest całkiem kilka fajnych kroków, które można zrobić. To trochę tak jak z bieganiem. Były osoby, które mówiły, nienawidziłem biegać.

(52:13) Pierwsze ileś tam kilometrów to była po prostu dla mnie męka. Po prostu to robiłam. A teraz jak biegam, nie jestem w stanie jakby żyć bez biegania. Czyli wszystko jest trudne zanim stanie się proste.

(52:27) Po prostu. W bieganiu jest taka metodologia piątki 5 minut w podziale 4-1, czyli mnie się spodobała, bo jedna z osób, która przeszła przez to, mnie doradzała też, że robisz tylko 5 minut, ale w taki sposób, że 4 minuty idziesz spacerem i 1 minutę biegniesz. Następnym tygodniu idziesz trzy minuty, ale dwie minuty biegniesz. Następnym tygodniu idziesz dwie minuty, ale trzy minuty biegniesz.

(52:59) Następnym cztery, jeden, a potem biegniesz już pięć minut, nie? I potem wydłużasz dystans. I ja to trochę wykorzystałem w wystąpieniach i czasami ludziom mówią tak, nagraj sobie jedną minutę o swojej pasji. Co jest twoją pasją?

(53:12) Nagraj to. Tak jakbyś chciał kogoś do tego przekonać. Czyli elevator speech tak zwane. Zacznij się przygotować w tą stronę.

(53:20) Powiedz to z jakimiś emocjami i tak dalej, i tak dalej i zobacz jak wypadasz. No i potem wydłuż to. Tą samą opowieść z minuty wydłuż do dwóch, a potem do trzech, a potem do pięciu. Tą samą opowieść i wtedy masz to, że musisz ją przepracować i wydłużyć, a już się, jak po jednej minucie to się wydaje, że tam już wszystko zawarłeś, nie?

(53:43) A potem musisz ją wydłużyć do pięciu. I wydaje się, że pięć minut to jest nic? A to jest bardzo dużo, jak masz powiedzieć od początku do końca. Dokładnie, dokładnie.

(53:53) I nagle widzisz, jaka jest waga każdego słowa. Andrzeju, powiedziałeś bardzo ważną rzecz. Na każdą sytuację jest metoda. Tak jest.

(54:02) I powiem tak, z wystąpieniami publicznymi jest bardzo dużo przekonań i najlepiej budować przekonanie, że wszyscy się ich boją. I to też jest coś strasznego. Gdyby było zbudowane przekonanie, że wystąpienia publiczne są łatwe i tylko to jest kwestia technik, metod, żeby się tego nauczyć, nie byłoby tyle obaw przed wystąpieniami publicznymi. A teraz już jeszcze nikt nawet nie spróbował wystąpienia, już się go boi, bo wszyscy wiedzą, że wystąpienia publiczne to po prostu gorsze od śmierci.

(54:32) I ty też mówiłaś o tym, że z tym przykładem na siłowni, że część osób przychodzi na siłownię, jednak nie przechodzi do następnego etapu. Tak. To jest takie z wystąpieniami też. Ktoś występował i mówi nie, to nie jest dla mnie.

(54:50) Ale nie przeszedł tej cienkiej, czerwonej linii, która daje satysfakcję. Jak wkładasz trochę od siebie, być może jest to trud, ale daje ci to satysfakcję i zaczynasz to lubić. I to jest taki element chyba zmiany przekonań, przekraczanie granic itd. Dla mnie jest kluczowe po co, bo jeżeli zdamy sobie sprawę, że wystąpienia publiczne to jest budowanie własnego wizerunku, to jest dzielenie się wiedzą, to jest jakiś element naszej układanki w drodze do celu, to nagle wystąpienia publiczne nie stają się po prostu takim wielkim strachem samym w sobie.

(55:28) Bo powiem tak, to na czym skupiasz uwagę to rośnie. I jeżeli zaczyna skupiać uwagę, na pewno mi wyjdzie beznadziejnie, tak? Mi nic nie wychodzi. Te wystąpienia publiczne to najlepiej umrzeć.

(55:40) Kasia mi opowiadała, że jak zaczynamy budować to dookoła, wokół strasznych historii, to jest dość ciężkie. Ale kwestia jest inna. Jeżeli zaczniemy powiedzieć, że wystąpienie publiczne jest drogą np. do sprzedaży własnego produktu, wystąpienie publiczne jest dzielenie się ideą, która jest dla mnie ważna.

(56:03) Wystąpienie publiczne to jest część budowania wizerunku. I pewności siebie. I pewności siebie to nagle zmienia nam się perspektywa. Jasne.

(56:11) Jeszcze na koniec mam taki jeden tip, który Jacek Walkiewicz i wielu profesjonalnych mówców powtarza. Zacznij prowadzić taki swój własny notes mówcy. Najpierw zapisuj to w telefonie, a później sobie w domu spisuj. Czyli oglądasz jakiś program, ale słyszysz cytat.

(56:33) Zapisz. Oglądasz film, słyszysz cytat i mówisz o mocne, zapisz. Ktoś ci opowiada historię, Zapisz. Dlaczego?

(56:44) Bo masz swój podręcznik mówcy, anegdot, historii, podsumowań, faktów i mniej to, przepisuj to ręcznie i później jeżeli masz ileś tam historii, ileś anegdot, Ilość podsumowań, ilość danych liczbowych, to nagle nawet będąc w towarzystwie bierzesz ze swojego notesu mówcy, wiecie ja mam taką historię. Albo ktoś mówi Andrzeju powiedz dwa słowa podsumowujące to spotkanie. To nagle po prostu szukasz w tym notesu, czyli w swojej głowie czegoś co pasuje. I profesjonalni mówcy mają wiele takich kalendarzy.

(57:21) Historie, spostrzeżenia, fakty i one za nimi chodzą. Czyli wyszukujmy tak naprawdę w życiu codziennym naszych inspiracji. I jak zaczniemy patrzeć, że życie codzienne, fakty, które spotykamy, historie ludzkie, ludzi i zdarzenia, to zapisujmy. Bo zapomnimy, a to jest nasz kapitał.

(57:45) I każdy mówca ma swoje historie. To jest super, bo wtedy to stanowi o naszej oryginalności, nie? Dokładnie. Do takiego miejsca, do którego zawsze możemy sięgnąć po inspirację, do samego siebie.

(58:00) I jesteśmy wiarygodni, tak? I też jak mamy jakąś prezentację, którą prowadzimy i nagle się coś wydarza. I nagle możemy wskoczyć z anegdotą, tak? Albo to naturalnie zaczyna nam przechodzić.

(58:15) Ale to po prostu ma miejsce. Super. Drodzy Państwo, dwie osoby, które miały trudne przeprawy z wystąpieniami publicznymi. Dziś chyba oboje możemy powiedzieć, że lubimy występować publicznie.

(58:29) Tak. Każdy z nas miał swoją drogę. Na dzisiaj bardzo Ci dziękuję. Dziękuję pięknie.

(58:35) Karolina Karolczak. Dziękuję. Jakby powiem tak, mam wrażenie, że my moglibyśmy dograć jeszcze parę odcinków na temat wystąpień publicznych, bo to były niesamowite pytania. One dotyczyły…

(58:49) były bardzo głębokie i pokazały, jak wystąpienia publiczne są szerokie i że to nie jest wykonanie zadania, tylko to jest podróż. Karolina Karolczak. Dziękuję. I Andrzej Kochanek w Orwali Business Consulting.

Udostępnij post!

Facebook
Email
WhatsApp
LinkedIn
Telegram
Print
Threads

Skuteczność zaczyna się od świadomości.

Raz w tygodniu dzielę się merytoryką, która pomaga podejmować lepsze decyzje – w biznesie, przywództwie i codziennym działaniu.
To treści oparte na doświadczeniu, nie teoriach.